W sieci pojawiła się oferta sprzedaży Porsche 911, którym Sobiesław Zasada wraz z Markiem Wachowskim zajęli czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu Daily Express London-Sydney Marathon. Zastanawiające w ofercie jego sprzedaży mogą być dwa fakty – niska cena oraz brak zainteresowania zakupem ze strony Porsche. Dlaczego?
Zacznijmy jednak od początku. Porsche 911S w kolorze blutorange zostało zbudowane specjalnie dla Sobiesława Zasady we wrześniu 1968 i przygotowane przez dział sportu na wyzwania, które stawiała licząca ponad 16 tysięcy kilometrów trasa. Należy tu dodać, że jedynie dwa wozy były zbudowane specjalnie dla potrzeb wyścigu. Auto Edgara Hermmanna stanowiło jego własność i pochodziło z 1967 roku. Trasa wiodła przez tereny Europy, Środkowego Wschodu, Azji aż po metę na kontynencie australijskim. Auto zostało między innymi wyposażone w zewnętrzną klatkę, chroniącą przed obrażeniami załogi wynikającymi ze zderzenia ze zwierzętami, ogromny bagażnik dachowy służący do wożenia kół zapasowych, kanistrów z paliwem, części zamiennych oraz zaopatrzenia załogi, czy zmodyfikowany układ wydechowy, który miał przeciwdziałać ewentualnemu zalaniu silnika.
Z trzech wystawionych do wyścigu Porsche na mecie znalazły się dwa – Sobiesława Zasady i Edgara Hermanna. Wóz Terry’ego Huntera uległ awarii w okolicach Kabulu (pozostałości tego samochodu, który niestety spłonął w pożarze prywatnej kolekcji znajdują się obecnie w posiadaniu Porsche). Oba wozy zostały sprzedane w Australii przedstawicielom australijskiego importera marki Porsche. Tutaj zaczyna się prawdziwa historia, która doprowadziła do renowacji samochodu używanego przez Sobiesława Zasadę.
Samochód nabył Norman Hamilton, człowiek którego wizja doprowadziła do zapoczątkowania produkcji samochodów Porsche w wersji z kierownicą po prawej stronie. W tamtym okresie importer Porsche w Australii. Alan Hamilton, syn Normana przerobił wóz na wersję RHD i używał go między innymi w rajdach i rallycrossie. Nie było to jednak największy problem. W latach osiemdziesiątych wóz nabył właściciel pewnego warsztatu, który niestety miał przypadłość „pożyczania” części z innych wozów. Z maratońskiego samochodu wycięto między innymi część przedniej ćwiartki, oraz dach, który posłużył do naprawy… cywilnego nadwozia z rocznika 1972.
Przed sprzedaniem pozostałości nadwozia na złom właściciel wyciął wszystkie tabliczki znamionowe, w tym tabliczkę farbową, która zresztą została pomazana kolorem zbliżonym do viper green, na który to kolor samochód został w pewnym momencie przemalowany. Tabliczki te zostały użyte w późniejszej renowacji.
W wyniku starań obecnego właściciela udało się doprowadzić do pozyskania ocalałych części. W trakcie poszukiwań w australijskich magazynach i stodołach udało się odnaleźć praktycznie całe wyposażenie auta w tym oryginalny ‘roo bar, bagażnik i inne elementy zewnętrzne. Udało się również odzyskać silnik i skrzynię biegów, oraz wiązkę elektryczną. Również przednia i tylna maska oraz drzwi oraz pas tylni również zachowały się do dnia dzisiejszego i posłużyły do odbudowy auta.
Co ciekawe, wbrew niektórym informacją z polskiego podwórka, Jason Carroll nie ukrywał, że w celu odbudowy auta należało użyć nadwozia innego samochodu. Działanie takie wyjaśnia również odrzucenie możliwości zakupu auta do kolekcji muzealnej przez firmę Porsche, która wymaga absolutnej i stuprocentowej oryginalności. Należy jednak dodać, że w samochodach sportowych dość często zdarzały się poważne naprawy nadwozia, lub jego wymiany w ramach odbudowy powypadkowej. W takim przypadku, jeśli wymiana nie stanowi tajemnicy, fakt ten nie powinien stanowić problemu dla powyższego nabywcy. Określa się bowiem, iż udało się odzyskać pomiędzy 60 a 70% oryginalnego samochodu, a renowację przeprowadzono całkowicie w zgodzie z ocalałą dokumentacją zmian przeprowadzonych w dziale sportu Porsche.
Jest to więc wyjątkowa okazja aby kupić samochód z bardzo mocnym polskim akcentem, choć nie w pełni oryginalne, to niezwykle ważne dla rajdowej historii Porsche i polskiego sportu samochodowego. Kwota? 700 000 dolarów. Są tu jacyś chętni? Link do oferty.
fot. ogłoszenie automarkets.com.au


