Jubileuszowa wystawa na 75-lecie Porsche Motorsport

Jubileuszowa wystawa na 75-lecie Porsche Motorsport

Tożsamość i współczesne oblicze marki Porsche od dziesięcioleci pozostają nierozerwalnie związane ze światem rywalizacji na torach wyścigowych. Aby oddać hołd tej bogatej historii, Porsche Museum w Stuttgarcie przygotowało wyjątkową wystawę specjalną zatytułowaną „Raceborn – 75 lat Porsche Motorsport”

Ekspozycja, która potrwa do 17 stycznia 2027 roku, pozwala prześledzić ewolucję sportowych osiągnięć niemieckiego producenta na przestrzeni kilkunastu dekad, gromadząc unikalne eksponaty oraz oferując bogaty program edukacyjny i merytoryczny.

Początki legendy

Początek oficjalnej historii zaangażowania marki w sporty motorowe datuje się na 1951 rok, kiedy to otworzył się rozdział, który do dziś w kluczowy sposób kształtuje tożsamość przedsiębiorstwa. Wówczas startujące ze wsparciem fabrycznej ekipy Porsche 356 SL wywalczyło dla producenta ze Stuttgartu pierwsze zwycięstwo na arenie międzynarodowej, triumfując w swojej klasie podczas legendarnego 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Wydarzenie to zapoczątkowało intensywną aktywność w wyścigach torowych, rajdach, zmaganiach wytrzymałościowych oraz górskich. Co istotne, sukcesy te były wykuwane zarówno w barwach zespołów fabrycznych, jak i prywatnych, a wyścigi klientów do dziś stanowią jeden z najważniejszych filarów Porsche Motorsport.

Porsche to sport motorowy. A sport motorowy ukształtował Porsche, które znamy obecnie. Tej historii i naszej misji na przyszłość dedykujemy specjalną wystawę, prezentując pełne spektrum wyjątkowej części naszego DNA – powiedział Achim Stejskal, dyrektor ds. dziedzictwa Porsche Heritage oraz Porsche Museum.

Sześć perspektyw tematycznych

Organizatorzy wystawy zdecydowali się na wdrożenie całkowicie nowej koncepcji wizualnej, która redefiniuje przestrzeń wnętrza Porsche Museum. Przez budynek przebiega charakterystyczna czerwona wstęga, mająca w sposób symboliczny odzwierciedlać prędkość oraz dynamikę towarzyszącą rywalizacji na torze. Wstęga ta prowadzi odwiedzających przez sześć zróżnicowanych obszarów tematycznych, do których należą klasy wyścigowe, różnorodność, innowacje, kamienie milowe, ludzie oraz przepisy. Każda z tych sekcji przybliża świat sportu motorowego z całkowicie innej strony, pokazując na przykład, jak regulacje prawne potrafią napędzać rozwój techniczny, a nie tylko go ograniczać.

Zwiedzający odkryją 75 lat Porsche Motorsport z perspektyw, które nie przestają ewoluować. Świadomie odchodzimy od liniowej osi czasu i prezentujemy motorsport jako sposób myślenia, który definiuje tożsamość – coś, co inspiruje i łączy ludzi. Eksponaty wpisują się w szerszy kontekst: nie tylko techniczny i historyczny, ale także sensoryczny oraz narracyjny – wyjaśnia Tanja Schleicher, kuratorka Porsche Museum

Dialog między początkami a teraźniejszością motoryzacji

Wystawa gromadzi imponującą kolekcję składającą się z 31 samochodów wyścigowych pochodzących z lat 1951–2026. Pojazdy te nie są jednak prezentowane jako pojedyncze, odizolowane obiekty inżynieryjne, lecz jako reprezentanci konkretnego kontekstu – określonej serii wyścigowej, technicznego wyzwania, epoki, przepisów czy konkretnego zespołu. Każdy pojazd prezentuje indywidualny aspekt sportu motorowego, począwszy od dążenia do skrajnie lekkiej konstrukcji i zaawansowanej aerodynamiki, aż po kluczową w maratonach wytrzymałość mechaniczną.

W przestrzeni muzealnej historyczne i współczesne samochody wyścigowe wchodzą ze sobą w bezpośrednią interakcję. Klasyczny model Porsche 356 SL symbolizuje narodziny międzynarodowej potęgi, podczas gdy zaawansowany bolid Formuły E 99X Electric doskonale odzwierciedla ewolucję motorsportu w obliczu dynamicznie zmieniających się warunków technicznych. Z kolei prototypowe Porsche 963 reprezentuje współczesny świat wyścigów długodystansowych, a nowatorskie modele studyjne, takie jak Cayman GT4 e-Performance, dają zwiedzającym unikalne wyobrażenie o tym, jak marka testuje i rozwija przyszłe koncepcje napędowe. Każdy z tych pojazdów oferuje własną, unikalną odpowiedź na wymagania swoich czasów.

Edukacyjny szlak dla pasjonatów i nowicjuszy

Struktura wystawy została zaplanowana w taki sposób, aby była w pełni zrozumiała zarówno dla wieloletnich entuzjastów, jak i dla osób stawiających pierwsze kroki w świecie motoryzacji wyczynowej. Cały szlak rozpoczyna się od specjalnego prologu, a następnie płynnie prowadzi gości przez aktualne kategorie wyścigowe, takie jak Formuła E, wyścigi długodystansowe i GT, pucharowe serie markowe oraz amatorski motorsport. Zrozumienie zawiłości ułatwia specjalna piramida sportów motorowych objaśniająca strukturę wyścigów oraz multimedialny słowniczek wprowadzający trudniejsze terminy, w tym pojęcie „balansu osiągów” (Balance of Performance).

Wyjątkowym elementem ekspozycji jest instalacja lentikularna, wykorzystująca efekt soczewkowy do zobrazowania ogromnej różnorodności przepisów i ich bezpośredniego wpływu na ostateczne koncepcje pojazdów. Wewnątrz muzeum uruchomiono również minikino, które pozwala zajrzeć za kulisy pracy konserwatorów i odpowiada na trudne pytania pojawiające się podczas renowacji zabytkowych aut: jak harmonijnie połączyć ślady historycznego użytkowania z techniczną autentycznością i walorami prezentacyjnymi. Cała dramaturgia wystawy prowadzi zwiedzającego od czystego doświadczenia sensorycznego i wizualnego do głębokiego zrozumienia procesów zachodzących w motorsporcie.

Prelekcje eksperckie i program „Raceborn Kids” dla najmłodszych

Wystawie „Raceborn – 75 lat Porsche Motorsport” towarzyszy rozbudowany program edukacyjny i kulturalny. Porsche Museum zaprasza zwiedzających na cykl pięciu wieczornych prelekcji pod nazwą „Motorsports Talks”, zaplanowanych na najbliższe miesiące. Zaproszeni eksperci i ludzie związani z branżą poruszą kwestie dotyczące zabytkowych samochodów wyścigowych, technologii Formuły E oraz zakulisowych realiów motorsportu, przy czym spotkania te będą realizowane w języku niemieckim.

Ekspozycja została również precyzyjnie dostosowana do potrzeb najmłodszej publiczności. Pod hasłem „Raceborn Kids” muzeum przygotowało angażujące atrakcje, interaktywne stanowiska doświadczalne, aplikacje cyfrowe oraz elementy dźwiękowe i dotykowe. Wszystkie te narzędzia mają w przystępny sposób odpowiedzieć na kluczowe pytania nurtujące młodych fanów motoryzacji: dlaczego waga pojazdu ma tak fundamentalne znaczenie, jak wygląda praca mechaników i zespołu podczas całodobowego wyścigu oraz w jaki sposób przepisy techniczne wpływają na ostateczny kształt i aerodynamikę samochodu wyścigowego  

Porsche przedstawia 911 GT4 R!

Porsche przedstawia 911 GT4 R!

Porsche oficjalnie zapowiedziało rozszerzenie swojego portfolio samochodów wyścigowych przeznaczonych dla zespołów klienckich. Marka zaprezentowała model 911 GT4 R, który po raz pierwszy w historii producnta w klasie GT4 został zbudowany bezpośrednio na kultowej platformie 911, zastępując tym samym znane doskonale 718 Cayman GT4 RS Clubsport.

Nowa wyczynowa maszyna została wyposażona w wysokoobrotowy, sześciocylindrowy silnik o maksymalnej mocy dochodzącej do 382 kW, co odpowiada wartości 520 KM. Według oficjalnych zapowiedzi producenta, pojazd zadebiutuje na światowych torach wyścigowych na początku 2027 roku. Cena zakupu tego specjalistycznego samochodu została ustalona na poziomie 265 000 euro, do której należy doliczyć podatek VAT obowiązujący w kraju ostatecznego odbiorcy.

Strategiczne znaczenie kategorii GT4 w globalnym motorsporcie

Wprowadzenie nowego modelu opartego na architekturze 911 ma przenieść wyścigowy program Porsche na nowy poziom. Międzynarodowa klasa GT4 stale umacnia swoją pozycję jako jeden z najszybciej rozwijających się segmentów w całym globalnym sporcie samochodowym. Serie wyścigowe takie jak niemiecka ADAC GT4 Germany oraz jej prestiżowe, międzynarodowe odpowiedniki, w tym europejska GT4 European Series, są powszechnie uznawane za fundamentalny szczebel w strukturze rozwoju młodych talentów i kierowców, stanowiąc bezpośrednią drogę awansu do topowych serii wyścigowych klasy GT3. Decyzja o przeniesieniu programu GT4 na platformę 911 to prawdziwa ewolucja.

Wraz z nowym samochodem wyścigowym opartym na Porsche 911 GT3 przenosimy nasz udany program GT4 na nowy poziom. Połączenie kultowego DNA 911 ze sprawdzoną koncepcją GT4 stanowi unikalną ofertę na rynku. Nasza decyzja o wprowadzeniu platformy 911 do klasy GT4 podkreśla jej rosnące znaczenie w międzynarodowym motorsporcie. To kategoria, która ewoluowała z podstawowego segmentu w wysoce konkurencyjną wyścigową platformę o globalnym znaczeniu – powiedział Thomas Laudenbach, wiceprezes ds. Porsche Motorsport.

Wyczynowy układ napędowy oraz modyfikacje podwozia

Sercem układu napędowego nowego Porsche 911 GT4 R jest wysokoobrotowa, wolnossący silnik typu bokser o pojemności 4 litrów i 6 cylindrach, którego konstrukcja bazuje na jednostce napędzającej drogową wersję 911 GT3. W specyfikacji wyścigowej jednostka ta generuje do 520 KM oraz maksymalny moment obrotowy na poziomie do 470 Nm. Zkonfigurowane zgodnie z przepisami technicznymi kategorii GT4 ostateczne parametry mocy i momentu obrotowego będą podlegały korektom w zależności od aktualnej klasyfikacji BoP, czyli systemu balansu osiągów mającego na celu wyrównanie szans pomiędzy różnymi konstrukcjami.

Fabrycznie samochód zjeżdża z taśmy wyposażony w specjalne ograniczniki przepływu powietrza o średnicy 53,7 mm, które redukują moc silnika do poziomu 316 kW, czyli 430 KM. Za sprawne przenoszenie siły napędowej na koła odpowiadają sekwencyjna, 6-stopniowa skrzynia biegów sterowana za pomocą łopatek przy kierownicy oraz wyczynowe, czterotarczowe sprzęgło.

W obszarze konstrukcji podwozia inżynierowie musieli dostosować projekt do specyficznych wymagań regulaminu GT4, co wymusiło zastosowanie innych rozwiązań niż w wyższej wersji 911 GT3 Cup. Obręcze kół są węższe o 1 cal i w przeciwieństwie do systemów z jedną centralną nakrętką, są montowane za pomocą klasycznego układu pięciu śrub, co upodabnia to rozwiązanie do wielu wariantów seryjnych. Elastyczność w dopasowywaniu charakterystyki zawieszenia do konkretnego toru zapewniają zaawansowane amortyzatory z podwójną regulacją parametrów pracy oraz możliwość wyboru jednego z trzech dostępnych poziomów twardości sprężyn.

Aerodynamika, nowoczesny kokpit i ekologiczne materiały kompozytowe

Struktura zewnętrzna oraz elementy poszycia nadwozia 911 GT4 R w dużej mierze przejmują sprawdzone i zoptymalizowane pod kątem oporów powietrza rozwiązania aerodynamiczne z modelu 911 Cup. Do kluczowych elementów sterowania dociskiem należy tylne skrzydło, które pozwala na manualną regulację kąta nachylenia w jedenastu pozycjach. Cechą wyróżniającą nową konstrukcję jest szerokie zastosowanie nowoczesnego tworzywa sztucznego, które zostało wzmocnione włóknami naturalnymi w połączeniu z żywicą epoksydową. Z tego lekkiego materiału kompozytowego wykonano między innymi poszycie drzwi bocznych, pokrywę silnika, komponenty aerodynamiczne oraz wybrane elementy wykończenia kabiny.

Wnętrze kokpitu zostało w pełni podporządkowane ergonomii i potrzebom kierowcy wyścigowego. Wszystkie kluczowe parametry życiowe pojazdu są wyświetlane na kolorowym ekranie o przekątnej 10,3 cala. Samochód posiada wbudowany, zintegrowany system rejestracji danych oraz precyzyjny moduł GPS, co ułatwia szczegółową analizę błędów oraz optymalizację stylu jazdy na torze.

Konstrukcja przewiduje również instalację specjalnych elementów balastowych, które pozwalają na precyzyjne doważenie pojazdu do minimalnej wagi określonej przez aktualne wytyczne systemu BoP. Matthias Scholz, szef oddziału Porsche Motorsport do spraw samochodów wyścigowych klasy GT, zaznaczył, że przeniesienie DNA linii 911 do kategorii GT4 otwiera zupełnie nowe możliwości w obszarze osiągów oraz wrażeń z jazdy.

Budowanie nowej historii sukcesu na rynku komercyjnym

Kategoria wyścigowa GT4, zapoczątkowana w połowie pierwszej dekady XXI wieku, z powodzeniem rozwinęła się w ugruntowany format rywalizacji sportowej o realnym zasięgu globalnym. Kluczem do jej sukcesu stało się harmonijne połączenie techniki bliskiej pojazdom seryjnym ze stosunkowo umiarkowanymi kosztami codziennej eksploatacji, co czyni z niej idealną klasę wstępną poniżej wyścigów GT3. Dla producentów samochodów sportowych obecność w tych seriach gwarantuje reprezentację w licznych pucharach krajowych i międzynarodowych.

Porsche niezmiennie plasuje się w ścisłej czołówce najbardziej utytułowanych marek na globalnej scenie GT4, zajmując obecnie trzecie miejsce w oficjalnym międzynarodowym rankingu producentów prowadzonym przez organizację SRO Motorsports Group, według danych zaktualizowanych na dzień 19 czerwca 2026 roku.

Nasi klienci w segmencie GT4 mogą teraz korzystać ze znacznie szerszej gamy opcji. Nowe 911 GT4 R uzupełnia istniejącą ofertę na bazie linii Cayman, oferując ambitnym zespołom kolejną opcję o wysokich osiągach. Obserwujemy duży globalny popyt na mocne, a jednocześnie przystępne cenowo samochody wyścigowe dla klientów – podkreślił Michael Dreiser, dyrektor Porsche Motorsport do spraw sprzedaży.

Od momentu oficjalnego wejścia do tego segmentu w 2016 roku, stuttgarcki producent wyprodukował i dostarczył klientom już ponad 1500 samochodów wyścigowych opartych konstrukcyjnie na linii Cayman. Pojazdy te zyskały ogromne uznanie na całym świecie jako wysoce atrakcyjne ekonomicznie i solidne technicznie rozwiązanie. Nowe 911 GT4 R ma za zadanie bezpośrednio kontynuować tę historię sukcesu handlowego i wizerunkowego, otwierając zupełnie nowy etap jako pierwsza wyczynowa konstrukcja tej klasy oparta na legendarnej linii 911.

Porsche wygrywa 24-godzinny wyścig na torze Spa-Francorchamps

Porsche wygrywa 24-godzinny wyścig na torze Spa-Francorchamps

24-godzinny wyścig na legendarnym belgijskim torze Spa-Francorchamps zakończył się spektakularnym sukcesem zespołów klienckich Porsche Motorsport. Rywalizacja, stanowiąca czwartą rundę pucharu GT World Challenge Europe Endurance Cup oraz kluczowy element prestiżowej serii Intercontinental GT Challenge, jest powszechnie uznawana za największe zawody dla maszyn klasy GT3 na świecie

Niemiecki producent zapewnił sobie najliczniejszą reprezentację w całej stawce, wystawiając do ardeńskiego klasyka aż 15 samochodów. Głównym punktem wyścigowego weekendu okazało się jednak zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, które po niezwykłej pogoni z samego końca stawki wywalczył zespół Lionspeed GP.

Niezwykła pogoń z alei serwisowej na najwyższy stopień podium

Droga do zwycięstwa załogi numer 80 była pełna dramatyzmu i wymagała od kierowców bezbłędnej jazdy. Trzej zawodnicy na co dzień rywalizujący w niemieckiej serii DTM – Austriak Thomas Preining, Szwajcar Ricardo Feller oraz Duńczyk Bastian Buus – zostali zmuszeni do startu z alei serwisowej z przedostatniej pozycji, co było bezpośrednią konsekwencją nieplanowanej, przymusowej wymiany silnika w ich maszynie. Mimo tak skomplikowanej sytuacji wyjściowej, trio reprezentujące barwy Lionspeed GP systematycznie i konsekwentnie odrabiało straty, przebijając się przez liczny i wymagający peleton maszyn GT3.

Przełomowy moment maratonu nastąpił w niedzielny poranek około godziny 8:30. To właśnie wtedy, po przejechaniu około dwóch trzecich całego dystansu zawodów, Thomas Preining po raz pierwszy wyprowadził swoje Porsche 911 GT3 R na pozycję lidera. Przez ostatnie pięć godzin rywalizacji zespół w pełni kontrolował przebieg wyścigu, oddając prowadzenie jedynie na krótkie momenty podczas rutynowych zjazdów do mechaników na pit stopy. Po pokonaniu 541 okrążeń toru Formuły 1 o długości 7,004 kilometra, zwycięski pojazd przekroczyło linię mety z bezpieczną przewagą wynoszącą 12,3 sekundy nad najbliższym rywalem.

Historyczny sukces w jubileuszowym roku Porsche Motorsport

Wygrana na torze Spa-Francorchamps ma dla producenta ze Stuttgartu głęboki wymiar symboliczny, zbiegając się bezpośrednio z oficjalnymi obchodami 75-lecia Porsche Motorsport. W tym jubileuszowym 2026 roku marka po raz dziewiąty w swojej historii dołączyła do elitarnego grona triumfatorów słynnego belgijskiego maratonu, którego bogata tradycja sięga 1924 roku.

Warto przypomnieć, że poprzedni sukces producenta samochodów sportowych w tym wytrzymałościowym klasyku w Ardenach miał miejsce w 2020 roku. Wówczas po najwyższe trofeum sięgnęli Brytyjczyk Nick Tandy, Nowozelandczyk Earl Bamber oraz reprezentant gospodarzy, Belg Laurens Vanthoor, startujący w barwach ekipy Rowe Racing.

Rywalizacja pozostałych załóg i pechowa kolizja w walce o podium

Tegoroczna edycja wyścigu okazała się udana dla niemieckiej marki również pod kątem ogólnych statystyk zespołowych, ponieważ w pierwszej dziesiątce sklasyfikowano łącznie trzy egzemplarze modelu 911 GT3 R. Bardzo blisko podium znalazł się inny kliencki zespół – Schumacher CLRT. Samochód z numerem 22, za którego kierownicą zmieniali się dwaj kierowcy fabryczni: Ayhancan Güven z Turcji i Matt Campbell z Australii, wspierani przez doświadczonego Francuza Frédérica Makowieckiego, jeszcze w niedzielę rano uchodził za jednego z głównych faworytów do końcowego sukcesu.

Niestety, podczas zaciętej walki o trzecią lokatę doszło do zderzenia z Porsche numer 2 należącym do ekipy Boutsen VDS. Incydent ten poskutkował nałożeniem na załogę Schumacher CLRT kary czasowej w wysokości pięciu sekund, co ostatecznie przekreśliło szanse kierowców na podium i zmusiło ich do zadowolenia się czwartym miejscem. Na ósmym miejscu zmagania ukończył kolejny pojazd ze Stuttgartu, prowadzony wspólnie przez Holendra Morrisa Schuringa, Francuza Doriana Boccolacciego oraz Belga Alessio Picariello. Poza wysokimi lokatami w klasyfikacji generalnej, ekipy klienckie Porsche zapewniły sobie także czołowe miejsca i pozycje na podium w poszczególnych podkategoriach wyścigu, w tym w klasach Bronze, Pro-Am oraz Gold.

Zmagania na torze Spa rozpoczęły się w sobotę o godzinie 16:30 w wyjątkowo trudnych, typowo letnich warunkach atmosferycznych. Zawodnicy musieli mierzyć się z ogromnym upałem, jako że temperatura powietrza wynosiła aż 38 stopni Celsjusza, z kolei nawierzchnia belgijskiego obiektu rozgrzała się do około 58 stopni Celsjusza. Stanowiło to potężne wyzwanie dla układów chłodzenia oraz opon w 69 startujących samochodach GT3. Całe widowisko na żywo z trybun śledziła imponująca publiczność licząca 132 000 widzów.

Ten wynik to ważny sygnał dla motorsportowego programu Porsche dla klientów. Na starcie mieliśmy 15 samochodów. Aż trzy uplasowały się w pierwszej dziesiątce, a zwycięstwo to oczywiście spełnienie marzeń dla całego zespołu Lionspeed GP. Do tego dochodzą świetne wyniki innych klienckich ekip, z miejscami na podium w kategoriach Bronze, Pro-Am i Gold – ogólnie rzecz biorąc, to był bardzo udany weekend dla Porsche – powiedział Michael Dreiser, dyrektor Porsche Motorsport ds. sprzedaży.

Porsche w 24h Le Mans 2026 – wszystko co musisz wiedzieć

Porsche w 24h Le Mans 2026 – wszystko co musisz wiedzieć

Już dziś, 13 czerwca, wystartuje kultowy, 24-godzinny wyścig Le Mans, stanowiący punkt kulminacyjny sezonu Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA. Porsche, po wycofaniu modelu 963 z najwyższej kategorii mistrzostw, wraz z reprezentującą go ekipą Manthey, powalczy w kategorii LMGT3 o trzecie z rzędu klasowe zwycięstwo, dysponując dwoma samochodami 911 GT3 R

Jesteśmy po klasyfikacjach do 24h Le Mans 2026. Ekipy wywalczyły dziewiątą oraz piętnastą pozycję startową w niezwykle silnie obsadzonej klasie LMGT3. Obydwa samochody Porsche 911 GT3 R przygotowane przez stajnię Manthey z powodzeniem zapewniły sobie awans do decydującej fazy czasowej, czyli prestiżowych potyczek typu Hyperpole, co zapowiadało pełen emocji weekend na francuskim torze. Czwartkowe zmagania były zarezerwowane wyłącznie dla piętnastu najszybszych załóg spośród dwudziestu pięciu zgłoszonych do rywalizacji w tej kategorii.

Walka o historyczne zwycięstwo w LMGT3

Ekipa Manthey po sukcesach z ostatnich dwóch lat uchodzi za jednego z głównych faworytów kategorii LMGT3. Konkurencja jest jednak ogromna – na starcie pojawi się 25 samochodów reprezentujących dziewięciu różnych producentów. Thomas Laudenbach, wiceprezes ds. Porsche Motorsport, podkreślił, że celem na rok 2026 jest wyłącznie wygrana, która stanowiłaby idealne dopełnienie świętowania 75-lecia Porsche Motorsport.

Oklejenie dwóch samochodów wyścigowych z Weissach nawiązuje do wzoru modelu Porsche 356 SL Coupé z 1951 roku. Właśnie wtedy dwaj Francuzi, Auguste Veuillet i Edmond Mouche, odnieśli zwycięstwo w swojej klasie podczas pierwszego w historii startu Porsche w wyścigu 24 Hours of Le Mans.

Do dziś samochody wyścigowe Porsche wywalczyły łącznie 19 zwycięstw w klasyfikacji generalnej oraz 112 zwycięstw klasowych. W tym roku, już po raz 76. z rzędu, co najmniej jedno Porsche stanie na starcie największego wyścigu długodystansowego świata.

Pierwsze starcie
Wstępna faza kwalifikacyjna rozegrała się w środowy wieczór i zgodnie z obowiązującymi regulacjami sportowymi została zdominowana przez kierowców posiadających tak zwany bronze rating
. Na liczącej dokładnie 13,626 kilometra pętli Circuit des 24 Heures zawodnicy musieli zmierzyć się z presją czasu oraz wymagającymi warunkami torowymi w trwającym 30 minut sprincie kwalifikacyjnym.

W samochodzie z numerem 91, zgłoszonym pod szyldem Manthey DK Engineering, za kierownicą zasiadł reprezentant Wielkiej Brytanii, James Cottingham. Brytyjski kierowca popisał się znakomitą taktyką i podczas swojego ostatniego, decydującego okrążenia pomiarowego idealnie wykorzystał tunel aerodynamiczny (ang. slipstream) generowany przez jadące przed nim pojazdy. Pozwoliło mu to na ustanowienie najszybszego czasu w całej klasie LMGT3 w drugim sektorze toru i ostateczne wskoczenie na wysoką, czwartą lokatę, co dało mu bezpieczną przewagę nad siostrzaną konstrukcją.

W tym samym czasie w bliźniaczym aucie z numerem 92, startującym w barwach zespołu The Bend Manthey, o jak najlepszy rezultat walczył Australijczyk Yasser Shahin. Jego sesja okazała się jednak o wiele bardziej skomplikowana i pełna nieprzewidzianych przeszkód. Shahin wielokrotnie tracił cenne ułamki sekund z powodu gęstego ruchu na torze. W rejonie słynnego zakrętu Mulsanne dogonił on wolniejszego Astona Martina, z którym musiał następnie bezpośrednio rywalizować o pozycję w sekcji Indianapolis. Na domiar złego, podczas pokonywania jego ostatniego szybkiego okrążenia, tor jazdy w finałowej szykanie został zablokowany przez prototyp kategorii LMP2. Mimo tych licznych incydentów i spadku na piętnastą lokatę, wypracowany przez Australijczyka czas okazał się wystarczający, aby wywalczyć upragnioną kwalifikację do kolejnego etapu rywalizacji.

Czwartek pod znakiem Hyperpole i wejście do finałowej dziesiątki

W czwartkowy wieczór na starcie zameldowało się piętnaście najszybszych samochodów wyścigowych specyfikacji GT3, które przystąpiły do pierwszej części zmagań w formacie Hyperpole. W kokpicie Porsche z numerem 91 doszło do zmiany i stery przejął Ayhancan Güven. Turecki kierowca fabryczny Porsche, będący jednocześnie aktualnym mistrzem serii DTM, zaprezentował doskonałe tempo. Podczas swojej trzeciej i jednocześnie ostatniej próby czasowej zdołał poprawić dotychczasowy wynik i awansował na trzecią pozycję w tabeli. Ten wyczyn zapewnił zespołowi bezpieczną przepustkę do elitarnej sesji Hyperpole 2, w której udział mogło wziąć wyłącznie dziesięciu najszybszych kierowców.

W ostatecznej rozgrywce finałowej w samochodzie numer 91 zasiadł partner zespołowy Güvena, Timur Boguslavskiy. Zawodnik wytrzymał presję ciążącą na jego barkach i popisując się czystą linią jazdy zdołał urwać kolejne ułamki sekund ze swojego wcześniejszego rezultatu. Zatrzymując stoper na wyniku 3 minuty i 55,610 sekundy, Boguslavskiy zagwarantował swojej ekipie dziewiąte miejsce na polach startowych, co w praktyce oznacza rozpoczęcie sobotniego maratonu z piątego rzędu.

Trudne rozstrzygnięcia dla załogi z numerem 92

Mniej szczęścia miała druga załoga reprezentująca barwy stajni Manthey. W samochodzie oznaczonym numerem 92 podczas pierwszej sesji czwartkowego wieczoru (Hyperpole 1) walczył Włoch Riccardo Pera. Mimo usilnych starań i optymalnego wykorzystania dostępnego ogumienia, włoski kierowca zakończył zmagania na piętnastej pozycji, przez co nie uzyskał awansu do decydującego, drugiego segmentu Hyperpole.

Riccardo Pera dzieli kokpit tego pojazdu ze wspomnianym wcześniej Yasserem Shahinem oraz doświadczonym, austriackim kierowcą fabrycznym Richardem Lietzem. Taki skład personalny stwarza dla tej załogi duże szanse na skuteczne odrabianie strat podczas długiego, całodobowego dystansu wyścigu głównego, gdzie stabilne tempo i doświadczenie odgrywają kluczową funkcję.

Głosy z padoku i sportowa perspektywa wymagającego klasyka

Po zakończeniu czwartkowych jazd w obozie niemieckiego producenta panowały optymistyczne nastroje. Ayhancan Güven startujący z numerem 91 nie krył zadowolenia z faktu pomyślnej realizacji założonego planu strategicznego, jakim było bezproblemowe dostanie się do ścisłego finału Hyperpole 2.

– Chcieliśmy awansować do sesji Hyperpole 2 i ten plan się powiódł. Dziewiąte miejsce to dobra pozycja startowa przed wyścigiem. Nasze Porsche spisuje się dobrze, a my również jesteśmy w dobrych nastrojach. Rywalizacja jest jednak zacięta – mamy tu 25 samochodów GT3 i wielu producentów. To sprawia, że wszystko staje się jeszcze bardziej ekscytujące.

Z kolei Yasser Shahin z załogi numer 92 wspominał minione kwalifikacje jako okres ogromnego stresu i ciężkiej walki. Przyznał, że początkowo sądził, iż jego czas pozwoli na spokojny awans, jednak rzeczywistość torowa i tłok w postaci wolniejszych samochodów zmusiły go do podjęcia maksymalnego ryzyka.

Mimo zablokowania przez pojazd klasy LMP2 w ostatniej sekwencji zakrętów, Australijczyk wyraził dużą satysfakcję z awansu do Hyperpole 1 i uznał 15. pole startowe za w pełni akceptowalne w kontekście tak długiego dystansu wyścigowego. Wszystkie zespoły skupiają się teraz na ostatecznych przygotowaniach inżynieryjnych do startu tego legendarnego maratonu.

Legendarny tor Circuit de la Sarthe czeka na kierowców

Tegoroczny 24-godzinny maraton w Le Mans zgromadzi 186 kierowców rywalizujących w trzech klasach. Organizatorzy przewidują, że w dniach 13 i 14 czerwca na torze pojawi się ponad 300 000 kibiców. Rywalizacja wystartuje w sobotę 13 czerwca o godzinie 16:00 na wymagającym obiekcie Circuit de la Sarthe o długości 13,626 km. Tor ten w dużej mierze składa się z dróg publicznych, w tym z legendarnej prostej Hunaudières, a do najtrudniejszych technicznie sekcji należą szybkie i wąskie Porsche Curves. Ze względu na ogromny dystans, zawodnicy walczą tu o podwójne punkty do klasyfikacji mistrzostw świata.

Nick Tandy to prawdziwy kozak. Zdobył „Wielki Szlem” w wyścigach długodystansowych.

Nick Tandy to prawdziwy kozak. Zdobył „Wielki Szlem” w wyścigach długodystansowych.

Nick Tandy, fabryczny kierowca Porsche, od 26 stycznia 2025 roku jest nieoficjalnym królem wyścigów wytrzymałościowych: tego dnia Brytyjczyk zwyciężył w maratonie Rolex 24 At Daytona za kierownicą Porsche 963, zdobywając tym samym pożądanego „Wielkiego Szlema” w wyścigach wytrzymałościowych.

W trakcie swojej imponującej kariery Tandy odniósł zwycięstwa w klasyfikacjach generalnych 24-godzinnego wyścigu Le Mans, 24-godzinnego wyścigu na torze Nürburgring, wytrzymałościowego klasyka GT3 na Spa-Francorchamps, a teraz do tej kolekcji dopisał wygraną w kultowym inauguracyjnym wyścigu sezonu IMSA na Florydzie. To wyczyn, którego nie dokonał jeszcze żaden inny kierowca wyścigowy.

Tuż po zwycięstwie w inauguracji sezonu mistrzostw IMSA WeatherTech SportsCar Championship Nick Tandy był wyraźnie wzruszony: „Być pierwszym człowiekiem na świecie, który osiągnął coś takiego – to absolutnie niesamowite, niemal niepojęte”. Brytyjczyk świętował swój pierwszy triumf w „generalce” na Daytonie z niepohamowaną radością i początkowym niedowierzaniem, wspólnie ze swoimi kolegami kierowcami – Felipe Nasrem z Brazylii i Laurensem Vanthoorem z Belgii. Wspominając go kilka tygodni później, powiedział: „Byłem przytłoczony emocjami. Potrzebowałem trochę czasu, aby się z tym wszystkim oswoić”.

„Z jednej strony była czysta radość z wygranej: przez dwa miesiące cały zespół skupiał się wyłącznie na przygotowaniach do występu na Daytonie. Kiedy widzisz, że twój samochód jako pierwszy przekracza linię mety, czujesz niesamowitą euforię – wszyscy tak ciężko na to pracujemy. Z drugiej strony poczułem też ogromną ulgę” – przyznał Tandy. Kierowca już w 2015 roku odniósł zwycięstwo w Le Mans za kierownicą Porsche 919 Hybrid, a następnie triumfował na torach Nürburgring i Spa-Francorchamps – odpowiednio, w 2018 i 2020 roku – w 911 GT3 R.

„Kiedy Porsche Penske Motorsport tworzyło nowy program 963, od razu podniosłem rękę i powiedziałem: »Chcę ścigać się w Ameryce Północnej!«. Moją główną motywacją była walka o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej w 24-godzinnym wyścigu Rolex 24 At Daytona” – kontynuował 40-letni Brytyjczyk. „W poprzednich dwóch latach nie osiągnęliśmy tam wyników, jakich oczekiwaliśmy. Zacząłem zastanawiać się, ile jeszcze prób będę potrzebował – albo czy w ogóle się to wydarzy. Teraz dostałem odpowiedź, i to jest fantastyczne”.

Pragnienie zdobycia „Wielkiego Szlema” w wyścigach wytrzymałościowych napędzało Tandy’ego od 2020 roku. „Kiedy wygrałem na Spa, ktoś powiedział mi, że mam teraz w zasięgu »Wielkiego Szlema«. Wcześniej nawet o tym nie myślałem, ale później zawsze miałem to już gdzieś z tyłu głowy”. Chociaż Tandy nigdy publicznie nie mówił o tym celu, pozostawał na nim mocno skupiony.

Paradoksalnie jego najtrudniejszym rywalem w walce o koronę wyścigów wytrzymałościowych był Earl Bamber – Nowozelandczyk, który dzielił kokpit 919 Hybrid z Tandym i kierowcą Formuły 1 Nico Hülkenbergiem podczas ich wspólnego triumfu w Le Mans w 2015 roku, a także stał obok brytyjskiego kierowcy na najwyższym stopniu podium na Spa w 2020 roku. „Od kiedy Earl wygrał na północnej pętli Nürburgringu w 2023 roku, do skompletowania całego »zestawu« obaj potrzebowaliśmy tylko Daytony. Ten temat powracał w naszych rozmowach. A że obaj bardzo lubimy rywalizować, przerodziło się to w przyjacielskie zawody”.

Brytyjczyk pierwsze kroki w Porsche stawiał w serii Carrera Cup Deutschland i Mobil 1 Supercup. Było to w 2009 roku, czyli dokładnie wtedy gdy w obu seriach oglądaliśmy występy Kuby Giermaziaka czy Roberta Lukasa. Tandy szybko połknął tez bakcyla wyścigów wytrzymałościowych. W 2011 roku mogliśmy zobaczyć go w 911 GT3 RSR 997 w 24h Le Mans. Rok później startował w barwach słynnego zespołu Manthey Racing za kierownicą jaskrawego 911 GT3 RSR w serii International GT Open. W 2014 roku Tandy wygrał 24h Daytona, ale w klasie GT. Startując wówczas 911 RSR razem z Richardem Lietze i Patrickiem Pilet okazali się najszybsi na słynnym amerykańskim torze. Dalej wszystko potoczyło się już bardzo szybko.

Le Mans 2015: Tandy, Bamber i Hülkenberg odnoszą sukces w 24-godzinnym wyścigu w Porsche 919 Hybrid
W 2014 roku Porsche powróciło do najwyższej klasy Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA (WEC) – LMP1. Rok później, po trudnym debiutanckim sezonie, fabryczny zespół w 919 Hybrid rozpoczął pełnoprawny atak na tytuły mistrzowskie, celując w 17. zwycięstwo marki w klasyfikacji generalnej 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Audi wygrywało tam 13 razy, a Toyota była wtedy mistrzem świata WEC, więc oczekiwania wobec Porsche były ogromne. Aby zmaksymalizować swoje szanse, w Le Mans producent wystawił dodatkowy samochód fabryczny. Za kierownicą: Nick Tandy, Earl Bamber i gwiazda Formuły 1 Nico Hülkenberg. „W trzeciej maszynie nie czuliśmy takiej presji jak w przypadku prototypów rywalizujących przez cały sezon. Byliśmy nowymi gośćmi w programie” – wspominał Tandy, którego fani po triumfie na Daytonie nazywają „Mister 24”.

Ale trio zaprezentowało bezbłędną formę i zszokowało świat wyścigów wytrzymałościowych, wygrywając 14 czerwca 2015 roku w klasyfikacji generalnej. „Pierwsza wygrana w Le Mans jest nie do opisania” – powiedział Tandy. „Le Mans to Święty Graal wyścigów wytrzymałościowych. Moim zdaniem w sportach motorowych po prostu nie ma niczego ważniejszego”.

Tandy zanalzł się także wśród trzech brytyjskich kierowców, którzy pomogli Porsche w odniesieniu zwycięstw w 24h Le Mans. W 2017 roku wprowadzono na rynek specjalnie specjalne limitowane modele – 911 Carrera 4 GTS „British Legends Edition”. Auto Nicka Tandiego zostało opracowane przez Porsche Cars GB wspólnie z Porsche Exclusive Manufaktur w Stuttgarcie. Było inspirowane kolorystyką i detalami nawiązującymi do 919 Hybrid z 2015 roku.

Nürburgring 2018: od pokonywania przeszkód do triumfu z Manthey Racing
„24-godzinny maraton na Nürburgringu jest najtrudniejszy spośród wszystkich wielkich wyścigów wytrzymałościowych” – skomentował Tandy, z głębokim szacunkiem odnosząc się do Zielonego Piekła. „By walczyć o zwycięstwo w Le Mans i na Daytonie, odpowiednie tempo i niezawodność, a także wsparcie silnego zespołu ma może 6 aut. Na północnej pętli realne szanse ma już 20 do 30 samochodów. Jednak nawet gdy dysponujesz silnym pakietem, istnieje około 50-procentowe prawdopodobieństwo, że weźmiesz udział w wypadku na torze – może tam startować nawet 180 samochodów”.

„Nasze Porsche w barwach Manthey było szybkie, ale o tym wiedzieliśmy już wcześniej” – wspominał Tandy. Kokpit 911 GT3 R dzielił wtedy z trzema innymi kierowcami fabrycznymi: Richardem Lietzem z Austrii oraz Francuzami Patrickiem Piletem i Frédéricem Makowieckim. Na początku ekipa stanęła przed wyzwaniem. „Na drugim okrążeniu złapaliśmy gumę – na szczęście na pętli Grand Prix, więc mogliśmy od razu zjechać do boksu. Ale straciliśmy 6,5 minuty i spadliśmy aż na koniec. Gdyby stało się to na początku północnej pętli, toczylibyśmy się przez 20 kilometrów, a nasz wyścig byłby skończony”.

To nie wszystko: w deszczu Tandy wpadł w poślizg, omijając wolniejszy pojazd, a inny samochód uderzył w drzwi ich 911 podczas wyjazdu z alei serwisowej. „Na szczęście Porsche tylko lekko oberwało. Ale to typowy wyścig na północnej pętli – tam zawsze coś się dzieje”.

Spa-Francorchamps 2020: kiedy 911 GT3 R zamieniło się w ciągnik Porsche
„Fizycznie Spa to dla nas najtrudniejszy wyścig – wymaga ciężkiej pracy w kokpicie” – powiedział kierowca o zwycięstwie w 24-godzinnym wyścigu na Spa w 2020 roku. „Tor jest nieubłagany – nie ma tam odpoczynku, jak w Le Mans czy na Daytonie, gdzie mamy długie proste”. Osiemnaście żółtych flag na całym torze i czternaście faz samochodu bezpieczeństwa tylko pogłębiło panujący chaos. Z powodu niekorzystnego BoP (balansu osiągów) Nick Tandy, Earl Bamber i Laurens Vanthoor musieli zawzięcie walczyć, aby utrzymać się w czołówce. „Jechaliśmy bezbłędnie, mieliśmy perfekcyjne postoje w boksach, ale nigdy nie byliśmy wystarczająco szybcy. Na prowadzeniu utrzymywały nas strategia i wszystkie te żółte flagi”.

Deszcz zakłócił jednak ostatnie godziny. Bamber wsiadł za kierownicę na mokrym asfalcie i robiąc użytek z lepszej przyczepności 911 GT3 R, awansował na drugie miejsce. Sprytny wybór strategii ostatniego postoju – pominięcie zmiany opon – zapewnił im pozycję lidera. „Prowadziliśmy, broniąc solidnej przewagi. Musiałem po prostu dojechać do mety. Ale na dosłownie 5 minut przed końcem zepsuła się skrzynia biegów” – opowiadał Tandy, wciąż z niedowierzaniem. „Stało się to na przedostatnim okrążeniu, na wyjeździe z Bruxelles. Rozległ się głośny huk. Zanim odważyłem się ponownie nacisnąć pedał gazu, wjechałem w następny zakręt – hałas był okropny! Myślałem, że straciliśmy tylko jeden bieg, ale na każdym dźwięk przypominał piłę łańcuchową”. Dodatkową przewagę zapewnił im jednak… niezamierzony wyciek oleju z uszkodzonej przekładni. „Nasz prześladowca w Audi ślizgał się wte i wewte. To było szaleństwo! Autentycznie płakałem, mijając linię mety. Napięcie mnie po prostu rozbiło. To jedyny raz, kiedy popłakałem się w samochodzie”.