Relacja | Classic Moto Show Kraków 2017

Relacja | Classic Moto Show Kraków 2017

Miniony weekend obfitował w wydarzenia skierowane do miłośników motoryzacji. Oczywiście głównym wydarzeniem przeciągającym miłośników marki z Zuffenhausen była piąta edycja Porsche Parade, jednak jeśli ktoś nie miał możliwości uczestniczyć w paradzie, a był akurat w Krakowie, to mógł odwiedzić coroczną wystawę samochodów zabytkowych Classic Moto Show.

Tradycyjnie impreza została zlokalizowana na zabytkowym terenie Muzeum Inżynierii Miejskiej na krakowskim Kazimierzu. Podobnie jak w ubiegłym roku podczas wystawy swoją uroczystą metę miał Rajd Polski Historyczny, który od 2014 roku zaliczany jest do europejskiego cyklu  FIA Trophy for Historic Regularity Rallies, a także do krajowego czempionatu w Historycznych Rajdach na Regularność.
Na wystawie zaprezentowano szeroką gamę samochodów zabytkowych z różnych epok, wliczając w to pojazdy, które mogą się poszczycić trzycyfrowym wiekiem, aż po współczesne modele aspirujące do miana klasyków, czyli youngtimery. Na miłośników Porsche tradycyjnie czekała ekspozycja przygotowana we współpracy z Porsche Club Polska, choć tym razem była ona pozbawiona tematu przewodniego (np. w ubiegłym roku było to 40-lecie wprowadzenia na rynek modeli z układem trans-axle). I tak w osobnym pomieszczeniu zaprezentowano klasyczne 911 Turbo (930), znane już z ubiegłego roku białe 911 Targa (964), czarne 911 Turbo (964) żywcem wyrwane z filmu ?Bad Boys?, zjawiskowe 911 Turbo (993) z pakietem GT2 w kolorze Arena Red, oraz nowsze modele :  911 Turbo (996), 911 Carrera 4 Cabrio tej samej generacji oraz Boxstera generacji 986 z ciekawym pomarańczowym wykończeniem wnętrza. Poza ekspozycją firmowaną przez Porsche Club Polska na wystawie zaprezentowano model 944 S2 z 1990 roku.
Wystawa Classic Moto Show już na stałe wpisała się kalendarza imprez związanych z klasyczną motoryzacją i mamy nadzieję, że tak pozostanie, wraz z solidną ekspozycją marki Porsche.

Autor: ML | Zdjęcia: porscheblog.pl

Niezwykłe 911 autorstwa inżynierów McLarena

Niezwykłe 911 autorstwa inżynierów McLarena

Wiecie co jest jednym z głównym powodów dla których jestem zafascynowany Porsche? Bo ciągle mnie zaskakuje. I to nie tylko w kwestii nowinek technologicznych w najnowszych modelach.

Zgłębianie historii Porsche w sporcie motorowym jest jak czytanie wciągającej sagi o superbohaterach, pełnej zwrotów akcji. Z kolei znajomość poszczególnych modeli i wersji specjalnych aut seryjnych nie wydaje się wiedzą tajemną, w końcu Porsche nie jest marką o najdłuższej historii, czy nieskończonej gamie modelowej. A jednak, raz na jakiś czas trafiam na informacje o zaskakujących modelach, przez co czuję się jak pewny siebie uczeń skarcony przez nauczyciela za zbytnią zuchwałość. Tak było i tym razem, no ale kto z Was wpadłby na pomysł wsadzenia do 911 silnika rodem z Formuły 1. I to nie byle jakiego silnika, bo mówimy o jednostce o oznaczeniu TTE P01, której konstruktorem była właśnie firma Porsche. Zaprojektowane pod okiem legendarnego Hansa Mezgera silniki były wykorzystywane przez zespół McLarena w latach 1984-1987, czyli w szczytowym okresie ?turbo-ery? F1. Z uwagi na układy sponsorskie, silniki używano pod nazwą TAG.

To właśnie w siedzibie McLarena w Woking znajduje się niecodzienny projekt z czasów zespołu McLaren TAG-Porsche. Na pierwszy rzut oka jest to zwykłe 911 Turbo (930) z felgami RUF, jednak pod tylną maską znajduje się 1,5 litrowy, turbodoładowany potwór w układzie V6 (puryści będą niezadowoleni ? V6 w 911 ?!). Tak naprawdę po otwarciu maski nie widać nic poza dwoma potężnymi intercoolerami. Dokładna specyfikacja silnika znajdującego się w tym konkretnym egzemplarzu nie jest znana, jednak warto przypomnieć, iż po w 1987 roku, po wprowadzeniu limitu doładowania do 4 Barów, te silniki w bolidach McLarena osiągały około 650 KM, a specyfikacji kwalifikacyjnej nawet 850 KM (przed zmianą przepisów moc przekraczała 1000 KM). To pozwala przypuszczać, że mamy do czynienia z jedną z najmocniejszych 911 w historii. Osiągi modelu również nie są znane, gdyż McLaren pokusił się jedynie o prezentację statyczną. Swoją drogą, okiełznanie takiego potwora byłoby nie lada wyzwaniem, nawet dla etatowych kierowców zespołu z Woking?
A do historii współpracy McLarena i Porsche jeszcze kiedyś wrócimy na łamach Porscheblog, bo to kolejny wspaniały rozdział motorsportowej sagi, któremu warto poświęcić więcej miejsca.

Autor: ML | Zdjęcia: performancedrive.com.au, enginelabs.com