Relacja | Najgorętsze Porsche i kawa w historii

Relacja | Najgorętsze Porsche i kawa w historii

Tego kwietniowego ranka było w Warszawie ledwie kilka stopni na plusie, momentami z nieba spadały pojedyncze płatki śniegu, a niektóre prognozy w dalszej części dnia zapowiadały deszcz. Nie była to idealna pogoda, której wszyscy oczekiwaliśmy w dniu trzeciej edycji Porsche i kawa by PCWO. Mimo to, okazało się że po raz kolejny mieliśmy rekordową liczbę uczestników, a atmosfera była bardzo gorąca. 

Materiał powstał przy współpracy z Porsche Centrum Warszawa Okęcie

To niesamowite, że mimo takich prognoz, tak wielu entuzjastów marki Porsche, klientów Porsche Centrum Warszawa Okęcie, czytelników Porscheblog.pl i klubowiczów Porsche Club Poland postanowiło wziąć udział w pierwszym w tym roku spotkaniu „Porsche i kawa”. W sumie na teren kompleksu przy ul. Sekundowej przyjechało tego dnia ponad 220 aut marki z Zuffenhausen. Jakich dokładnie?

Aż ciężko streścić to w kilku zdaniach, ale po raz kolejny „Porsche i kawa” pokazało, że jest imprezą dla wszystkich. Niezależnie czy przyjechałeś najnowszym 911 GT3 RS czy 924 czy też elektrycznym Taycanem, każdy mógł poczuć się jak na wielkim rodzinnym zjeździe. Patrząc na parking można było dostrzec reprezentantów każdej grupy fanów Porsche. Niezwykle liczna w tym roku sekcja klasyków zgromadziła aż 25 modeli 911 chłodzonych powietrzem. Gdy połączymy to z transaxlamli wśród których był chociaż jeden przedstawiciel każdego z modeli oraz niesamowicie liczną grupą Boxsterów (986) i 911 (996), które od lat są już zaliczane do kategorii Porsche Classic, to w sumie było to ponad 60 aut historycznych.

Wśród nich można było znaleźć te, które zachowano lub odtworzono w oryginalnej specyfikacji, ale także takie, które wpisywały się w trend popularnych modyfikacji (np. RWB, restomodów oraz zmodyfikowanych w tzw. stylu outlow). Wśród 996 najciekawsze były dwa egzemplarze 911 GT3 w kolorze żółtym. Ta barwa lakieru kilku „jedenastek” podczas tej edycji „Porsche i kawa” zastąpił promienie słońca, bo kolor ten w różnych odcieniach obecny był na kilku samochodach – od 911 Targa z 1969 roku, przez różne generacje 911 Carrera T, a na wspomnianych 911 GT3 dwóch różnych generacji kończąc. Razem, stojąc blisko siebie wyglądały wręcz nieprawdopodobnie. 

Żywe kolory, często z palety opcji Paint To Sample były motywem przewodnim tego spotkania, do czego nawiązywały grafiki komunikacyjne oraz przygotowana przez dilera z Okęcia ekspozycja czterech niesamowitych aut właśnie w indywidualnie zamawianych kolorach. Wystawione obok siebie cztery różne wersje Porsche 911 generacji 992, których kolory podkreślały imitacje wylewających się spod aut lakierów oraz oznaczone ich nazwą puszki, tworzyły spektakularną całość. Salon Porsche Centrum Warszawa Okęcie jest jednym z dwóch w Polsce, które są oficjalnymi przedstawicielami Porsche Exclusive Manufaktur, dlatego auta w lakierach PTS pojawiają się tutaj bardzo często.

W robieniu dużego wrażenia wtórowały im współczesne auta uczestników, wśród których trzeba wyróżnić 911 GT3 RS (992), 911 Carrera 4 GTS Cabriolet w kolorze Mint Green, 911 GT3 w barwach kultowej marki Gulf czy kilka GT4 RS. Wydarzeniem było też pojawienie się aż dwóch limitowanych egzemplarzy Porsche 911 Sport Classic (992)!

Auta klasy GT stanowiły poważną grupę wśród znacznie ponad stu sportowych modeli z ostatnich 20 lat produkcji. Na „Porsche i kawa” przyjechały wszystkie generacje 911, Boxsterów, Caymanów, a także rodzinnych Macanów, Cayenne i Panamery. Specjalne miejsca, oczywiście przy ładowarkach miały także Taycany.

 

„Porsche i kawa” to nie tylko samochody, ale także doskonała atmosfera i jedzenie z food trucków na najwyższym poziomie. Te z racji na temperaturę cieszyły się ogromnym powodzeniem, a obsługa pracowała na najwyższych obrotach godnych wolnossących silników w RS-ach. Uczestnicy mogli też swobodnie zapoznać się z ofertą salonu oraz skorzystać ze sklepu. Dzieci doskonale bawiły się w specjalnej strefie, gdzie królowały kolorowanki z Porsche i inne atrakcje. Wszystko to działo się przy doskonałej muzyce serwowanej przez DJ-a. Obok można było również pojeździć, ale w świecie wirtualnym, na profesjonalnych symulatorach.

 Na koniec pozostaje nam tylko podziękować za Wasz udział oraz zaprosić, zarówno do galerii zdjęć z ostatniej niedzieli, jak i na kolejną edycję, która odbędzie się już 26 maja w Poznaniu!

Relacja z Rennsport Reunion 7 | Powrót do raju

Relacja z Rennsport Reunion 7 | Powrót do raju

To nie jest zwykłe spotkanie, zlot czy weekend wyścigowy na torze. Rennsport Reunion, to wydarzenie, które na cztery dni przenosi fanów Porsche do raju. Ten raj to możliwość bezpośredniego spotkania z żywą historią marki. Zapraszam na relację z największego święta marki w tym roku.

To był mój trzeci Rennsport Reunion, na którym byłem. Mimo to, za każdym razem jadę tam z wypiekami na twarzy. Rennsportem żyje cały świat marki Porsche i znacząca część branży motoryzacyjnej skupionej na klasycznych wozach i ściganiu. Dla tych, którzy nie wiedzą, czym dokładnie są zloty Rennsport Reunion, ten materiał powinien być małym przewodnikiem. Słowem wstępu Rennsport Reunion to odbywające się od 2001 roku co kilka lat zloty Porsche poświęcone legendarnym kierowcom i historycznym autom tej marki. Pierwsza edycja miała miejsca na Lime Rock Park w Connecticut. Kolejne dwie w 2004 i 2007 roku zawitały na Florydę, a dokładnie na przepiękny tor Daytona International Speedway. Od 2011 roku, cztery ostatnie edycje gościły na torze Laguna Seca w Kalifornii. Impreza powstała z inicjatywy brytyjskiego kierowcy Briana Redmana i ówczesnego szefa działu prasowego Porsche w Stanach Zjednoczonych Boba Carlsona. Wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie ogromne zaangażowanie Porsche Club of America, czyli największego klubu marki na świecie liczącego obecnie ponad 150 tys. członków. To właśnie dzięki nim oraz oczywiście wielu znamienitym firmom zlokalizowanym w USA, które zajmują się renowacją i obsługą historycznych aut z Zuffenhausen, w tym roku na tor mogło wyjechać ponad 300 samochodów. Wyjechać po to, żeby ścigać się koło w koło, w kilku klasach, przez pełne cztery dni. Dodatkiem do tych niesamowitych wrażeń i dźwięków jest oczywiście wszystko, to co dzieje się wewnątrz toru, w paddocku i na okolicznych strefach parkingowych. Parafrazując słynny tekst z filmu pt. „300”, widząc to, co się tam dzieje, chce się krzyknąć „This is Porsche!”.

Podróż z przygodami
W tym roku po raz pierwszy od czasu, gdy gościłem na torze Laguna Seca niedaleko Monterey, do Stanów podróżowałem sam. Świadomie wybrałem akurat takie loty, żeby być na Rennsporcie od samego początku i nie stracić nawet chwili z tego, co będzie się działo. Z Warszawy poleciałem do Londynu, a następnie do San Francisco. Wyjazd był dla mnie o tyle trudniejszy, że dosłownie kilka dni przed wylotem, po sześciu tygodniach, zdjęto mi usztywnienie złamanej kostki w lewej nodze. Cały ten okres spędziłem na intensywnej rehabilitacji, żeby w ogóle tę nogę przywrócić do jakiejkolwiek sprawności i móc chodzić bez kul. Czego nie robi się dla najważniejszego eventu sezonu? Podróż do Stanów dała mi przez to dosłownie w kość, ale przy zbieraniu materiału i robieniu zdjęć udało się przemierzać czasami nawet ponad 20 tys. kroków na dobę. Wiem, że pewnie najbardziej interesują Was legendarne samochody, ikony marki i ogólnie atmosfera, ale o tym, jaka energia towarzyszy Rennsportowi przekonałem się właściwie, zanim na niego dotarłem, dlatego pozwólcie, że to opiszę.

Zaczęło się już w Londynie. Oczekując wejścia na pokład, zaczepił mnie spokojny i niewielki wzrostem Brytyjczyk o azjatyckiej urodzie. „Lecisz na Rennsport?” – zapytał. Szybko potwierdziłem jego wersję wydarzeń, pytając, skąd się domyślił. Okazało się, że zauważył przypiętą do mojego plecaka czapkę z logo porscheblog.pl, mimo że była skierowana daszkiem do dołu. Okazało się, że Johnny jest fotografem z Oxfordshire i robi naprawdę fantastyczne zdjęcia. Na Rennsporcie nigdy nie był, więc przed lotem pogadaliśmy trochę, budując atmosferę zbliżającego się wydarzenia. Po przylocie okazało się, że czasu na rozmowę będzie więcej, bo najpierw obaj musieliśmy odstać swoje w kolejne do kontroli wizowej, a następnie przejechaliśmy pociągiem do wypożyczalni aut i stanęliśmy w kolejnym łańcuszku oczekujących.
Mój plan logistyki obejmował wypożyczenie samochodu, aby dostać się do Monterey (około 2,5- godziny jazdy na północ z San Francisco) i następnego dnia rano zwrócić go w wypożyczalni. Wszystko dlatego, że kolejnego wieczora do Stanów miała przylecieć grupa moich znajomych, dziennikarzy oraz pracowników Porsche z Polski i wiedziałem, że od tego czasu będziemy poruszać się wspólnie. Do rozwiązania pozostała jedynie kwestia dotarcia z lokalnego lotniska w Monterey, gdzie mogłem zwrócić wypożyczone auto, na oddaloną kilka mil od niego Laguna Secę. Założyłem, że albo znajomi z Łodzi, którzy mieli już wtedy być na torze, będą mogli po mnie podjechać, albo skorzystam z jakiejś taksówki lub Ubera.

Po długiej podróży, którą zakończyłem późnym wieczorem w hotelu, nowy dzień zacząłem wcześnie, bo jet lag i emocje podsycane dźwiękami chłodzonych powietrzem bokserów, dawały o sobie znać. Po śniadaniu pojechałem w stronę lotniska, oddałem Toyotę i… okazało się, że taksówek aktualnie na lotnisku nie ma, a Uber kosztował prawie tyle, co podróż z San Francisco do Monterey. Szybko uznałem więc, że zobaczę czy amerykańska społeczność Porsche pomoże turyście w potrzebie i udałem się pieszo do pobliskiej głównej drogi, którą na tor podążały już dziesiątki przeróżnych modeli Porsche. W końcu gdzie jak nie w Stanach łapać tzw. stopa? Stanąłem na rogu skrzyżowania i widząc nadjeżdżające auta jedynej słusznej marki, po prostu starałem się dać znać, że chciałbym się zabrać. Szybko zorientowałem się, że większość aut po prostu zajmują kierowca wraz z pasażerem lub nawet dwoma i w klasycznych 356 czy wszelakich 911 nie ma dla mnie miejsca. To może jakaś Panamera lub Cayenne? Kilka takich przejechało, ale nie zdołałem zachęcić ich do zatrzymania się. Minęło jakieś 15 minut i nagle na czerwonym świetle, niemalże na mojej wysokości zatrzymuje się zielone 911 GT3 RS (991.2), a w środku siedzi jedynie kierowca. Pozwoliłem sobie podejść i widząc otwierającą się szybę zapytać, czy mógłbym się zabrać. Kierowca nie wahał się nawet chwili i z uśmiechem na twarzy zaprosił mnie do środka. Udało się! Przy okazji pomogłem właścicielowi odnaleźć poprawną drogę na parking i przy okazji trochę pokręciliśmy się po okolicach toru w rytmie chrapliwego sześciocylindrowego boksera. Oczywiście w międzyczasie wymieniliśmy się krótkimi historiami swojego życia. Okazało się, że Wolfgang jest z pochodzenia Niemcem, wyjechał do Stanów po studiach i zaczął wysyłać Porsche na sprzedaż do ojczyzny. Teraz mieszka z żoną i córką, które właśnie jechały przed nami Boxsterem Spyderem, w Kalifornii i Teksasie, a w kolekcji ma jeszcze kilka ciekawych aut z Zuffenhausen. W ten sposób do bram Rennsport Reunion dotarłem wozem, którym nawet nie wyobrażałem sobie pojeździć podczas tej wizyty. Od tego momentu poczułem odpowiedni rytm tegorocznej edycji największego święta Porsche w historii.

Amerykańska skala
Od dwóch edycji Rennsport trwa cztery dni — od czwartku do niedzieli. Przez bite kilkanaście godzin dziennie coś dzieje się na torze, na głównej scenie, w ogromnej strefie handlowej, gdzie firmy oferują setki, jeżeli nie tysiące części, gadżetów, dodatków, customizowanych elementów wnętrza oraz wszelakiej maści przedmiotów i usług, których mogą pożądać tysiące fanów Porsche. Wśród nich w tym roku nie zabrakło też polskiej firmy CarBone, a co ciekawe samochód jej właściciela, Pawła Kalinowskiego zagościł na stoisku Toyo Tires. Polskich akcentów na Rennsporcie było jeszcze kilka, ale o tym później.
Od samego rana po nitce toru jeżdżą samochody podzielone na 8 grup, odpowiednio dla samochodów z różnych epok i klas. W każdej z nich, przed dwa dni odbywają się jazdy treningowe, w sobotę kwalifikacje na zasadach bezpośredniej rywalizacji oraz niedzielny wyścig główny. Wszystko rozpoczynają jazdy grupy Gmünd, czyli 4-cylindrowych Porsche 356 w przeróżnych wersjach, niezwykle rzadkich 718 oraz konstrukcji, które wykorzystywały przeciwsobną jednostkę o pojemności do 2-litrów w nadwoziach Devin czy Cooper. Rywalizację tę można śmiało porównać do sceny w filmie rysunkowym, na którym rój ubranych kolorowo pszczół ściga się na łące od kwiatka do kwiatka. Jest to jednak walka bardzo zacięta, bo w środku stawki różnice mocy są bardzo niewielkie i naprawdę detale mają znaczenie w kontekście zajmowanych na koniec sesji pozycji.

Zaraz po nich na tor wyjeżdżają wczesne 911 klasyfikowane w Eifel Trophy i zaczyna robić się bardzo poważnie. „F-ki” w tak rzadkich specyfikacja, jak T/R i S/T czy utrzymujące ich tempo 914-6 GT z sześciocylindrowymi jednostkami i poszerzonymi nadkolami, robią niesamowite wrażenie. Szczególnie w partiach toru gdzie muszą zredukować prędkość do zakrętu, a następnie czasem nawet po trzy lub cztery wychodzą z niego niemal w tym samym momencie i wciskając się w każdą wolną przestrzeń przed wjechaniem w kolejny wiraż.

To jednak dopiero rozgrzewka przed prawdziwymi emocjami, bo w kolejnych klasach do rywalizacji ruszają samochody, które znacznie częściej ogląda się na wystawach w muzeum, instagramowych zdjęciach z prywatnych kolekcji bądź ewentualnie podczas imprez z pokazowymi przejazdami bez osiągania limitów jednostek napędowych. W Weissach Cup kilkadziesiąt 911 RSR, 934 i 935 w najbardziej kultowych barwach zespołów takich jak Interscope, Brumos czy Dick Barbour Racing wyjeżdża i sieje na torze absolutne spustoszenie. Poślizgi, kontakty, zablokowane na dohamowaniach koła, półmetrowe płomienie z układów wydechowych, iskry spod podłogi i wszystko, co najpiękniejsze w wyścigach jest tutaj na wyciągnięcie ręki. Stojąc blisko toru dostaje się rozdwojenia jaźni, bo mózg nie jest w stanie przerobić poziomu radości, z tego co rejestrują oczy i uszy.  Jeżeli tak miałoby wyglądać piekło, bo jest tam tak głośno, gorąco i czuć zapach spalenizny, że człowiek wpada w opętanie, to weźcie mnie tam żywcem.

Z rywalizacji w klasach aut historycznych pozostają jeszcze Werks Trophy i Stuttgart Cup. W tej pierwszej ścigają się auta warte kilkanaście milionów dolarów. Z paddocku na przepięknie położoną pętlę toru wyjeżdżają bowiem absolutne legendy lat 60. i 70., czyli 904 Carrera GTS, wszelakiej maści 906 Carrera 6, 908 i 910. Te z okrążenia na okrążenie są połykane przez kultowe 917. Nie jedno, a do tego w specyfikacjach znanych z 24h Le Mans, ale także wyścigów Can-Am, gdzie moc sięgała ponad 800 KM, a głowę kierowcy ochraniał wyłącznie kask. Druga wspominana klasa to wyścigi tzw. szuflad, czyli najbardziej utytułowanych samochodów w historii wyścigów długodystansowych. Porsche 956 i 962 w kultowych malowaniach i przy symfonii dźwięków generowanych przez doładowane silniki, z których wiele potrafi w trakcie redukcji sążniście buchnąć płonieniem z wydechu, również może powodować oczopląs. Przecież to wszystko dzieje się też na jednym z najsłynniejszych zakrętów świata, czyli zmieniającym nagle o kilka pięter wysokość jazdy „korkociągu” (Corkscrew).  Po wyścigu kwalifikacyjnym tej klasy miałem okazję być w paddocku, gdzie kierowcy opuszczali właśnie swoje wozy i widać było, że często na nie najmłodszych już twarzach pojawiał się dziecięcy uśmiech, a z ust płynęło słynne „that’s what I’m talking about!”. W trakcie Rennsportu skumulowana ilość endorfin kierowców i kibiców byłaby pewnie w stanie wygenerować energię potrzebną do oświetlenia całej Kalifornii przez kilka dni.

Powiew świeżości
Choć nie są jeszcze w pełni autami historycznymi, to na Rennsporcie można oglądać także walkę w bardzo widowiskowej klasie Flacht Cup. Pełnym ogniem ścigają się w niej 911 w najbardziej rasowych wersjach z lat 90. i nowego millenium. Mam na myśli 993 GT2, 996 GT3 Cup i RSR, a także 997 GT3 R i RSR w barwach takich zespołów jak Manthey Racing czy Flying Lizard Motorsport. To samochody nie byle jakie, bo z pełną wyścigową historią, w którą wpisują się starty w 24-godzinnych maratonach w Le Mans, Daytonie czy na Nürburgringu.
Stałym elementem programu jest również rywalizacja wewnątrz klubowego pucharu Porsche Club of America, nazywanego Friedman Cup. W nim startują zarówno auta z ery silników chłodzonych powietrzem, transaxle, jak i pierwsze Boxstery. Kierowcy mają dość dużą dowolność regulaminową, bo żaden z samochodów nie wygląda jak fabryczna wyścigówka, ale rywalizacja jest niezwykle zacięta i w klubowym paddocku widać ogromną radość z tych startów. Do tego są też wyścigi traktorów Porsche, które wzbudzają ogromne zainteresowanie i salwy śmiechu oraz traktowane bardzo poważnie zawody simracingowe.
W tym roku nowością było za to zorganizowanie podczas Rennsportu jednej z rund Porsche Carrera Cup North America, czyli pucharowej rywalizacji najnowszych 911 GT3 Cup. W stawce jedzie tam nawet więcej aut niż w światowym Supercupie. Startował w niej też Kanadyjczyk polskiego pochodzenia, Stefan Radziński, to kolejny polski akcent. To wszystko przerywane jest pokazowymi przejazdami najnowszych konstrukcji, takich jak prototyp 963, 919 Hybrid Evo i elektryczne GT4 e-Performance. Była też parady historycznych aut, której przewodziło pierwsze drogowe Porsche 356 Roadster No. 1 prowadzone przez samego Dr. Wolfganga Porsche i jego syna. Jednak tor to nie wszystko, co czeka na odwiedzających Rennsport Reunion.

Siostro! Tlenu!
Bilety na tę imprezę rozchodzą się w astronomicznym tempie, a jeszcze szybciej znikają wjazdówki na klubowy parking, który zlokalizowany jest wewnątrz, a nie jak pozostałe poza nitką toru. To na nim goszczą absolutnie rewelacyjne i często unikatowe Porsche, którymi właścicielem przyjeżdżają na kołach. Parking podzielony jest na strefy dla różnych modeli jak 356 czy konkretne generacje 911, ale także wersji, bo w niektórych częściach stoją np. tylko auta GT. Jest to jedno wielkie morze kolorowych i przepięknych Porsche. Wśród nich znajdują się często samochody, którymi fascynuje się od lat cała społeczność marki, jak np. spatynowane 356 Marka Pribanica z przebiegiem prawie 300 tys. mil, czy 996 Carrera 4S z namiotem na dachu należąca do @996roadtrip. Do tego wiele aut, jest po prostu w cudownych konfiguracjach, z lakierami PTS i opcjami CXX lub po prostu w wersjach, które dostępne były wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, jak np. 964 RS America. Dla miłośników Porsche jest to miejsce niczym dla płetwonurków najlepsza rafa kolorowa na Fidżi. Na tym parkingu można dosłownie utonąć, bo jeżeli nie narzucisz sobie pewnego tempa, to zastanie Cię tam zmrok i zamknięte bramy toru.

To, co powyżej tyczy się samochodów drogowych. Podobną skalę, ale w kontekście historii wyścigów ma za to paddock. To tam można na wyciągnięcie dłoni obejrzeć wszystkie te auta, od których buzuje krew w żyłach, gdy rywalizują na torze. W głównej alei zaraz obok garaży, w których wystawę na 75-lecie przygotował amerykański oddział Porsche i oficjalne muzeum marki, znalazły się stanowiska największych tuzów branży. Pod namiotami Bruce’a Canepy, Revs Institute, Brumos Collection i wielu innych stoją kamienie milowe rozwoju Porsche w wyścigach. Często odpalane, ze zdjętymi klapami silników i odkręconymi kołami 917, 935 i 956-tki, ścigają tłumy fanów. Pracę ich serwisantów i mechaniczne elementy lub nawet całe konstrukcje ogołocone z nadwozi można oglądać godzinami. Wiele z nich, choć cudownych i niemal bezcennych w trakcie Rennsportu zaczyna nosić nowe ślady walki na torze. We wspomnianej jubileuszowej strefie, krok po kroku można prześledzić pojawianie się najważniejszych drogowych i wyścigowych konsturkcji. Od 550 Spyder, przez prototyp Carrery GT, którym Walter Röhrl jeździł po Paryżu, do zaprezentowanego na imprezie limitowanego (77 sztuk) 911 GT3 R rennsport. W wielkim namiocie TAG Heuera można obejrzeć kolekcję samochodów wyczynowych, o którą trudno na innej imprezie. Pierwsze Porsche, które wygrało dla marki klasę w Le Mans w 1951 roku? Obecne! 911 R, które w 1967 roku pobiło rekordy na torze Monza? Jest! 911 SC RS w barwach Rothmans? A jakże by inaczej. Cayenne Transsyberia Armina Schwarza? Stoi! Kosmos? Zobaczcie to na naszym Instagramie.

Ludzkie historie
To jednak nie koniec. Bo kolejny namiot wielkości całego placu serwisowego na Torze Poznań, to miejsce dla rzadkich modeli drogowych i Porsche po tuningu. Rząd aut konstrukcji RUF, kilka zaparkowanych obok siebie 959, Carrery GT i 918 Spyder oraz kilkanaście customów od Roda Emoriego pod jednym dachem? To jest możliwe tylko w Kalifornii. Widok, który naprawdę potrafi doprowadzić do wstrzymania krążenia. 
Na Rennsporcie dzieje się tak dużo i jest tyle samochodów, że nikt nie jest chyba w stanie opisać wszystkich i wszystkiego. Najwięcej tak naprawdę oddają filmy i zdjęcia, dlatego poniżej znajdziecie ogromną galerię, a jeżeli jeszcze nie widzieliście, to zapraszam Was na YouTube, do obejrzenia vloga, którego nagrał ze mną Grzegorz Ciźla. Tam wyłapujemy z paddocku najciekawsze auta i przez prawie godzinę opowiadamy ich historię.

Rennsport to też niesamowite spotkania z ludźmi. Niecodziennie można posłuchać co do powiedzenia ma Derek Bell, Mark Webber czy twórcy spotkań Luftgekühlt Patrick Long i Jeff Zwart. Niecodziennie też idąc przez klubowy parking, można natknąć się na Mietka (jak sam się przedstawił), który od dziesięcioleci mieszka w Stanach Zjednoczonych i okazuje się, że ma w kolekcji tylko najrzadsze modele z niskimi przebiegami. Na Rennsport przywiózł Carrerę GT, którą ma od nowości. Bezcenne jest też przeżyć to wszystko w może niewielkim, ale świetnym gronie miłośników marki z Polski. Twórców takich firm jak 911 Garage z Łomianek, klientów Porsche Centrum Warszawa Okęcie, którzy mają auta na poziomie tych z opisanego parkingu czy klubowiczów Porsche Club Poland, którzy swoimi klasykami z pewnością zostaliby wpuszczeni na paddock. Rennsport to samochody, ale też międzyludzkie relacje. Rennsport to miłość do Porsche.

Relacja | Porsche i kawa to doskonałe połączenie

Relacja | Porsche i kawa to doskonałe połączenie

Po raz drugi i zdecydowanie nie ostatni zorganizowaliśmy spotkanie z serii Porsche i kawa. Tym razem głównym partnerem wydarzenia było Porsche Centrum Warszawa Okęcie, dzięki któremu mogliśmy spotkać się na idealnie pasującym do imprezy terenie, a uczestnicy mieli możliwość skorzystać z przygotowanych przez PCWO atrakcji.

Tuz po samej imprezie, od osób którym nie udało się dotrzeć na spotkanie, padało krótkie pytanie: Jak było? Musimy przyznać, że słowami aż ciężko opisać jak fantastyczne uczucia towarzyszyły nam od początku zlotu, ale atmosferę imprezy zdecydowanie są w stanie przekazać zdjęcia i filmy. Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie opisali tego, co wydarzyło się na parkingu PCWO, bo liczba uczestników oraz przekrój Porsche, jakie zjawiły się w niedzielne przedpołudnie, przerosła nawet nasze oczekiwania.

Ponieważ w tym roku marka z Zuffenhausen obchodzi 75-rocznicę powstania pierwszego samochodu spod znaku Porsche, to organizując lipcowe spotkanie zdecydowanie, przyświecał nam cel, aby godnie uczcić ten jubileusz. Właśnie dlatego do współpracy zaprosiliśmy też Porsche Club Poland. Również dzięki klubowi na spotkaniu pojawiło się wiele historycznych modeli — od modelu 356 C i pierwszej generacji 911, przez kolejne generacje ikony samochodów sportowych, czyli G Modell, kilka pięknych 964 i 993, po przeróżne wersje 996 i Boxstery. W strefie dla aut klasyków i youngtimerów nie zabrakło takich perełek jak 911 SC w wersjach Weissach i Millenium Edition czy 911 GT3 w kolorze Speed Yellow. Pojawiły się też auta zmodyfikowanych od podstaw jak projekt Criollo Pawła Kalinowskiego, słynne na całym świecie RWB, a także tego w postaci niesamowitego restomoda od Lightspeed Classic. Zaraz obok zaparkował obok siebie modele z rodziny transaxle, od najstarszych 924 po ostatniego przedstawiciela w postaci 968. Kontrast dla klasyków stanowiło za to kilka egzemplarzy elektrycznych modeli Taycan, które stojąc naprzeciwko, stanowiły niejako historyczną klamrę 75-lecia.

Drugą część parkingu zajęły modele współczesne z pojedynczymi egzemplarzami reprezentującymi rodziny Cayenne, Panamera i Macan. Wśród dwudrzwiowych modeli można było zobaczyć niemal wszystkie modele z ostatnich dekad — od pierwszych Caymanów po GTS 4.0 i królewską odmianę GT4 RS oraz wszystkie kolejne generacje 911 GT3. Porsche i kawa było okazją do zobaczenia absolutnie najrzadszych wersji 911 w naszym kraju. Na spotkaniu pojawiły się bowiem limitowane do 991 egzemplarzy 911 R oraz wyprodukowane w liczbie 1948 egzemplarzy 911 Speedster (991.2). Dawno w Polsce nie było możliwości obejrzeniach tych dwóch modeli w tym samym miejscu i czasie. Wśród nieco szerzej dostępnych aut, można było obejrzeć za to kilka rzadko spotykanych odmian samochodu, o którym mówi się, że nie ma swojego substytut. Te najciekawsze stanowiły 911 z manualnymi skrzynia biegów – 911 Carrera T (991.2) czy GT3 Touring (992) oraz jedne z najmocniejszych, czyli 911 Turbo S. W sumie na Porsche i kawa pojawiło się niemal 80 samochodów ze znaczkiem Porsche, co zarówno wśród organizatorów, jak i gości budziło po prostu wielki uśmiech na twarzy.

Tuż przy Porsche Centrum każdy z gości mógł skorzystać ze strefy food trucków, w której oczywiście była dostępna świetna kawa, ale także pyszne kolumbijskiej dania i wspaniałe rzemieślnicze lody. Łyk napoju z widokiem na tak prezentujący się parking miał wyjątkowy smak. Dla najmłodszych przygotowana byłą specjalna strefa do rysowania i zabawy, w której powstało dziesiątki prac z pokolorowanymi różnymi modelami Porsche. Wśród uczestników dało się słyszeć, że w końcu mają czas, aby się spotkać i spokojnie porozmawiać w fajnej atmosferze, co naszym zdaniem jest najlepszym podsumowaniem Porsche i kawa by Porsche Centrum Warszawa Okęcie. Dopełnieniem tej relacji jest poniższe wideo i galeria zdjęć. Wszystkim obecnym jeszcze raz dziękujemy za obecność i już potwierdzamy, że będą kolejne edycje.

Zdjęcie: Marcin Klinger / Porscheblog.pl

Relacja | Porsche Club Poland na Torze Poznań

Relacja | Porsche Club Poland na Torze Poznań

Ostatnia eliminacja pucharu Porsche Club Poland odbyła się nietypowo w niedzielę. Dlaczego? Bo Tor Poznań jest tak mocno oblegany, że nie było innego wolnego terminu. Cały motorsportowy świat To pokazuje jak ludzie są głodni wspólnej jazdy po torach.

To Była fantastyczna, pełna adrenaliny i uśmiechu niedziela. Jak co roku współorganizatorem imprezy było Porsche Centrum Poznań. Tym razem przygotowano niesamowitą niespodziankę – najnowsze, wręcz szalone 718 Cayman GT4 RS. Prawdziwy „pocket rocket”, którym goście imprezy mogli się przejechać z Januszem Dudkiem po torze. Zainteresowanie było ogromne, a auto cały czas było oblegane. Porsche Centrum Poznań dostarczył też aktualnego 718 Boxstera oraz stale zadziwiającego Taycan’a GTS w wersji Sport Turismo, którymi również każdy mógł zrobić rundę po wielkopolskim torze. Auta klubowiczów były jak zawsze różne – od Boxsterów 986 po najnowsze 911 GT3. 

Czymś całkowicie nowym było połączenie pucharowej imprezy Porsche Club Poland z poznańskim track day’em. Oznaczało to, że zawodnicy klubowi mogli rywalizować również z kierowcami innych aut, takich jak np. Corvette C7 czy AMG GT. Zawodnicy bawili się wyśmienicie, a odbiór pomysłu był bardzo pozytywny.

Niespodzianek ciąg dalszy

Wraz z rozpoczęciem imprezy odbyło się szkolenie dla osób, które pierwszy raz przyjechały się ścigać na torze. Później były jazdy w grupach, oczywiście z podziałem na przedział mocowy aut. W ostatniej grupie – Gości – rywalizowały ze sobą auta różnych marek. 

Jazda na torze bardzo poprawia umiejętności kierowcy, pozwala wyrobić w sobie totalnie nowe nawyki. Doskonałym przykładem był właśnie Track Day, gdzie pogoda kilkukrotnie się zmieniała. Trochę deszczu potem trochę słońca – to dawało zawodnikom możliwość sprawdzenia się w różnych warunkach. Szczególnie, że nad bezpieczeństwem czuwała ekipa Toru Poznań.

Świetną niespodziankę zrobił nam również Igor Kwiatkowski – niesamowity artysta, znany z Kabaretu Paranienormalni, który przyjechał pojeździć po torze swoim 991 GT3. Igor zapytany: dlaczego Porsche? Odpowiedział, że zawsze chciał się dowiedzieć o co chodzi z fenomenem tej marki i dlaczego zrzesza tylu fanów. Po całodniowym „lataniu” po torze było ogłoszenie wyników i wręczenie pucharów. Potem wszelakie klubowe Porsche rozjechały się do domów w różne zakątki Polski. Kolejna runda Pucharu PCP już 3 września na Torze Kielce.

Autor: Maciej Puchalski | Zdjecia: autor

Relacja | Nowości Porsche na Goodwood FoS

Relacja | Nowości Porsche na Goodwood FoS

Podczas Goodwood Festival of Speed na Porsche zawsze można liczyć. W tym roku zobaczyliśmy dwie wielkie nowości ze świata sportów motorywch oraz oczywiście całą rzeszę historycznych aut wyścigowych.

Pierwszą z nowości jest Porsche 963 – hybrydowy prototyp w specyfikacji LMDh, który od 2023 r., w barwach Porsche Penske Motorsport, rozpocznie „polowanie” na zwycięstwa w najważniejszych wyścigach wytrzymałościowych na świecie. Począwszy od przyszłego sezonu po dwa egzemplarze 963 zostaną wystawione zarówno w Długodystansowych Mistrzostwach Świata FIA (WEC), jak i w serii IMSA WeatherTech SportsCar Championship. Równocześnie na słynnym festiwalu swoją publiczną globalną premierę świętowało Porsche GT4 ePerformance. W pełni elektryczny pojazd wyścigowy zademonstrował swoją moc na 1,9-kilometrowej trasie „wspinaczki” na wzgórze Goodwood. Występ w posiadłości należącej do Lorda Marcha w hrabstwie West Sussex w południowej Anglii zainaugurował światową trasę GT4 ePerformance. W ciągu najbliższych dwóch lat innowacyjny pojazd testowy odwiedzi wiele miejsc w Niemczech i nie tylko – z myślą o przybliżeniu zespołom wyścigowym, partnerom i organizatorom zawodów potencjału swojej supernowoczesnej koncepcji oraz możliwości formatów wyścigowych, jakie się z nią wiążą.

Zaprezentowany w Goodwood samochód wyścigowy 963 jest utrzymany w typowych dla Porsche wyścigowych barwach: bieli, czerwieni i czerni. W kokpitach maszyn o mocy 500 kW (680 KM) uznani kierowcy prototypów połączą siły z doświadczonymi specjalistami z fabrycznego zespołu kierowców Porsche. Porsche Penske Motorsport przygotowuje się do swoich misji w dwóch lokalizacjach: oddział w Mannheim (Niemcy) jest odpowiedzialny za Długodystansowe Mistrzostwa Świata FIA (WEC), a pojazdy do serii IMSA WeatherTech SportsCar Championship są przygotowane w Mooresville w Karolinie Północnej (USA).

Po 7889 testowych kilometrach przebytych w pierwszej połowie 2022 r. jesteśmy na bardzo dobrej drodze, ale przed rozpoczęciem następnego sezonu wciąż pozostaje jeszcze wiele do zrobienia” – powiedział Thomas Laudenbach, wiceprezes ds. Porsche Motorsport. „Nasze nowe Porsche 963 powinno kontynuować dziedzictwo legendarnych modeli takich jak 917, 935, 956, 962 i 919 Hybrid. Jestem przekonany, że będziemy mocni, jeśli chodzi o technikę. Żeby przygotować się do odnoszenia zwycięstw w ekscytującej rywalizacji wielu producentów, z ich różnymi koncepcjami, stworzyliśmy też odpowiednie struktury zespołów”.

Oficjalny wyścigowy debiut Porsche 963 planowany jest na styczeń 2023 r. i 24-godzinny wyścig Daytona w USA. W międzyczasie testy prototypu będą mogły odbyć się podczas nadchodzących tegorocznych wyścigów Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA (WEC). Porsche Penske Motorsport chce przeprowadzić nieklasyfikowaną próbę generalną nowej maszyny podczas ostatniej rundy tego sezonu WEC w Bahrajnie, w listopadzie tego roku.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy nasi ludzie z Porsche Motorsport i ekipy Penske uformowali efektywny, zaangażowany zespół – Porsche Penske Motorsport” – mówi Urs Kuratle, dyrektor fabrycznej sekcji Porsche Motorsport LMDh. „We wszystkich czterech fabrycznych samochodach będziemy dysponować świetnymi załogami. Współpraca z naszym wieloletnim partnerem oponiarskim Michelin i producentem podwozi Multimatic przebiega bez zarzutu. Jesienią tego roku Porsche 963 powinno uzyskać homologację. Do tego czasu chcemy robić kolejne postępy i uzyskać dodatkowe informacje podczas kolejnych jazd testowych.”

Kierowcy wybrani do rywalizacji w Długodystansowych Mistrzostwach Świata FIA (WEC) oraz serii IMSA WeatherTech SportsCar Championship to doświadczeni fabryczni zawodnicy: Kévin Estre (Francja), Michael Christensen (Dania), André Lotterer (Niemcy), Laurens Vanthoor (Belgia), Matt Campbell (Australia) oraz Mathieu Jaminet (Francja), a także znakomici kierowcy w wyścigach aut sportowych: Dane Cameron (USA) i Felipe Nasr (Brazylia). W początkowej fazie rozwoju kluczową rolę odegrał Frédéric Makowiecki z Francji, który podczas styczniowych prób w Weissach przejechał Porsche 963 pierwsze kilometry na torze oraz na symulatorze. Nazwiska pozostałych kierowców, w tym zawodników startujących w wyścigach wytrzymałościowych na torach Daytona, Sebring i Road Atlanta (Petit Le Mans), zostaną ogłoszone w późniejszym terminie.

 

Porsche Penske Motorsport przygotowuje do najważniejszych wyścigów aut sportowych na świecie łącznie cztery egzemplarze 963. Prace trwają w bazach zespołu w Mooresville (Karolina Północna) oraz w Mannheim (Niemcy). Obiekt WEC w Badenii-Wirtembergii to dawne centrum Porsche Penske Automotive, zbudowane zgodnie z najnowocześniejszymi standardami. Wymiana danych pomiędzy trzema zaawansowanymi technicznie centrami Porsche Penske Motorsport odbywa się niemal w czasie rzeczywistym. Ekipa WEC wprowadzi się do siedziby w Mannheim jesienią tego roku.

Jonathan Diuguid, dyrektor zarządzający Porsche Penske Motorsport, mówi: „Oczekiwania są niezwykle wysokie. Nie tylko ze strony publiczności, ale także ze strony Porsche i zespołu Penske – łączą ich już bowiem wspaniałe rozdziały w historii motorsportu”. Diuguid oraz Travis Law (dyrektor ds. konkurencji) będą zarządzać globalnym zespołem Porsche Penske Motorsport, bezpośrednio nadzorując zarówno program FIA WEC, jak i IMSA. Codzienną pracą zespołu FIA WEC pokierują Bernhard Demmer (dyrektor generalny) oraz Francis Schammo (menedżer zespołu). Joel Svensson jako menedżer zespołu będzie odpowiedzialny za mistrzostwa IMSA w Ameryce Północnej.

Zgodnie z przepisami LMDh Porsche 963 bazuje na podwoziu kategorii LMP2. To nowo opracowane podwozie dostarcza kanadyjska firma Multimatic, specjalista od zaawansowanych technicznie rozwiązań. Standardowe komponenty hybrydowe pochodzą od Boscha, Williams Advanced Engineering i Xtraca. Sercem układu napędowego jest 4,6-litrowy silnik V8 biturbo, bazujący na jednostce hybrydowego samochodu sportowego o wysokich osiągach – 918 Spyder. Jego DNA sięga do wyścigowego RS Spyder, którym Porsche i zespół Penske odniosły wiele zwycięstw w latach 2005-2008. Design nowego Porsche 963 nawiązuje do zwycięskich klasyków 956 i 962 z lat 80. ubiegłego stulecia. Nieprzerwany tylny pas świetlny to ukłon w stronę charakterystycznej cechy najnowszego 911 typ 992. Z kolei biało-czerwono-czarne malowanie odwołuje się do cenionych samochodów wyścigowych Porsche. To nie koniec nawiązań do tradycji: od pierwszego roku rywalizacji nowe Porsche 963 będzie dostępne dla klientów. Pierwsze prywatne zespoły klientów Porsche ogłoszą swój program już w ciągu najbliższych kilku dni.

Porsche GT4 ePerformance
GT4 ePerformance korzysta z komponentów technicznych Mission R. To koncepcyjne studium, zaprezentowane na targach IAA MOBILITY 2021 w Monachium, nakreśliło wizję w pełni elektrycznego samochodu wyścigowego GT stworzonego dla przyszłych wyścigowych aktywności klientów. Oba pojazdu bazują na podwoziu sprawdzonego modelu 718 GT4 Clubsport. Cała technika silnika elektrycznego i akumulatora pochodzi z koncepcyjnego studium, co w trybie kwalifikacji przekłada się na maksymalną moc do 800 kW (1088 KM). W symulowanej rywalizacji kierowca przez 30 minut – tyle trwa wyścig Carrera Cup – stale dysponuję mocą 450 kW (612 KM). Pod względem czasów okrążeń i prędkości maksymalnej GT4 ePerformance dorównuje osiągom obecnego 911 GT3 Cup typ 992. Dzięki zastosowaniu techniki 900 V stan naładowania akumulatora przy pełnej mocy ładowania wzrasta z 5 do 80% w ciągu około 15 minut.

 

 

Festiwal prędkości jest naprawdę imponujący. To wielkie święto dla entuzjastów motoryzacji i mekka motorsportu, jak żadna inna w Europie” – mówi Richard Lietz z Austrii, kierowca fabryczny Porsche, który poprowadził w pełni elektryczny prototyp w Goodwood. „Zapoznałem się już z GT4 ePerformance z jazd testowych. To niezwykle szybki wóz, daje mnóstwo frajdy – dokładnie tak, wyobrażam sobie elektryczny sportowy samochód wyścigowy przyszłości. Jego aerodynamika została zaprojektowana z myślą o efektywności, energii musi bowiem wystarczyć na cały wyścig. GT4 ePerformance lepiej czuje się na klasycznych torach niż na trasach wspinaczkowych, takich jak ta w Goodwood, więc czas 45,50 s i drugie miejsce w ogólnej klasyfikacji są zgodne z naszymi oczekiwaniami”.
Na potrzeby GT4 ePerformance Porsche przeprojektowało około 6000 części. Kształt samochodu opracował zespół Porsche Style pod kierownictwem designera Granta Larssona. Jego nadwozie wykonano m.in. z kompozytów z naturalnych włókien – ich produkcja ma na celu generowanie mniejszej emisji niż w przypadku porównywalnych materiałów syntetycznych. Testowo wykorzystuje się tu również recyklingowane włókna węglowe. Za sprawą poszerzonych nadkoli samochód jest o 14 cm szerszy niż 718 Cayman GT4 Clubsport. Daje to przestrzeń na szersze, 18-calowe opony wyścigowe Michelin, w których szczególnie duży udział mają materiały odnawialne.

GT4 ePerformance przeciera szlaki wyścigom klientów Porsche za kierownicą samochodów elektrycznych. W pierwszej kolejności zaprezentujemy tę koncepcję naszym globalnym partnerom” – mówi Oliver Schwab, menedżer projektu GT4 ePerformance. „Wspólnie z kierowcami, zespołami, organizatorami, władzami i innymi zainteresowanymi stronami zbieramy też pomysły na przyszłe formaty wyścigów Porsche”.

Po światowej premierze na Festiwalu Prędkości w Goodwood prototyp pojawi się w wielu innych miejscach w ramach trasy GT4 ePerformance Tour. Każdej lokalizacji będzie towarzyszyć specjalne motto. Słynny festiwal motorsportu w południowej Anglii był poświęcony tradycji Porsche w wyścigach samochodowych. Drugi przystanek GT4 ePerformance odbędzie się 20 sierpnia 2022 r. w zakładach Porsche w Lipsku, w ramach uczczenia 20-lecia fabryki. Obiekt może pochwalić się 3,7-kilometrowym torem, na którym odtworzono słynne odcinki obiektów znanych na całym świecie. Potencjał w pełni elektrycznej maszyny zostanie zaprezentowany w saksońskiej metropolii jako model biznesowy.

Wyścigowe opony do Porsche GT4 ePerformance dostarcza firma Michelin; w 53% są one wykonane z materiałów pochodzenia biologicznego lub z recyklingu. Pozyskiwane w zrównoważony sposób surowce obejmują również kauczuk naturalny i sadzę, odzyskiwane ze zużytego ogumienia przy użyciu specjalnej metody przetwarzania wdrożonej przez partnerską firmę Enviro. Pozostałe materiały bazują na skórce pomarańczy i cytryny, żywicy sosnowej, oleju słonecznikowym oraz metalicznych odpadach. Wyścigowe opony opracowane przez Michelin specjalnie dla GT4 ePerformance mają za zadanie zmniejszać wpływ na środowisko w całym cyklu życia – od projektowania, produkcji, wysyłki i użytkowania aż po recykling. Do 2050 r. Michelin wszystkie swoje opony zamierza wytwarzać z materiałów ekologicznych. Już w 2030 r. ich udział w produkcji firm całej grupy powinien sięgnąć 40%.

W kolejnym materiale przedstawimy Wam naszą relację z Goodwood, którą w tym roku oparliśmy na przyjrzeniu się restomodom na bazie Porsche.

 

 

Autor: PS/Porsche | Zdjęcia: Porsche