Zasada / Sworowski w Porsche 911 RED58 wygrywają Rajd Żubrów

Zasada / Sworowski w Porsche 911 RED58 wygrywają Rajd Żubrów

Sobiesław Zasada w Porsche 911 Dakar RED58 Special wygrywa Rajd Żubrów Legenda polskich rajdów, Sobiesław Zasada, triumfował w klasyfikacji generalnej 56. edycji Rajdu Żubrów. Trzykrotny mistrz Europy już po raz kolejny wygrał rajd, którego ponad pół wieku temu sam był inicjatorem. Tym razem dokonał tego prowadząc wyjątkowy egzemplarz Porsche Dakar RED58 Special – samochód, który został stworzony jako hołd dla dokonań Zasady w latach 60.

Historia Rajdu Żubrów została zapoczątkowana właśnie przez Sobiesława Zasadę, który w połowie lat 60. ubiegłego stulecia wpadł na pomysł, aby raz w roku zawodnicy i działacze sportów motorowych zamienili się rolami. Od 1966 r. na trasie wiodącej z Krakowa do Zakopanego (obecnie tylko na trasach Podhala) to właśnie czynni zawodnicy wcielają się w rolę sędziów i osoby odpowiedzialne za zabezpieczenie zawodów, natomiast organizatorzy, działacze, dziennikarze, a także byli zawodnicy-seniorzy, zasiadają za kierownicami samochodów i rywalizują na próbach sportowych.

Na liście zgłoszeń tegorocznej imprezy, zorganizowanej tradycyjnie przez Automobilklub Krakowski, znalazło się 98 załóg, w tym 15 z Włoch, z automobilklubu w Brescii. Na liście startowej widniały również znane nazwiska: Rafał Sonik (zwycięzca Rajdu Dakar i dziewięciokrotny mistrz świata), Maciej Wisławski (jeden z bardziej utytułowanych pilotów) i Artur Chwist (kierowca wyścigowy i wnuk Zasady). Uczestnicy mieli do pokonania ponad 200-kilometrową trasę, na którą składało się 10 prób sportowych wiodących przez miejscowości Stare Bystre, Skrzypne, Pitoniówka i Gronków. Jak zwykle start i metę zlokalizowano pod Hotelem Bachleda Kasprowy w Zakopanem, w którym odbyła się także uroczystość wręczenia nagród oraz tradycyjny Bal Żubrów.

Zwycięzcy rajdu – Sobiesław Zasada i jego pilot Marek Sworowski (na co dzień dyrektor marketingu Porsche w Polsce), zdominowali rywalizację na podhalańskich trudnych trasach, wygrywając sześć prób sportowych. Wspaniale prezentujące się Porsche 911 Dakar RED58 Special imponowało nie tylko bojowym wyglądem, ale i fantastycznymi osiągami, które pozwoliły naszemu legendarnemu kierowcy odnieść kolejny sukces w sportowej rywalizacji.

Warto przypomnieć, że Porsche 911 Dakar RED58 Special to model specjalny stworzony przy udziale Porsche Polska w ramach programu Sonderwunsch (z niem. życzenie specjalne). Specyfikacja samochodu nawiązuje do maratonu Londyn–Sydney z 1968 roku, w którym załoga Sobiesław Zasada i Marek Wachowski wygrała etap australijski. To właśnie 55 lat temu Polacy zapisali się złotymi zgłoskami w dziejach marki ze Stuttgartu-Zuffenhausen, zajmując za kierownicą Porsche 911 pierwszej generacji wysokie, czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej tego wyczerpującego dla samochodów i zawodników rajdu. Więcej o RED58 znajdziecie na naszej stronie oraz na naszych profilach na Facebooku i Instagramie.

– Gdy w lipcu na Pustyni Błędowskiej uczestniczyłem w premierze tego modelu, nie przypuszczałem, że będę miał okazję się nim ścigać. To oczywiście całkowicie inne auto, niż to, którym jechaliśmy w rajdzie Londyn-Sydney, bo inna jest też epoka, w której żyjemy i inne są współczesne samochody. Niemniej, bardzo miło było wrócić pamięcią do tamtych chwil i sprawdzić rajdowe Porsche 911 w najnowszym wydaniu. Mimo, że ten model wyposażony został w opony, które mają zapewnić przyczepność przede wszystkim na luźnych nawierzchniach, okazało się, że także po asfaltowych drogach jeździ bardzo dobrze. A jak widać po naszym wyniku, także całkiem szybko – powiedział na mecie Sobiesław Zasada, który mimo 93 lat nie zamierza jeszcze zawiesić swój rajdowy kask na kołku.

Porsche 911 Dakar RED58 Special w hołdzie Sobiesławowi Zasadzie

Porsche 911 Dakar RED58 Special w hołdzie Sobiesławowi Zasadzie

Porsche Polska prezentuje wyjątkowy, indywidualnie skonfigurowany model Porsche 911 Dakar, który swoją specyfikacją nawiązuje do kultowego rajdu sprzed 55 lat. Fabryczna załoga Porsche w składzie z Sobiesławem Zasadą jako kierowcą i Markiem Wachowskim w roli pilota wygrała etap po bezdrożach Australii. 911 zostało skonfigurowane w ramach fabrycznego programu Sonderwunsch.

Ten rok przebiega w Porsche pod znakiem licznych jubileuszy. Przede wszystkim marka ze Stuttgartu-Zuffenhausen świętuje 75 lat swoich samochodów sportowych, bowiem to w 1948 r. na drogi wyjechało pierwsze Porsche 356 skonstruowane przez Ferry’ego Porsche. Z kolei 60 lat temu na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie zaprezentowano najbardziej kultowy model w dziejach marki – Porsche 911.
Również w Polsce mamy tego roku kilka okrągłych rocznic. 20 lat temu oficjalnie zarejestrowano Porsche Club Poland. A przed 55 laty Polacy zapisali się złotymi zgłoskami w dziejach marki, zajmując wysokie, czwarte miejsce w morderczym maratonie rajdowym na trasie Londyn-Sydney za kierownicą 911 pierwszej generacji.

Hołd Zasadzie i Wachowskiemu
Do tych pięknych kart historii Porsche nawiązuje teraz stworzone przez Porsche Polska we współpracy z fabryką w Stuttgarcie-Zuffenhausen w ramach programu Sonderwunsch czerwone Porsche 911 Dakar z numerem 58 na drzwiach. – Idea stworzenia specjalnej edycji 911 związanej z Sobiesławem Zasadą sięga 2014 roku, kiedy do polskiej oferty trafiło Porsche 911 Carrera S Martini Racing Edition. Tak zrodziło się nasze marzenie o zaprojektowaniu wyjątkowej, „polskiej” edycji 911 – mówi Wojciech Grzegorski, dyrektor marki Porsche w Polsce.

Koncepcja stworzenia takiego auta była wciąż obecna i cyklicznie podnoszona na spotkaniach strategicznych. Wyraźniej zaczęła krystalizować się jednak w trakcie realizacji filmu dokumentalnego „RED58” o poszukiwaniach historycznego rajdowego 911, którym Sobiesław Zasada z Markiem Wachowskim wystartowali w rajdzie Londyn-Sydney 1968. Zainteresowanie niesamowitym wyczynem polskich sportowców dodatkowo wzmogły artykuły tworzone na potrzeby lokalnej edycji magazynu Porsche „Christophorus” – na czele z rozmową z legendarnym rajdowcem.

– Gdy pojawiły się zapowiedzi 911 Dakar, nie było już wątpliwości, na jakim wariancie powstanie specjalna edycja 911 Dakar RED58 Special, nawiązująca do czerwono-pomarańczowego samochodu, którym Sobiesław Zasada i Marek Wachowski przejechali rajdowy szlak wiodący z Wielkiej Brytanii do Australii – dodaje Grzegorski.

Polskie Porsche 911 Dakar RED58 Special
Konfigurowanie auta rozpoczęło się pod koniec 2022 r. Przedstawiciele Porsche Polska odwiedzili manufakturę Porsche w Stuttgarcie-Zuffenhausen i wspólnie z ekspertami programu Sonderwunsch zastanawiali się na najdrobniejszymi elementami przyszłego samochodu. Chodziło o to, by stworzyć model z jednej strony inspirowany historycznym pojazdem Zasady i Wachowskiego, a z drugiej – zupełnie wyjątkowy i niepowtarzalny.

Jednym z największych wyzwań był dobór koloru lakieru. Oryginalny samochód rajdowy z 1968 r. pomalowany był na kolor Blood Orange. Można by go odtworzyć w ramach programu Paint to Sample Plus, jednak w tym wypadku ze względu na ograniczenia czasowe zdecydowano się na skorzystanie z ręcznego lakierowania samochodu. Numer startowy 58 na drzwiach oraz napis „Poland” nad grillem tylnej pokrywy nie są naklejane, ale powstały w procesie ręcznego malowania.

O unikalnym charakterze samochodu stanowią między innymi projektory LED w drzwiach z indywidualną grafiką przedstawiającą logo maratonu Londyn-Sydney. O rajdowej przeszłości przypominają ucha holownicze w kolorze żółtym, klatka bezpieczeństwa oraz w pełni kubełkowe, sportowe fotele z pepitą oraz zagłówkami ze specjalnym haftem. Do dawnych czasów nawiązują też lakierowane oznaczenia modelu i marki w kolorze złotym, a także reflektory przednie z całkowicie chromowanym wykończeniem. Felgi i klamki drzwi lakierowane są na kolor Brilliant Silver. Wisienką na torcie jest spersonalizowana, chromowana plakietka RED58 na słupkach B z autografem Sobiesława Zasady. Podpis legendarnego polskiego rajdowca jest też wytłoczony na pokrywie schowka w konsoli środkowej.
W sumie Porsche 911 Dakar RED58 Special ma ponad pół setki indywidualnych opcji – w tym personalizowane dywaniki podłogowe z indywidualną grafiką na skórzanej wstawce – London-Sydney Marathon, krzyżowe przeszycia czarnej, skórzanej tapicerki, a nawet zatyczki wentyli w oponach z numerem 58.

Dodatkowe akcesoria i zegarek Porsche Design Chronograph 911 Dakar
Porsche 911 Dakar RED58 Special został również bogato wyposażony w akcesoria z gamy Porsche Tequipment. Począwszy od chlapaczy z wytłoczeniem 911 Dakar, poprzez kanister na paliwo i kanister na wodę pitną, składaną łopatę po podkładki trakcyjne. Akcesoria można umieścić na specjalnie przeznaczonym do tego koszu dachowym, który wyposażony jest w dodatkowe oświetlenie. Wszystkie te elementy mają zachęcić kierowcę do odkrywania nowych dróg poza utartymi szlakami. Do nocowania w terenie świetnie nadaje się namiot dachowy, który również można zainstalować na dachu terenowego 911.

Dodatkowo do samochodu inspirowanego występem Sobiesława Zasady i Marka Wachowskiego w maratonie Londyn-Sydney stworzony został wyjątkowy zegarek Porsche Design Chronograph 911 Dakar, limitowany do jednej sztuki o oznaczeniu 058. Cała seria chronografów dla modelu 911 Dakar wyposażona jest w pierwszą na świecie kopertę chronografu zrobioną z węglika tytanu. Ten rewolucyjny materiał jest jeszcze lżejszy od tytanu, a jego odporność wzbudziłaby zazdrość wielu kierowców startujących w Rajdzie Dakar. Dwa wysokiej jakości zegarki inspirowane konkretnymi modelami sportowych samochodów i w wielu detalach nawiązujące do swoich pierwowzorów. Limitowana seria obejmująca 2500 sztuk jest zarezerwowana wyłącznie dla właścicieli Porsche 911 Dakar i Porsche 911 Dakar Rallye Design.

Zasada i Wachowski – australijscy bohaterowie
Maraton Londyn-Sydney liczył ponad 16 tys. km. Pierwsze 10 tysięcy zawodnicy przejechali w 5 dni, praktycznie bez przerw, pokonując Alpy, Bałkany, góry Iranu, Pakistanu i Afganistanu. W Bombaju załadunek na statek i 10 dni rejsu do Zachodniej Australii. W Perth rajdowcy czekał ich najtrudniejszy etap: jadąc non stop, mieli przeciąć cały kontynent, by po trzech dobach dotrzeć na metę na przedmieściach Sydney. W stawce mieszanka profesjonalistów, romantycznych amatorów i celebrytów. Nietypowo jak na rajdy samochodowe, dominują duże, zazwyczaj czterodrzwiowe samochody – aby pomieścić trzyosobowe załogi. Kiedy jeden prowadzi, a drugi pilotuje, trzeci śpi. W mniejszych autach dwuosobowe załogi twardzieli, którzy nie mają komfortu odpoczynku podczas jazdy. Wśród nich trzy załogi w Porsche 911, specjalnie przygotowanych przez fabryczny dział sportu. W owym czasie panowało przekonanie, że model 911 jest zbyt delikatny do rajdów. Polak Sobiesław Zasada odegrał kluczową rolę w zmianie tego nastawienia. Za kierownicą Porsche 911 ukończył morderczy rajd Akropolu, z którego średnio połowa samochodów wracała w częściach. Potem praktycznie bez wsparcia wygrał Gran Premio Argentyny. Dzięki Zasadzie fabryka zbierała cenne doświadczenie i z wolna rodziła się legenda Porsche 911 jako najskuteczniejszego i najbardziej wszechstronnego auta sportowego w historii.

Porsche zaangażowało się w udział w maratonie Londyn-Sydney. Błękitne 911 z numerem startowym 59 poprowadził Brytyjczyk Terry Hunter. Krwawo-pomarańczowym 911 S z numerem 55 jechał Edgar Herrmann, doświadczony zawodnik z Kenii. Takim samym wozem z numerem 58 pojechali Polacy: Sobiesław Zasada oraz drugi kierowca, pilot, do tego świetny dziennikarz i fotograf Marek Wachowski. Polacy mieli zapewnione auto i serwis na trasie. Wsparcie zapewnił też Castrol. Automobilklub Polski pokrył inne koszty, w tym trening przed rajdem. Jednak tutaj Polacy byli na straconej pozycji. Podczas gdy zawodnicy z Zachodu bez ograniczeń trenowali każdy kilometr trasy rajdu, Polacy załatwiali wizy, bilety i pozwolenia na zakup walut obcych. Zostało tak mało czasu, że postanowili przetrenować tylko etap australijski.

Podczas rajdu z Londynu do Bombaju Zasada z Wachowskim jechali w ciemno. Etap australijski rozpoczęli dopiero na trzynastym miejscu. Ale tu pokazali prawdziwą klasę. Wygrywają większość etapów, a Porsche #58 pięło się w górę klasyfikacji. Kolejni konkurenci odpadali, a Zasada z Wachowskim jechali jak natchnieni. Wprawdzie silnik Porszaka miał dosyć australijskiego kurzu i pożerał prawie litr oleju na każde 100 kilometrów, tym niemniej auto okazało się niebywale solidne. Na mecie zameldowali się na gorzkim dla każdego sportowca czwartym miejscu, ale zostali obwołani bohaterami Australii.

Odnalezione po latach – film „RED58”
Niestety, samochody Porsche uczestniczące w maratonie nie wracały już do Europy. Były sponiewierane po tysiącach kilometrów ostrej, sportowej jazdy po bezdrożach i po prostu nie opłacało się ich przewozić statkiem przez pół globu. Również „RED58” został w Australii i… zaginął.

Ta historia od małego fascynowała filmowca Andrzeja Ślązaka i dziennikarza Wojciecha Jureckiego. 50 lat później wyruszyli na poszukiwanie „RED58”. Od Krakowa, przez Londyn i Stuttgart, aż po Melbourne i Sydney, zbierali informacje mogące naprowadzić na trop zaginionego bohatera. Sobiesław Zasada i Marek Wachowski z werwą opowiadali i o trudnościach jakie spotkali przed rajdem i w trakcie jego trwania. Autorzy zgłębiali nieznane dotąd materiały, zdjęcia i dokumenty w archiwach firmy Porsche. Spotkali mechanika, który w 1968 roku budował ten wyjątkowy pojazd w fabryce Porsche, a kilka tygodni później wyruszył do Australii, żeby go serwisować na trasie rajdu. Rozmawiali z entuzjastami w Australii, którzy także od lat tropili historyczne auto.

W 2022 r. w Australii odbył się rajd upamiętniający maraton z 1968 r. Historyczne rajdówki pokonały kontynent tą samą trasą, co 54 lata wcześniej. Autorzy towarzyszyli im z kamerą, na nowo odkrywając ducha szalonej przygody sprzed lat.

Nagrodą za te wysiłki były odnalezienie wraku bohaterskiego samochodu, którym przed laty polska załoga pokonała pół świata. Autorzy dotarli do właściciela, który dzięki temu postanowił uratować historyczne auto. Spotykamy je jeszcze raz po spektakularnej odbudowie. Bohater rajdu Londyn-Sydney zostaje przywrócony do życia po latach zapomnienia, a o tych poszukiwaniach powstaje właśnie film dokumentalny „RED58”.

Kronika Porsche. Polskie historie
Równocześnie z premierą Porsche 911 Dakar RED58 Special zaprezentowana została publikacja, która przez pryzmat polskich wątków w historii marki ze Stuttgart-Zuffenhausen pokazuje, jak rodziły się wielkie sukcesy na bezdrożach Ameryki Południowej, Afryki czy Australii. Książka w twardej oprawie wydana jest na wysokiej jakości kredowym papierze i zawiera 255 czarno-białych oraz kolorowych zdjęć, z których wiele zostało opublikowane po raz pierwszy. Na niemal 200 stronach znajdują się również ponad 80 dokumentów prezentujących zarówno komunikację wewnętrzną w firmie Porsche, jak i korespondencję z zawodnikami oraz świadomi i lokalnymi władzami sportów motorowych, w tym z kraju nad Wisłą.

Postacią wiodącą powyższego wydania jest oczywiście Sobiesław Zasada, którego chęci, upór i odwaga pozwoliły odnieść Porsche pionierskie sukcesy w rajdach samochodowych. Książka zawiera jednak dziesiątki śladów związków z marką Porsche innych polskich legend świata sportu samochodowego jak Włodzimierz Markowski, Adam Smorawiński czy Marek Wachowski. Wieloetapowy proces poszukiwania informacji w historii niemieckiego producenta samochodów sportowych pozwolił odnaleźć w archiwach nigdy wcześnie niewywołane w wersji cyfrowej zdjęcia, klisze, setki dokumentów oraz notatek, a także archiwalnych publikacji. Całość została wzbogacona o odnalezione w naszym kraju publikacje oraz zdjęcia.

„Kronika Porsche. Polskie historie” opierając się zarówno na wspomnieniach bezpośrednich świadków tych wydarzeń, dziennikarzy, fotografów, jak i firmowych dokumentach do tej pory spokojnie spoczywających w teczkach, po raz pierwszy tak dokładnie przedstawia epizody polskich związków z firmą Porsche w latach 60. i 70., którymi żyli wszyscy miłośnicy motoryzacji. Publikacja wydana we współpracy z Volkswagen Financial Services została wydana w limitowanej ilości egzemplarzy zarówno w języku polskim, jak i angielskim, a każdy z egzemplarzy posiada dedykowane etui.

OPorsche Sonderwunsch
Kiedy jest się marką taką jak Porsche, która od dawna karmi pasję swoich fanów, nie jest zaskoczeniem, że są klienci chcący stworzyć nowy samochód, który odzwierciedla ich osobowość w najdrobniejszych szczegółach. Aby zaspokoić te pragnienia, w latach 70. ustanowiono program Sonderwunsch, którego celem było urzeczywistnienie takich marzeń. Oznaczająca dosłownie w języku niemieckim „specjalne życzenia”, nazwa ta pojawiła się po raz pierwszy w 1978 r. wraz z założeniem Porsche Sonderwunschabteilung, które zajmowało się specjalnymi modyfikacjami i konwersjami pojazdów seryjnych – nawet niestandardowych, jednorazowych modeli Porsche.

Dziś termin ten oznacza program Porsche, w którym niemal wszystko jest możliwe. Niezależnie od tego, czy chodzi o fabryczne zamówienie niestandardowego koloru i materiału podczas produkcji pojazdu (Factory Comission), indywidualizację już wyprodukowanego samochodu (Factory Re-Comission), czy też zupełnie wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju pojazd (Factory One-Off, w którym można nawet stworzyć zupełnie nowe części), rzemieślnicy i inżynierowie Porsche Sonderwunsch mogą to urzeczywistnić.

Każdy klient zasadniczo staje się częścią samej firmy, przyjmując rolę kierownika projektu dla własnego pojazdu. Jest jak pracownik i właściciel Porsche jednocześnie. Uzyskuje niesamowity wgląd w proces, uzyskując dostęp do obszarów działalności firmy zwykle zarezerwowanych dla wewnętrznych ekspertów i inżynierów. Jest zaangażowany w cały proces. Istnieją dwie główne fazy: pierwsza to faza koncepcyjna, która zwykle trwa rok w przypadku Factory One-Off, a następnie faza realizacji, w której budowany jest samochód zgodnie z ostatecznie uzgodnioną koncepcją. Klient jest zaangażowany od samego początku, ponieważ to w końcu jego pomysł. Wspólnie z nim pracownicy Porsche opracowują koncepcję i tworzą samochód pod kątem stylizacji. Przechodzą przez decyzje techniczne i specyfikacje, aż po kreatywny kierunek.

Queen to nie samochód, to oblicze idei

Queen to nie samochód, to oblicze idei

Jeżeli znacie Pawła Kalinowskiego i wiecie, czym zajmuje się jego dziecko – firma CarBone, to spróbujcie sobie wyobrazić, że udało mu się wpaść na pomysł, który zdecydowanie góruje nad dotychczasowymi. Jeżeli go jednak nie znacie, to zaraz dowiecie się, dlaczego warto to zmienić.

Materiał powstał przy współpracy z firmą CarBone

„Projekt” to słowo, które w nomenklaturze fanów motoryzacji oznacza mniej więcej kilka lat udręki z podwykonawcami, poszukiwania części mniejszych i większych oraz trudnych decyzji takich jak wybór odpowiednich rozwiązań technicznych. Wszystkie te czynności będą się powtarzać w różnej kolejności i niekiedy wymagać zdobycia stopnia inżyniera w jeden weekend. Ewentualnie skumulują się dokładnie w tym dniu, w którym Twoje dziecko dostanie paskudnego rodzaju grypy.

Na szczęście nadejdzie w końcu ten piękny dzień (chyba, że nie), w którym zabierzesz swój projekt na pierwszą przejażdżkę. Na niebie nie pojawi się żadna chmura, nikt nie będzie chciał od Ciebie absolutnie nic, a długo wyczekiwana playlista rozbrzmi z głośników w akompaniamencie dźwięków długo opracowywanego wydechu. Przekręcisz kluczyk i… 10 minut później będziesz rozmawiał z jednym z podwykonawców umawiając termin poprawek. Oczywiście, to wciąż gra warta świeczki, ale co, gdyby nieco ułatwić zasady tej gry? I właśnie tu wchodzi Paweł. Paweł lubi wymyślać praktyczne rozwiązania dla fanów klasycznych Porsche, a jakiś czas temu wymyślił ją. Poznajcie Queen, czyli królową projektów z Łodzi.

Czas rujnuje oczekiwania
To nie tylko samochód, ale koncepcja, według której właściciela projektu omija wszystko, co psuje zabawę i wydłuża proces. Paweł z ekipą znaleźli Porsche 911 z 1970 roku, którym posłużyło za bazę. Następnie rozebrali go do ostatniej śruby i rozpoczęli przygotowania. Szkielet, oczyszczony i przywrócony do stanu w jakim zjechał z taśmy produkcyjnej, został uzupełniony o lekkie panele z kevlaru: maskę, przednie i tylne błotniki, dach oraz kształtny ducktail. Pod tym ostatnim znalazła się kompletnie odbudowana 3-litrowa jednostka wzmocniona gaźnikami PMO o średnicy 46 mm oraz sportowymi wałkami rozrządu. Renowacji oraz modyfikacjom poddane zostało również zawieszenie, które zyskało możliwość regulacji twardości, a także układ hamulcowy.

Przygotowanie takiej podstawy zajęło ponad 1600 roboczogodzin, co przełożyło się na prawie trzy lata pracy udokumentowanej na 1500 zdjęciach. Projekt był utrzymywany w zupełnym sekrecie, ale kiedy przyszedł czas, został wystawiony na sprzedaż. Klient otrzymał czyste płótno, które miało przeobrazić się w wymarzony samochód w niecały rok. Teraz jego jedynym problemem pozostał wybór felg, lakieru, koloru i pełnej konfiguracji wnętrza oraz detali i dodatków.

Gra na kodach
Szczęśliwcem okazał się John ze Szwecji, kolekcjoner i miłośnik marki, mający do dyspozycji pełny wachlarz oferty CarBone. Trochę jak wtedy, kiedy w grze wpisaliście kody i nagle odblokowały się nieograniczone możliwości. Wybór lakieru padł na niepowtarzalną kombinację bazującą na barwie Chiffon White. Zyskała ona swój własny kod. Wnętrze, które przecież kierowca ogląda najczęściej, dla kontrastu zostało niemal w całości utrzymane w odcieniach oliwkowej zieleni i brązu. Na oparciu foteli z 911 RSR, panelach drzwi projektu CarBone oraz panelu środkowym znalazło się subtelne wytłoczenie w charakterystyczną pepitę. Kierownica z logotypem auta jest współczesną wariacją na temat klasycznego, czteroramiennego steru z pierwszych „dziewięćsetjedenastek”.

Do tego dołożono najróżniejsze udogodnienia, takie jak bezprzewodowa ładowarka, ukryty system audio z pilotem, customowy wydech regulowany guzikiem (i to nie byle jakim, bo z oznaczeniem… tunelu!) czy klimatyzacja. Queen porusza się na szerszych niż mogłoby się Wam wydawać, 15-calowych Fuchsach obutych w mięsiste, wyścigowe, klasyczne Micheliny. Wszystko z dbałością o każdy detal, jak to w łódzkim zakładzie. Nawet maty wygłuszające silnika oraz te w bagażniku zostały dobrane tak, aby pasowały do całości.

Wisienką na torcie całego procesu był ogrom czasu poświęcony na wystrojenie auta i poprawki. Dopiero wtedy samochód zabezpieczono do… podróży drogą morską. Dostarczony osobiście, wprost pod drzwi garażowe w skandynawskim kraju projekt był gotowy do jazdy. A jeśli macie apetyt na więcej, to zapraszam na film, który miałem przyjemność współtworzyć, spędzając z Queen kilkanaście pięknych godzin oraz do poniższej galerii.

Prezentacja | Świat Porsche na Okęciu

Prezentacja | Świat Porsche na Okęciu

Zapraszamy do miejsca, które przyciąga na wiele sposobów, a dostępne jest niemal na wyciągnięcie ręki. To miejsce to Porsche Centrum Warszawa Okęcie. Pokażemy Wam dokładnie najciekawszy salon marki w stolicy oraz to, czego możecie oczekiwać, stając w jego progach.

Materiał powstał przy współpracy z Porsche Centrum Warszawa Okęcie

Drugie Porsche Centrum w Warszawie zostało otwarte w 2017 roku, a sama uroczystość inauguracyjna, na której miałem okazję być, już pokazała, że to będzie miejsce wyjątkowe. Dlaczego? Jeżeli nie pamiętacie, to na wspomnianym otwarciu, głównym gościem była legenda świata sportów motorowych i marki Porsche, Walter Röhrl. Niewątpliwą gratką tamtego wieczoru była obecność dwóch samochodów z kolekcji Porsche, które w przeszłości poprowadził sam mistrz. Były to rajdowe Porsche 911 SC 3.0 Coupé, którym wziął udział w Rajdzie San Remo w 1981 roku oraz wyścigowe 944 GTP, którym Röhrl wspólnie z Jürgenem Barthem zajęli 7 miejsce w 24h Le Mans, wygrywając przy tym swoją klasę.

Ekskluzywny spokój
Obecność innego samochodu, czyli 911 Turbo S Exclusive Series, który był wówczas absolutną nowością, stanowiła zapowiedź oferty niezwykłych indywidualizacji. Można ich dokonywać przy pomocy palety Porsche Exclusive Manufaktur. To właśnie tym salon na Okęciu wyróżnia się najbardziej. W specjalnej sali, gdzie zaprezentowane są m.in. niestandardowe kolory nadwozia, wykończenia wnętrza, materiały tapicerki czy barwy nici, można dobrać także pasujące do naszego gustu elementy. Są to dźwignie zmiany biegów, nakładki progów, pasy bezpieczeństwa, a nawet kratki nawiewów, które można obszyć skórą. Porsche Centrum Warszawa Okęcie pozwala jednak dokonać wyboru nie w komputerowym konfiguratorze, ale spokojnie, przy filiżance dobrej kawy. Możemy dotknąć materiałów i zobaczyć różnice na konkretnych elementach wnętrza. Dlatego samochód, który konfigurujemy, tworzymy nie tylko z towarzyszących nam myśli, ale także z bezpośrednich odczuć.

Wybór nowości
O nasze odpowiednie wrażenia i dobór modelu oraz wersji Porsche, zadbają oczywiście najlepsi specjaliści w postaci doradców klienta. Znając wszystkie tajemnice mają oni zawsze nieocenioną rolę w konfiguracji auta. Dział sprzedaży samochodów nowych oparty jest na ekspozycji pojazdach stojących wewnątrz salonu, tych, które służą do jazd próbnych i znajdują się na parkingu przed salonem oraz egzemplarzy, które w wyjątkowych sytuacjach mogą zostać zaprezentowane na specjalne życzenie. Doskonałym momentem na porównanie modeli, które bierzemy pod uwagę, jest czas jednodniowych eventów z serii Porsche Road Tour. Wówczas niemal pełna gama samochodów dostępna jest do jazdy w towarzystwie profesjonalnych instruktorów, a uczestnicy mogą zmieniać się między samochodami co kilkadziesiąt kilometrów. Dzięki temu siadając do specyfikowania naszego Porsche, nie zgadujemy, co będzie nam potrzebne, a wybór z listy możliwości stanie się wyłącznie przyjemnością. Wszystkie nasze ewentualne dylematy rozwiąże dedykowany doradca klienta, których w Porsche Centrum Warszawa Okęcie jest aż sześciu.

Używane, ale wyjątkowe
Porsche Centrum to miejsce gdzie oczywiście możemy kupić nasz wymarzony samochód, ale nie zawsze musi to oznaczać zupełnie nowe auto. W salonie na Okęciu dostępne są również samochody z programu Porsche Approved, czyli używanych Porsche w doskonałej kondycji. Gwarancja Porsche Approved zapewnia poziom ochrony porównywalny do gwarancji na nowe pojazdy – i jest dostępna dla samochodów w wieku do 15 lat lub 200 000 km. Oznacza to, że kupując taki pojazd z salonu, możemy cieszyć się jego użytkowaniem niemal jak nowym autem. Oferta takich Porsche jest bardzo szeroka — bo znajdują się w niej zarówno modele sportowe jak 911, ale również te bardziej rodzinne jak Macan, Cayenne, Panamera czy elektryczny Taycan. Zanim auto trafi do oferty, przechodzi specjalny test składający się ze 111 punktów weryfikacji. Obejmują one sprawdzenie zarówno elementy karoserii, wnętrza gdzie badane jest aż 39 punktów, układu napędowego i silnika, zawieszenia, hamulców, a wszystko na koniec potwierdzane jest jazdą próbną, której dokonuje doświadczony pracownik serwisu. Auta sprawdzane są oczywiście przy użyciu przeznaczonych do tego urządzeń w znajdującym się w tej samej lokalizacji serwisie.

Serwis na czasie
Serwis na Okęciu, to miejsce, w którym przenikają się przeglądy eksploatacyjne samochodów używanych na co dzień z opieką nad najbardziej rasowymi egzemplarzami z rodziny GT. Takimi, które wykorzystywane są wyłącznie na torze. Czasem wśród nich pojawi się także klasyczne Porsche, nad którym prace przebiegają z odpowiednią pieczołowitością. Technicy wiedzą jak się nimi zajmować, bo nie dość, że cały czas przechodzą szkolenia, to niektórzy z nich sami trzymają w garażach modele debiutujące kilka dekad temu. Serwis na Okęciu doskonale przygotowany jest też do obsługi modeli elektrycznych, których z dnia na dzień przybywa na polskich drogach.
Z technikami ściśle współpracuje dział części i akcesoriów, gdzie możemy liczyć na szybką pomoc w zakupie elementów potrzebnych od ręki, jak i tych na zamówienie. 

W Porsche Centrum Warszawa Okęcie znajduje się także imponująca strefa Porsche Lifestyle, gdzie zarówno posiadacze, jak i fani marki znajdą ubrania, akcesoria, gadżety i modele sygnowane logo Porsche. Nawiązują one do aktualnej linii modelowej oraz do historycznych aut lub wyścigów. W kolekcji znajdują się rzeczy zarówno dla najmniejszych, jak i dorosłych, a wszystkie dostępne są także na stronie salonu.

W dobrej atmosferze
Przekraczając drzwi Porsche Centrum Warszawa Okęcie każdy, kto ceni markę Porsche, poczuję się jak w domu. W oczekiwaniu np. na krótki serwis, siedząc na wygodnej kanapie przy filiżance kawy, możemy oderwać się, chociaż na chwilę od rzeczywistości. Biorąc do ręki aktualne wydanie magazynu Christophorus lub próbując odpowiedzieć na kilka pytań quizu o marce dotykamy kolejnych sfer marki. Porsche Centrum na Okęciu to miejsce, gdzie pasja pracowników łączy się z oczekiwaniami klienta. Już niedługo pokażemy dokładnie, jak pracuje każdy z poszczególnych działów.

Tekst i zdjęcia: Piotr Sielicki

Zimowa zabawa w wyjątkowych 911

Zimowa zabawa w wyjątkowych 911

W stolicy Laponii, tuż za kołem podbiegunowym, specjalnie przygotowane klasyczne Porsche 911 wzięły udział w nowej odsłonie imprezy KALMAR Beyond Adventure Arctic Season. Lokalizacja bazy w Rovaniemi dała możliwość jazdy po ekscytujących nowych torach o łącznej długości ponad 300 km, a także luksusowe zakwaterowanie, świetną kuchnię i oczywiście to co najważniejsze, czyli świetnie przygotowane klasyczne 993, zbudowane z myślą o właśnie takich wyprawach.

Założona przez Jana Kalmara, entuzjastę motoryzacji i zapalonego poszukiwacza przygód, firma KALMAR Beyond Adventure powstała, aby umożliwić odkrywania niezwykłych miejsc i doświadczeń z całego świata, a wszystko to zza kierownicy wyjątkowych aut. Nie inaczej było w tegorocznym sezonie zimowym, z długimi, emocjonującymi dniami jazdy, niewyobrażalnie ekscytującymi możliwościami nawigacji, w tym jazdą nocą, oraz wieloma różnymi trasami. 

Na starcie tegorocznej imprezy stanęła grupa modeli KALMAR Automotive RS w postaći Porsche 911 z serii 993. Stworzony z myślą o przygodach i zdolny do zapewnienia najwyższych osiągów na drodze i w terenie, każdy samochód został starannie przygotowany przez ekspertów z KALMAR Automotive – nowoczesnego konstruktora nadwozi, który koncentruje się na tworzeniu niskonakładowych, wysokiej jakości samochodów „szytych na miarę”, łącząc klasyczny design z nowoczesnymi technologiami.

Specjalnie przygotowane, chłodzone powietrzem klasyczne 911 zostały dodatkowo wyposażone w przetestowane przez firmę opony Michelin z WRC, zapewniając zupełnie nowy wymiar niesamowitych wrażeń z jazdy po lodzie. Specjalne  opony są zaprojektowane tak, aby wytrzymać ograniczenia generowane przez najlepsze samochody rajdowe na świecie w trakcie jazdy po zaśnieżonym podłożu, zapewniając jednocześnie bardzo wysoki poziom przyczepności, kontroli na zakrętach i skuteczności hamowania.

Idealne narzędzie do jazdy po śniegu i lodzie, specjalnie skonstruowany KALMAR RS, skrót od Rally Special, dzięki specjalistycznemu zawieszeniu ma prześwit równoważny nowoczesnemu Porsche Cayenne – idealny na śnieg i lód. Wyposażony w indywidualnie regulowane amortyzatory, obniżoną ramę pomocniczą oraz specjalnie zaprojektowane sprężyny i górne mocowania, może poruszać się po śniegu i zapewniać równowagę pochylonej do tyłu platformie na lodzie. Dzięki dostrojonemu 3,6-litrowemu silnikowi, zaadaptowanemu przez zespół specjalistów KALMAR, oraz manualnej skrzyni biegów z bardzo potrzebnym mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu, wnętrze kabiny to radość dla kierowców, której doświadczają i słyszą dzięki jej lekkiej konstrukcji, w tym wyeliminowaniu hałasu tłumienie i włączenie sportowych foteli Recaro.

Jan Kalmar, założyciel KALMAR Beyond Adventure, powiedział: „Po miesiącach planowania jestem podekscytowany, że tegoroczne zawody jazdy po lodzie odniosły taki sukces. Rovaniemi zapewnił nam idealną lokalizację z mnóstwem różnych wrażeń z jazdy dostępnych na niesamowite przygody. Po długim dniu (w tym wielu nocnych przygodach!) spędzonych za kierownicą, zakwaterowanie w domku było również idealnym miejscem do powrotu, oferując przytulną bazę do relaksu i odprężenia. Kierowcy wiele się nauczyli, a my ponownie potwierdziliśmy sobie nie tylko to, co potrafi Beyond Adventure, ale także to, jak niesamowite są nasze KALMAR RS. Nie przegapili ani chwili”.

Na zdjęciach możecie zobaczyć jak klasyczne Porsche umiejętnie eksplorują nietknięte fińskie lasy, opanowują doświadczenia poza wyznaczonymi trasami i pokonują niekończące się trudne trasy przez lasy, bagna i jeziora, a wszystko to dzięki zespołowi wyspecjalizowanych instruktorów jazdy i organizatorów imprez Beyond Adventure. Legenda głosi, że uczestnicy KALMAR Beyond Adventure zawsze przyjeżdżają jako goście i wyjeżdżają jako przyjaciele.

Teraz, gdy zabawa na śniegu i lodzie dobiegła końca, zespół Beyond Adventure spogląda już w stronę afrykańskich podróży, gdzie gotowe do safari samochody RS i RS-R KALMAR Automotive są obecnie w drodze do Rwandy i Ugandy.