Retro Futura, czyli polska reinterpretacja kierownicy do 911

Retro Futura, czyli polska reinterpretacja kierownicy do 911

CarBone oficjalnie zaprezentowało swój najnowszy projekt – kierownicę Retro Futura w wersji kolorystycznej Black. Nowy produkt stanowi rozwinięcie koncepcji estetycznej, która stała się znakiem rozpoznawczym firmy, łącząc tradycyjne formy z futurystycznym sznytem. 

Premiera ta jest skierowana przede wszystkim do posiadaczy klasycznych modeli sportowych, którzy poszukują elementów wnętrza zdolnych odświeżyć wygląd kokpitu przy jednoczesnym zachowaniu szacunku do historycznego dziedzictwa auta. W zestawie z kierownicą oferowana jest naba Momo do Porsche 993 lub 964.

Ekskluzywna seria ograniczona do 25 egzemplarzy na całym świecie

Najistotniejszym aspektem nowej oferty jest jej niezwykle restrykcyjna limitacja. Producent zdecydował, że na rynek trafi jedynie 25 sztuk kierownic Retro Futura Black. Tak wąski nakład sprawia, że produkt niemal natychmiast zyskuje status przedmiotu kolekcjonerskiego, przeznaczonego dla wąskiej grupy entuzjastów.

CarBone opiera swoją działalność na tworzeniu unikatowych serii akcesoriów, będących zaprzeczeniem masowej produkcji i podkreślających charakter marki oraz pojazdów, w których ich produkty są montowane.

Estetyka Retro Futura w czarnym wydaniu

Model w wersji Black stawia na techniczny minimalizm i elegancję. Głęboka, jednolita czerń dominuje w całym projekcie, co pozwala na uzyskanie nowoczesnego, a zarazem surowego wyglądu. Nazwa serii „Retro Futura” odzwierciedla filozofię projektową, w której klasyczny układ trzech ramion spotyka się z detalami nawiązującymi do nowoczesnego wzornictwa przemysłowego.

Wybór czarnej kolorystyki nie jest przypadkowy – jest to barwa najbardziej uniwersalna, która doskonale komponuje się zarówno z surowymi wnętrzami wyścigowymi, jak i luksusowo wykończonymi kabinami klasyków, oferując użytkownikom pewność, że nowy element nie zdominuje, lecz dopełni estetykę auta.

CarBone sukcesywnie pokazuje, że dbałość o precyzję wykonania oraz unikatowy design mogą skutecznie rywalizować z ofertami dużych producentów. Biorąc pod uwagę tempo, w jakim znikają poprzednie limitowane edycje akcesoriów, można przypuszczać, że te 25 egzemplarzy zostanie wyprzedanych szybciej, niż niejedno Porsche pokona pętlę ulubionego toru. Nowa seria jest jasnym sygnałem, że polskie rzemiosło w sektorze automotive ma się dobrze i potrafi zaskakiwać światową społeczność kolekcjonerów.

Zakupu można dokonać poprzez sklep CarBone w linku

Unikatowa kolekcja ubrań i akcesoriów Magnus Walker x CarBone!

Unikatowa kolekcja ubrań i akcesoriów Magnus Walker x CarBone!

Już dzisiaj o godzinie 16:00 wielka premiera i rozpoczęcie sprzedaży wyjątkowej kolekcji Magnus Walker x Carbone. Projekt ten stanowi połączenie Unizmu – nurtu w sztuce, który narodził się w Łodzi – oraz ducha Urban Outlaw reprezentowanego przez auta Magnusa. Paweł Kalinowski zaprojektował wzór inspirowany legendarnym modelem Porsche 911 „277” i połączył wiele technik, aby stworzyć produkty inne niż wszystkie. 

Zastosowano oryginalne materiały prosto z kolekcji Magnusa, aby stworzyć produkty, które zacierają granicę między sztuką a kulturą uliczną. Każdy element odzwierciedla charakterystyczne połączenie punk’owej postawy, i autentycznego rzemiosła reprezentowanego przez CarBone.

Na szczególną uwagę zasługuje płótno malarskie, na którym nadrukowano unistyczną interpretację 277 i przyszyto charakterystyczny kawałek materiału. Każde dzieło sztuki zostało podpisane i ponumerowane przez Magnusa, który dodał również unikalne pozdrowienie. Płótno to stało się inspiracją do stworzenia projektu koszulki z naszytą patką.

 

Wyjątkowym akcesorium jest również brelok z drewnianym kluczykiem, nawiązującym do Porsche 917. W ten sposób artyzm przejawia poprzez brak funkcjonalności, na rzecz odniesienia do historii. Kolekcja Magnus Walker x CarBone udowadnia że Porsche jest językiem uniwersalnym i międzynarodowym.

Premiera produktów dzisiaj o godzinie 16:00 na www.carbone.pl

Queen to nie samochód, to oblicze idei

Queen to nie samochód, to oblicze idei

Jeżeli znacie Pawła Kalinowskiego i wiecie, czym zajmuje się jego dziecko – firma CarBone, to spróbujcie sobie wyobrazić, że udało mu się wpaść na pomysł, który zdecydowanie góruje nad dotychczasowymi. Jeżeli go jednak nie znacie, to zaraz dowiecie się, dlaczego warto to zmienić.

Materiał powstał przy współpracy z firmą CarBone

„Projekt” to słowo, które w nomenklaturze fanów motoryzacji oznacza mniej więcej kilka lat udręki z podwykonawcami, poszukiwania części mniejszych i większych oraz trudnych decyzji takich jak wybór odpowiednich rozwiązań technicznych. Wszystkie te czynności będą się powtarzać w różnej kolejności i niekiedy wymagać zdobycia stopnia inżyniera w jeden weekend. Ewentualnie skumulują się dokładnie w tym dniu, w którym Twoje dziecko dostanie paskudnego rodzaju grypy.

Na szczęście nadejdzie w końcu ten piękny dzień (chyba, że nie), w którym zabierzesz swój projekt na pierwszą przejażdżkę. Na niebie nie pojawi się żadna chmura, nikt nie będzie chciał od Ciebie absolutnie nic, a długo wyczekiwana playlista rozbrzmi z głośników w akompaniamencie dźwięków długo opracowywanego wydechu. Przekręcisz kluczyk i… 10 minut później będziesz rozmawiał z jednym z podwykonawców umawiając termin poprawek. Oczywiście, to wciąż gra warta świeczki, ale co, gdyby nieco ułatwić zasady tej gry? I właśnie tu wchodzi Paweł. Paweł lubi wymyślać praktyczne rozwiązania dla fanów klasycznych Porsche, a jakiś czas temu wymyślił ją. Poznajcie Queen, czyli królową projektów z Łodzi.

Czas rujnuje oczekiwania
To nie tylko samochód, ale koncepcja, według której właściciela projektu omija wszystko, co psuje zabawę i wydłuża proces. Paweł z ekipą znaleźli Porsche 911 z 1970 roku, którym posłużyło za bazę. Następnie rozebrali go do ostatniej śruby i rozpoczęli przygotowania. Szkielet, oczyszczony i przywrócony do stanu w jakim zjechał z taśmy produkcyjnej, został uzupełniony o lekkie panele z kevlaru: maskę, przednie i tylne błotniki, dach oraz kształtny ducktail. Pod tym ostatnim znalazła się kompletnie odbudowana 3-litrowa jednostka wzmocniona gaźnikami PMO o średnicy 46 mm oraz sportowymi wałkami rozrządu. Renowacji oraz modyfikacjom poddane zostało również zawieszenie, które zyskało możliwość regulacji twardości, a także układ hamulcowy.

Przygotowanie takiej podstawy zajęło ponad 1600 roboczogodzin, co przełożyło się na prawie trzy lata pracy udokumentowanej na 1500 zdjęciach. Projekt był utrzymywany w zupełnym sekrecie, ale kiedy przyszedł czas, został wystawiony na sprzedaż. Klient otrzymał czyste płótno, które miało przeobrazić się w wymarzony samochód w niecały rok. Teraz jego jedynym problemem pozostał wybór felg, lakieru, koloru i pełnej konfiguracji wnętrza oraz detali i dodatków.

Gra na kodach
Szczęśliwcem okazał się John ze Szwecji, kolekcjoner i miłośnik marki, mający do dyspozycji pełny wachlarz oferty CarBone. Trochę jak wtedy, kiedy w grze wpisaliście kody i nagle odblokowały się nieograniczone możliwości. Wybór lakieru padł na niepowtarzalną kombinację bazującą na barwie Chiffon White. Zyskała ona swój własny kod. Wnętrze, które przecież kierowca ogląda najczęściej, dla kontrastu zostało niemal w całości utrzymane w odcieniach oliwkowej zieleni i brązu. Na oparciu foteli z 911 RSR, panelach drzwi projektu CarBone oraz panelu środkowym znalazło się subtelne wytłoczenie w charakterystyczną pepitę. Kierownica z logotypem auta jest współczesną wariacją na temat klasycznego, czteroramiennego steru z pierwszych „dziewięćsetjedenastek”.

Do tego dołożono najróżniejsze udogodnienia, takie jak bezprzewodowa ładowarka, ukryty system audio z pilotem, customowy wydech regulowany guzikiem (i to nie byle jakim, bo z oznaczeniem… tunelu!) czy klimatyzacja. Queen porusza się na szerszych niż mogłoby się Wam wydawać, 15-calowych Fuchsach obutych w mięsiste, wyścigowe, klasyczne Micheliny. Wszystko z dbałością o każdy detal, jak to w łódzkim zakładzie. Nawet maty wygłuszające silnika oraz te w bagażniku zostały dobrane tak, aby pasowały do całości.

Wisienką na torcie całego procesu był ogrom czasu poświęcony na wystrojenie auta i poprawki. Dopiero wtedy samochód zabezpieczono do… podróży drogą morską. Dostarczony osobiście, wprost pod drzwi garażowe w skandynawskim kraju projekt był gotowy do jazdy. A jeśli macie apetyt na więcej, to zapraszam na film, który miałem przyjemność współtworzyć, spędzając z Queen kilkanaście pięknych godzin oraz do poniższej galerii.