Porsche 911 S/T w nowym wydaniu. Powrót legendy z 1972 roku

Porsche 911 S/T w nowym wydaniu. Powrót legendy z 1972 roku

Dwa wyjątkowe egzemplarze Porsche 911 S/T — oryginalny model z 1972 roku i jego nowa interpretacja z 2024 roku — zostały zestawione razem, dzieląc ten sam, charakterystyczny lakier w kolorze Light Yellow (kod 117). Historia oryginalnego pojazdu, zwycięzcy klasy GT w wyścigu Le Mans 24 Hours w 1972 roku, jest równie niezwykła jak jego renowacja. Po triumfie na torze, samochód zaginął, by w 2008 roku zostać odnalezionym w zrujnowanym stanie w stodole w pobliżu San Francisco. W 2013 roku szwajcarski kolekcjoner przewiózł go do Stuttgartu, gdzie eksperci z Porsche Classic podjęli się trudnego zadania przywrócenia mu dawnej świetności.

W 1972 roku Porsche 911 2.5 S/T o numerze podwozia 911 230 0538 brało udział w Mistrzostwach Świata Samochodów Sportowych i odniosło zwycięstwo w swojej klasie podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Zespół w składzie Michael „Mike” Keyser i Jürgen Barth startował także w amerykańskich rundach mistrzostw długodystansowych – 6 godzinach Daytony i 12 godzinach Sebring – a następnie w Targa Florio oraz w 1000-kilometrowym wyścigu na Nürburgringu. Punktem kulminacyjnym sezonu był sukces w Le Mans, ale samochód wystąpił również w roli nietypowej – podczas Targa Florio służył jako platforma do montażu kamer na potrzeby filmu The Speed Merchants.”

Porsche 911 S/T

Prace renowacyjne przeprowadzono w Porsche Classic  w Zuffenhausen. Rozpoczęto od całkowitego demontażu i usunięcia starej farby. Karoseria była tak zniszczona, że specjaliści musieli odtworzyć brakujące elementy od podstaw, używając oryginalnych rysunków technicznych i blacharskich. Samo nadwozie wymagało ponad 1000 godzin ręcznej pracy. 

Wskrzeszenie w jasnym żółtym kolorze

Aby zapewnić długotrwałą ochronę, specjaliści zabezpieczyli go kataforetycznym lakierem zanurzeniowym, co jest standardem w produkcji seryjnej nowoczesnych pojazdów. Po dwóch i pół roku renowacji, w 2016 roku, samochód został dostarczony właścicielowi w idealnym stanie, dokładnie takim, w jakim opuścił linię produkcyjną w 1972 roku. Pojazd otrzymał numer startowy 41, taki sam jak podczas historycznego zwycięstwa w Le Mans.

Nowa interpretacja legendy

Na prośbę właściciela, Porsche Sonderwunsch stworzyło nową, współczesną edycję 911 S/T, która ma stanowić idealne dopełnienie dla odnowionego klasyka. Najbardziej uderzającą cechą nowej wersji jest identyczny kolor lakieru w odcieniu Light Yellow (kod 117). Lakierowanie to było szczególnym wyzwaniem, ponieważ ten jasny odcień słabo kryje, zwłaszcza na licznych elementach karbonowych.

Nowy 911 S/T posiada podwozie z lekkimi, kutymi felgami magnezowymi w kolorze Darksilver oraz czarnymi zaciskami hamulcowymi. Technicznie, samochód pozostał niezmieniony: sercem jest 4-litrowy, wolnossący silnik sześciocylindrowy o mocy 386 kW (525 KM), który osiąga 9000 obr./min. Pojazd waży zaledwie 1380 kg i jest wyposażony w sześciobiegową manualną skrzynię biegów.

Program Porsche Sonderwunsch

Duet 911 S/T demonstruje, w jaki sposób program Porsche Sonderwunsch pozwala na zachowanie i reinterpretację legend. Z jednej strony, firma oferuje wierne renowacje klasyków, korzystając z obszernej dokumentacji archiwalnej i mistrzowskiego rzemiosła. Dzięki wiedzy ekspertów możliwe jest również włączanie nowoczesnych technologii, takich jak zaawansowana ochrona antykorozyjna, która czyni klasyki jeszcze bardziej ponadczasowymi. Z drugiej strony, zespół Sonderwunsch tworzy unikalne pojazdy na bazie nowoczesnych modeli produkcyjnych. Wszystkie projekty Sonderwunsch muszą spełniać te same, wysokie standardy jakości co pojazdy seryjne, i są objęte pełną gwarancją fabryczną.

Księżycowe połączenie | Porsche 911 S/T w kolorze Moongem

Księżycowe połączenie | Porsche 911 S/T w kolorze Moongem

Niektóre samochody nie powstają po to, by być środkiem transportu z punktu a do punktu by czy po prostu zaspokajać potrzebę nawet szybkiej jazdy po torze. Tworzone są po to, aby wyrażać siebie – dokładnie, świadomie, z najdrobniejszymi detalami dopracowanymi z chirurgiczną precyzją. Takie jest właśnie to Porsche 911 S/T – to nie samochód, a wyraz motoryzacyjnej osobowości właściciela, który postanowił nie uznać żadnych kompromisów.

Materiał powstał przy współpracy z Porsche Centrum Warszawa Okęcie

Jest coś absolutnie magicznego w tej konfiguracji. Karoseria lśni lakierem o nazwie „Moongem” – odcieniem dostępnym wyłącznie w ramach programu Paint to Sample Plus. Moongem to współczesna interpretacja historycznego koloru Moonstone – znanego także jako „Flieder”, czyli liliowy. W najnowszej odsłonie ten lakier został celowo stonowany i przesunięty w stronę bardziej szarego spektrum, co czyni go znacznie subtelniejszym niż jego pierwowzór z lat 80.

W świetle dziennym Moongem zaskakuje niuansami. Z jednej strony bliski jest wariantom bieli – niemal kremowej lub porcelanowej – ale z drugiej nosi delikatny, ledwie wyczuwalny liliowy podton, który ujawnia się dopiero w pewnym podświetleniu. Nieco tak jakby w lakierze zamknięto światło księżyca odbijane wiosennej nocy w kwitnący ogrodzie botanicznym. To jeden z tych odcieni, które trudno zdefiniować jednym słowem – i właśnie dlatego fascynuje.

Cała kompozycja kolorystyczna zyskuje jeszcze jeden, wyjątkowy akcent. To zestaw grafik inspirowanych klasycznym motorsportem: numery boczne z motywem lollipop na drzwiach i numerem startowy 67, dopełniony strzałkami prowadzącymi przez przednią maskę. Ten zabieg to nie tylko gra estetyczna – to czytelny hołd dla oryginalnych 911 ST z początku lat 70., które właśnie z takim oznakowaniem ścigały się na torach Europy. Wyścigi długodystansowe, rajdowe maratony, Nürburgring, Targa Florio – tamte auta, podobnie jak ten egzemplarz, nie bały się być inne. I nie bały się być pierwsze. Strzałki nawiązują do wyścigowego egzemplarza, który kilka lat temu został odbudowany od podstaw w Porsche Classic i był jednym z najważniejszych wyścigowych 911 – startując na Circuit de la Sarthe i w Targa Florio oraz pełnił np. rolę samochodu kamery w słynnym filmie Steve McQueena pt.: „Le Mans”.

Ale prawdziwa historia zaczyna się w środku. Wnętrze tego Porsche 911 S/T to świątynia rzemiosła, hołd dla tradycji i nowoczesnego luksusu zarazem. Dominującym motywem jest truflowo-brązowa skóra, rozciągająca się na niemal każdej powierzchni – od kubełkowych foteli, przez deskę rozdzielczą, aż po schowki i podszybie. Fotele to prawdziwe dzieła: w pełni kubełkowe, wykończone klasyczną tkaniną Pepita w odcieniach grafitowego błękitu i crayon, z kontrastowymi przeszyciami w kolorze kredowym i wyszytą nazwą wersji na zagłówkach. Siedząc w nich czujesz się jak w pierwszym rzędzie na torze Le Mans – tylko z nieco bardziej ekskluzywnym sznytem.

Konsola środkowa została wykończona ręcznie – pokrywa schowka ozdobiona truflową skórą i haftem w kolorze crayon, a na jej powierzchni dumnie widnieje wytłoczone logo programu Sonderwunsch. To właśnie ten znak pokazuje, że nie jest to standardowe Porsche, ale auto zrodzone z marzenia i stworzone wspólnie z manufakturą Porsche Exclusive. Kierownica GT Sports także otrzymała indywidualne traktowanie – brązowa skóra, kredowe przeszycia i znacznik 12. godziny. To detale, które nie tylko pięknie wyglądają, ale nadają ton całej interakcji z pojazdem.

Niemal każdy element wnętrza, który dało się wykończyć indywidualnie – został wykończony w ten sposób. Obudowa kolumny kierowniczej, słupki A, dolna część deski rozdzielczej, obudowy nawiewów, boczne panele tunelu środkowego, podsufitka, a nawet tylna osłona bezpieczników i wewnętrzne listwy progowe – wszystko to wykończono tą samą, aksamitnie miękką truflową skórą, zszytą z chirurgiczną precyzją nicią w odcieniu crayon. Pasy bezpieczeństwa dobrano w tym samym brązie, a podsufitkę, osłony przeciwsłoneczne i obudowę lusterka wykonano z wyścigowego Race-Texu – miękkiego, a przy tym niesamowicie trwałego materiału inspirowanego Alcantarą. Podsufitka oraz wszystkie inne elementy gdzie użyto materiału Race-Tex zostały dobrane idealnie w kolorze truflowo – brązowym. To jest zabieg, którego nie uda się osiągnąć w żadnym 911 bez wykorzystania specjalnych zamówień programu Sonderwunsch. Podobnie jest z tkaniną, który wyścieła podłogę tego 911 S/T oraz obszyciem tylnej części wnętrza. Pokryte są materiałem w identyczny kolorze jak skóra i Race-Tex. Tutaj nie było miejsca na kompromisy. Nawet dywaniki zostały dopasowane do indywidualnych preferencji właściciela. Są jednak akcenty, które szczególnie zapadają w pamięć – choćby kluczyk, który został pomalowany w kolorze nadwozia Moongem i ozdobiony grawerunkiem „911 S/T”. Otrzymał on także indywidualne skórzane etui w kolorze truflowym. Komplet? To mało powiedziane. 

Pod karoserią 911 S/T drzemie jedno z najczystszych i najbardziej rasowych serc, jakie kiedykolwiek trafiły do drogowego Porsche – czterolitrowy, wolnossący bokser o mocy 525 KM, wywodzący się prosto z modelu GT3 RS. Ten wysokoobrotowy silnik, zdolny do kręcenia się aż do 9000 obr./min, połączony jest z lekką, sześciobiegową, manualną skrzynią GT oraz jednomasowym kołem zamachowym, które redukuje masę wirującą o blisko 10 kg. W praktyce oznacza to jedną rzecz – absolutnie natychmiastową reakcję na gaz i niepowtarzalne wrażenia z jazdy. W tym modelu zrezygnowano ze skrętnej tylnej osi i skupiono się na purystycznych doznaniach, które osiągnięto także niską masą. Niespełna 1400 kg powoduje, że jest to najlżejsza wersja 911 generacji 992. Tak! Nawet lżejsze od 911 GT3 Touring z manualem. Porsche 911 S/T nie udaje sportowego auta – ono nim po prostu jest. Prawdziwa esencja analogowej przyjemności z jazdy, wyczuwalna w każdym drgnieniu nadwozia, w każdym szarpnięciu lewarka, w każdej zmiennej sekundy pracy silnika. To auto nie tylko mówi do kierowcy – ono z nim rozmawia.

Patrząc na całkowitą cenę tej konfiguracji, która pozostanie tajemnicą i tak wiadomo, że kosztowała znacznie więcej niż standardowe S/T. To nie jest jednak cena za samochód. To cena za spełnione marzenie, za możliwość wzięcia udziału w czymś więcej niż tylko zakupie – w procesie tworzenia, współprojektowania, w dialogu z jedną z najciekawszych marek motoryzacyjnych świata. Ten 911 S/T to nie kolejny model w garażu. To manifest. I wyraz miłości do motoryzacji, która nie zna kompromisów.

Nieprzypadkowo ten egzemplarz narodził się właśnie w Porsche Centrum Warszawa Okęcie – miejscu, które od lat specjalizuje się w realizacji najbardziej spersonalizowanych projektów pod szyldem Porsche Exclusive Manufaktur. To tam powstała ta konfiguracja, gdzie pasja do marki spotyka się z perfekcją w detalach. A zwieńczeniem tej opowieści była chwila odbioru – nie w zwykłym salonie, lecz w przestrzeni, która sama w sobie stanowi esencję stylu i idei marki – Porsche Store Warszawa. Miejsce, w którym design, kultura i motoryzacyjne dziedzictwo łączą się w jedną, ponadczasową emocję. To historia o motoryzacji niemal jak z księżyca.

Spotkanie po latach | Porsche 911 S/T i Gérard Larrousse

Spotkanie po latach | Porsche 911 S/T i Gérard Larrousse

Historii z wszelakimi modelami Porsche i ich właścicielami jest wiele. Ta jednak należy do zbioru tych najbardziej wyjątkowych. Niemalże każda jej część zasługuje na osobną opowieść, ale razem tworzą wyjątkową bajkę dla fanów marki i historii sportu samochodowego. Porsche 911 S/T to najlżejsze 911 jakie kiedykolwiek opuściło bramy Zuffenhausen. Bazowało na modelu 911 2.4 S Coupe, ale miało powiększony – 2,5-litrowy silnik i było homologowane w Grupie 3 oraz Grupie 4. Fabryczny zespół Porsche wystawiał tę wersję w najważniejszych wyścigach i rajdach sezonu, m.in. w 24h Le Mans i Targa Florio.

Egzemplarz przedstawiony w filmie wziął udział w słynnym rajdzie Tour de France Automobile w 1970 roku. Za jego kierownicą zasiadł wówczas znakomity kierowca Gérard Larrousse. Po niespełna 50 latach od tego wydarzenia, francuski mistrz i dwukrotny zwycięzca wyścigu 24h Le Mans ponownie zasiadł w pomalowanym w słynne barwy „Hippie” egzemplarzu 911 S/T. Tym samym, którym 47 lat temu mierzył się z czasem na krętych trasach rajdu we Francji. Start w tamtym rajdzie był szczególny dla Larrousse z jeszcze jednego względu. W trakcie serwisu dowiedział się, że urodził mu syn.

Spotkanie to było możliwe dzięki ciężkiej pracy brytyjskiej firmy Historika, która odnalazła i odrestaurowała unikatowy egzemplarz 911 S/T. Gdy auto było już gotowe zorganizowano spotkanie, w trakcie którego udało się zrealizować poniższy film. Mamy wrażenie, że obejrzeć go raz to za mało…