Zaczynamy projekt renowacji Porsche 911 Targa – kulisy odbudowy klasyka

Zaczynamy projekt renowacji Porsche 911 Targa – kulisy odbudowy klasyka

Renowacja klasycznego Porsche to nie tylko marzenie, ale i ogromne wyzwanie logistyczne, finansowe oraz techniczne. Na naszym kanale YouTube pojawił się pierwszy odcinek z cyklu odbudowy 911 S Targa, którym rozpoczynamy niemal półroczny cykl o renowacji 911 z 1976 roku. Co w nim znajdziecie?

Na samym początku projektu pokazujemy bazę i stan, z którego wychodzimy, a w całym cyklu przedstawimy wgląd w proces przywracania do życia modelu 911 S Targa z lat 70. Zapraszamy do podróży i opowieści o detalach, historii i decyzjach, które zadecydują o finalnym efekcie projektu.

Porsche 911 Targa – wyjątkowy klasyk na warsztacie

Bohaterem projektu jest Porsche 911 S z 1976 roku (rocznik modelowy 1977), pochodzące z rynku amerykańskiego. Samochód reprezentuje tzw. G Model – generację, która stosunkowo rzadko trafia dziś do kompleksowej renowacji.

Wersja Targa od zawsze budziła emocje. Charakterystyczny pałąk dachowy oraz zdejmowany panel tworzą kompromis między coupe a kabrioletem. Dla jednych zaburza on czystą linię nadwozia 911, dla innych stanowi symbol epoki i jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów stylistycznych Porsche. Właśnie ta kontrowersyjność i rzadkość renowacji G Modelu sprawiają, że projekt jest szczególnie interesujący dla fanów marki.

Stan techniczny pojazdu – punkt wyjścia renowacji

Nasz samochód trafił na warsztat po kilku miesiącach oczekiwania. Pierwsze działania obejmowały demontaż jednostki napędowej, czyli oryginalnego silnika 2.7. Już na tym etapie okazało się, że silnik jest niekompletny i wymaga gruntownej odbudowy. Brakuje kluczowych elementów, takich jak alternator czy wiatrak, a część podzespołów dosłownie odpadła podczas demontażu.

Mimo tych problemów 911 S stanowi bardzo dobrą bazę do renowacji. Nadwozie nie wykazuje poważnej korozji, nie ma śladów powypadkowych napraw blacharskich, a większość oryginalnych elementów zachowała się w stanie umożliwiającym ich regenerację. To ogromny atut, ponieważ w projektach klasycznych aut duża wartością jest autentyczność oraz zgodność z oryginałem.

Car911 – miejsce, w którym klasyki odzyskują życie

Renowacja odbywa się w specjalistycznym warsztacie Car911 w Częstochowie. To firma zajmujący się odbudową samochodów zabytkowych, w którym każdy etap prac prowadzony jest w dedykowanych przestrzeniach.

Blacharnia jest miejscem, gdzie zniszczone nadwozia odzyskują pierwotne kształty, a wszelkie ogniska korozji są usuwane. W silnikowni jednostki napędowe są rozkładane na czynniki pierwsze, a następnie składane z odnowionych i nowych komponentów. Każdy projekt posiada własne regały z częściami, dokładnie opisanymi i przypisanymi do konkretnego egzemplarza. Z kolei montażownia to finalny etap, w którym wszystkie podzespoły trafiają z powrotem do odnowionego nadwozia.

Takie podejście pozwala zachować pełną kontrolę nad procesem renowacji i zapewnia najwyższą jakość końcowego efektu.

Odkrywanie oryginalnej specyfikacji – kolor i wnętrze 911 S

Jednym z najciekawszych elementów projektu jest odkrywanie oryginalnej specyfikacji samochodu. W trakcie oględzin okazało się, że obecny czerwony lakier nie jest fabryczny. Samochód został przemalowany kilkadziesiąt lat temu podczas wcześniejszej renowacji.

Docelowo pojazd wróci do swojego pierwotnego koloru – Silbergrün-Diamant, rzadkiego i niezwykle efektownego odcienia zieleni z metalicznym wykończeniem, charakterystycznego dla G-Modelu. Podobna sytuacja dotyczy wnętrza. Oryginalnie samochód posiadał zieloną tapicerkę, która została przemalowana na czarno. Po usunięciu warstw farby zaczęła się ukazywać pierwotna kolorystyka, która zostanie odtworzona w trakcie prac.

Inwentaryzacja i kontrola budżetu

Renowacja klasycznego Porsche to ogromne wyzwanie finansowe. Dlatego kluczowym etapem projektu jest szczegółowa inwentaryzacja wszystkich elementów samochodu. Proces ten ma potrwać nawet około 100 godzin i obejmuje dokładną ocenę stanu każdej części.

Na tej podstawie podejmiemy decyzję, które elementy możemy odnowić, a które wymagają wymiany. To właśnie na tym etapie rozgrywa się walka o budżet projektu. Celem jest osiągnięcie możliwie najwyższej jakości przy jednoczesnym zachowaniu rozsądnych kosztów.

Co dalej? Kolejne etapy renowacji Porsche 911 S Targa

W kolejnych odcinkach samochód zostanie całkowicie rozebrany do ostatniej śrubki. Pozwoli to odkryć wszystkie ukryte uszkodzenia oraz przygotować nadwozie do prac blacharskich i lakierniczych.

Dopiero po tym etapie rozpocznie się właściwa odbudowa, obejmująca rekonstrukcję silnika, zawieszenia, wnętrza oraz finalne składanie auta w całość.

Queen to nie samochód, to oblicze idei

Queen to nie samochód, to oblicze idei

Jeżeli znacie Pawła Kalinowskiego i wiecie, czym zajmuje się jego dziecko – firma CarBone, to spróbujcie sobie wyobrazić, że udało mu się wpaść na pomysł, który zdecydowanie góruje nad dotychczasowymi. Jeżeli go jednak nie znacie, to zaraz dowiecie się, dlaczego warto to zmienić.

Materiał powstał przy współpracy z firmą CarBone

„Projekt” to słowo, które w nomenklaturze fanów motoryzacji oznacza mniej więcej kilka lat udręki z podwykonawcami, poszukiwania części mniejszych i większych oraz trudnych decyzji takich jak wybór odpowiednich rozwiązań technicznych. Wszystkie te czynności będą się powtarzać w różnej kolejności i niekiedy wymagać zdobycia stopnia inżyniera w jeden weekend. Ewentualnie skumulują się dokładnie w tym dniu, w którym Twoje dziecko dostanie paskudnego rodzaju grypy.

Na szczęście nadejdzie w końcu ten piękny dzień (chyba, że nie), w którym zabierzesz swój projekt na pierwszą przejażdżkę. Na niebie nie pojawi się żadna chmura, nikt nie będzie chciał od Ciebie absolutnie nic, a długo wyczekiwana playlista rozbrzmi z głośników w akompaniamencie dźwięków długo opracowywanego wydechu. Przekręcisz kluczyk i… 10 minut później będziesz rozmawiał z jednym z podwykonawców umawiając termin poprawek. Oczywiście, to wciąż gra warta świeczki, ale co, gdyby nieco ułatwić zasady tej gry? I właśnie tu wchodzi Paweł. Paweł lubi wymyślać praktyczne rozwiązania dla fanów klasycznych Porsche, a jakiś czas temu wymyślił ją. Poznajcie Queen, czyli królową projektów z Łodzi.

Czas rujnuje oczekiwania
To nie tylko samochód, ale koncepcja, według której właściciela projektu omija wszystko, co psuje zabawę i wydłuża proces. Paweł z ekipą znaleźli Porsche 911 z 1970 roku, którym posłużyło za bazę. Następnie rozebrali go do ostatniej śruby i rozpoczęli przygotowania. Szkielet, oczyszczony i przywrócony do stanu w jakim zjechał z taśmy produkcyjnej, został uzupełniony o lekkie panele z kevlaru: maskę, przednie i tylne błotniki, dach oraz kształtny ducktail. Pod tym ostatnim znalazła się kompletnie odbudowana 3-litrowa jednostka wzmocniona gaźnikami PMO o średnicy 46 mm oraz sportowymi wałkami rozrządu. Renowacji oraz modyfikacjom poddane zostało również zawieszenie, które zyskało możliwość regulacji twardości, a także układ hamulcowy.

Przygotowanie takiej podstawy zajęło ponad 1600 roboczogodzin, co przełożyło się na prawie trzy lata pracy udokumentowanej na 1500 zdjęciach. Projekt był utrzymywany w zupełnym sekrecie, ale kiedy przyszedł czas, został wystawiony na sprzedaż. Klient otrzymał czyste płótno, które miało przeobrazić się w wymarzony samochód w niecały rok. Teraz jego jedynym problemem pozostał wybór felg, lakieru, koloru i pełnej konfiguracji wnętrza oraz detali i dodatków.

Gra na kodach
Szczęśliwcem okazał się John ze Szwecji, kolekcjoner i miłośnik marki, mający do dyspozycji pełny wachlarz oferty CarBone. Trochę jak wtedy, kiedy w grze wpisaliście kody i nagle odblokowały się nieograniczone możliwości. Wybór lakieru padł na niepowtarzalną kombinację bazującą na barwie Chiffon White. Zyskała ona swój własny kod. Wnętrze, które przecież kierowca ogląda najczęściej, dla kontrastu zostało niemal w całości utrzymane w odcieniach oliwkowej zieleni i brązu. Na oparciu foteli z 911 RSR, panelach drzwi projektu CarBone oraz panelu środkowym znalazło się subtelne wytłoczenie w charakterystyczną pepitę. Kierownica z logotypem auta jest współczesną wariacją na temat klasycznego, czteroramiennego steru z pierwszych „dziewięćsetjedenastek”.

Do tego dołożono najróżniejsze udogodnienia, takie jak bezprzewodowa ładowarka, ukryty system audio z pilotem, customowy wydech regulowany guzikiem (i to nie byle jakim, bo z oznaczeniem… tunelu!) czy klimatyzacja. Queen porusza się na szerszych niż mogłoby się Wam wydawać, 15-calowych Fuchsach obutych w mięsiste, wyścigowe, klasyczne Micheliny. Wszystko z dbałością o każdy detal, jak to w łódzkim zakładzie. Nawet maty wygłuszające silnika oraz te w bagażniku zostały dobrane tak, aby pasowały do całości.

Wisienką na torcie całego procesu był ogrom czasu poświęcony na wystrojenie auta i poprawki. Dopiero wtedy samochód zabezpieczono do… podróży drogą morską. Dostarczony osobiście, wprost pod drzwi garażowe w skandynawskim kraju projekt był gotowy do jazdy. A jeśli macie apetyt na więcej, to zapraszam na film, który miałem przyjemność współtworzyć, spędzając z Queen kilkanaście pięknych godzin oraz do poniższej galerii.