Morza szum, bokserów śpiew. Relacja z Hel Riders Festival 2024

Morza szum, bokserów śpiew. Relacja z Hel Riders Festival 2024

W najwęższym miejscu ma zaledwie 175 metrów. W najszerszym – trzy kilometry. Długi na 35 kilometrów Półwysep Helski to absolutnie przepiękna plaża z jednej strony i bazy noclegowe, knajpy, porty oraz szkółki surferskie z drugiej. Połączone słynną drogą wojewódzką numer 216 miasteczka poza sezonem zamieszkuje zaledwie po kilkaset osób, ale latem zalewają je tłumy turystów, tworząc niekiedy kuriozalną kulturową mieszankę. A jednak Bentley stojący obok 20-letniej przyczepy kempingowej to jeszcze nic w porównaniu z widokami, jakie zaserwował nam Hel Riders Festival w miniony weekend.

Zajechaliśmy pod Chałupy 6 – miejsce, w którym surferskiego ducha czuć niemalże od razu. Drewniana zabudowa z bogatą roślinnością, lampki rozwieszone między drzewami i ten wyjątkowy luz, który łapią tu wszyscy zaraz po przekroczeniu szlabanu. W dodatku, gdzie nie spojrzeć, tam jakieś Porsche. Przed recepcją, w alejkach, na parkingu. Wiatraki, transaxle, a także pełen przekrój nowszych modeli, od tych z oznaczeniem RS, po podwyższone Cayenne 955 z namiotem dachowym. Największe skarby czekały na korcie tenisowym. I bynajmniej nie chodzi o wizytę Igi Świątek. Na pomarańczowej nawierzchni otoczonej przyczepami stał zestaw aut, który właśnie wyniósł nadmorski event do prawdziwie światowego poziomu. Dwie sztuki 356, wspaniałe F-ki i G modele, trzy generacje Turbo, RWB, Singer, 968 CS, dwa RUFy oraz gość specjalny prosto ze Stuttgartu: gwiazda Le Mans, model 956 w malowaniu Rothmansa. KOSMOS, tego nie da się opisać inaczej. Tu po prostu trzeba być.

Tak samo jak nam trzeba było zebrać szczęki z ziemi i wyruszyć na przeciwległy koniec kempingu, gdzie o 19 swoją premierę miał gwóźdź programu. Po drodze mijamy mnóstwo znajomych twarzy, a także parę nowych osób. Z każdym można przybić piątkę i zamienić kilka słów, co tylko dopełnia wspaniałą atmosferę, jaka tu panuje. Każdy od razu jest kumpel. W okolicy stylowo urządzonego SKSu (Surfingowy Klub Sportowy), na idealnie przystrzyżonej trawce, z zatoką w tle, stały już leżaki,
a tuż obok, skrywane pod białym pokrowcem 928 Surfari. 

Szalony projekt Tadeusza Elwarta, organizatora Hel Riders i właściciela „szóstki”. Zanim jednak zostanie odsłonięty, mamy chwilę, żeby przyjrzeć się błyszczącemu w szklanym boksie 991 RSR „Pink Pig”. Ten właśnie samochód w słynnym malowaniu wygrał w 2018 roku swoją klasę podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Słowo „kotlet”, nietypowy kolor oraz nadkola szerokie jak pas startowy przykuwają wzrok nawet tych kilku osób niezainteresowanych motoryzacją.

Ale oto koniec oczekiwania. Skąpane w promieniach zachodzącego nad zatoką słońca ukazuje się nam uterenowione 928, przygotowane przez ekipę Tomka i Maksa Staniszewskich. Wyciągarka, terenowe opony, żółte halogeny, siatki na oknach i deska surfingowa (oczywiście dedykowana do auta) umieszczona na bagażniku pracującym razem z ruchem tylnej klapy. Do tego customowe poszerzenia błotników oraz ręcznie malowane pasy i numer startowy, dokładnie taki sam, jaki znalazł się kiedyś na jednym z aut Sobiesława Zasady. Cały anturaż auta to z kolei koncepcja braci Lange. Nawet niedoskonałości ludzkiej ręki widoczne na barwach tylko dodają tu smaku. A każda kolejna chwila to spojrzenie na nowy, urzekający detal.

Na koniec dnia zorganizowano jeszcze pokaz „Top Guna” na plaży ze świeżym, cieplutkim popcornem. I choć okoliczności do pogaduszek były bardzo, ale to bardzo sprzyjające, rozsądek podpowiadał, że tuż po filmie trzeba się położyć. Rano, dokładnie o godzinie 9:11 startował rajd po Kaszubach, przygotowany przez wspomnianych już chłopaków z P-Series oraz znanego wielu Kubę „Drivestory” Majewskiego. Ponad 200 kilometrów po pagórkach i szybkich łukach z przerwą kawową przy wiatraku na wzgórzu, z którego rozpościerał się widok na okoliczne pola i lasy. Podobno mieszkańcy mijanych przez nasze zgrupowanie wiosek następnego dnia borykali się z zakwasami w szyi. A tym z Was, którzy nie mieli jeszcze okazji przemierzać kaszubskich asfaltów, serdecznie to polecamy. Nad morzem zdecydowanie też jest gdzie jeździć!

Po powrocie był czas na chillout w słońcu i korzystanie z atrakcji na miejscu. Do dyspozycji studio tatuażu, stanowiska do sim racingu i rampa, na której odbywały się zawody deskorolkowe. Te ostatnie zrobiły niesamowite wrażenie, bo zawodnicy naprawdę dawali czadu, a serce widzów skradł 7-latek robiący triki godne 30-letnich wyjadaczy. Po drugiej stronie kempingu miłośnicy akrobacji na falach, zamiast na kołach, mogli oglądać shape’owanie desek na żywo oraz kilkudziesięciu kitesurferów szalejących na zatoce. Wszyscy gromadzili energię przed wieczornym koncertem legend polskiego hip-hopu, którym towarzyszył fantastyczny akompaniament na żywo.

Słodkie lenistwo i brak pośpiechu sprzyjały też aktywnościom zaplanowanym na niedzielny poranek. Uczestnicy do śniadania i kawy mogli posłuchać kilku prelekcji na tematy związane ze światem Porsche oraz surfingu. Między innymi Tomek Staniszewski opowiadał o udziale w Rajdzie Dakar Classic swoim 924, a nasz redaktor naczelny Piotr Sielicki, w rozmowie z Dagmarą Kowalską, przybliżył historię gwiazdy z kortu – wyścigowego 956. Choć szalenie interesujące, rozmowy te miały ogromną wadę: zbliżały nas do końca eventu.

Czuliśmy się tak samo, jak kiedy mama mówiła, że trzeba zejść z placu zabaw i wracać do domu albo, co gorsza, iść spać, bo rano do szkoły. Wydarzenie, jakim w zaledwie trzy lata stał się festiwal Hel Riders, zdecydowanie należy do obowiązkowych w corocznym kalendarzu każdego fana Porsche. Ludzie, miejsce i oczywiście samochody. Wszystko robi tu fenomenalny klimat godny mocnych, zagranicznych eventów. Wracamy za rok i mamy nadzieję, że już w międzynarodowym towarzystwie. Bo tym, tak jak pasją, trzeba się dzielić!

Relacja | Najgorętsze Porsche i kawa w historii

Relacja | Najgorętsze Porsche i kawa w historii

Tego kwietniowego ranka było w Warszawie ledwie kilka stopni na plusie, momentami z nieba spadały pojedyncze płatki śniegu, a niektóre prognozy w dalszej części dnia zapowiadały deszcz. Nie była to idealna pogoda, której wszyscy oczekiwaliśmy w dniu trzeciej edycji Porsche i kawa by PCWO. Mimo to, okazało się że po raz kolejny mieliśmy rekordową liczbę uczestników, a atmosfera była bardzo gorąca. 

Materiał powstał przy współpracy z Porsche Centrum Warszawa Okęcie

To niesamowite, że mimo takich prognoz, tak wielu entuzjastów marki Porsche, klientów Porsche Centrum Warszawa Okęcie, czytelników Porscheblog.pl i klubowiczów Porsche Club Poland postanowiło wziąć udział w pierwszym w tym roku spotkaniu „Porsche i kawa”. W sumie na teren kompleksu przy ul. Sekundowej przyjechało tego dnia ponad 220 aut marki z Zuffenhausen. Jakich dokładnie?

Aż ciężko streścić to w kilku zdaniach, ale po raz kolejny „Porsche i kawa” pokazało, że jest imprezą dla wszystkich. Niezależnie czy przyjechałeś najnowszym 911 GT3 RS czy 924 czy też elektrycznym Taycanem, każdy mógł poczuć się jak na wielkim rodzinnym zjeździe. Patrząc na parking można było dostrzec reprezentantów każdej grupy fanów Porsche. Niezwykle liczna w tym roku sekcja klasyków zgromadziła aż 25 modeli 911 chłodzonych powietrzem. Gdy połączymy to z transaxlamli wśród których był chociaż jeden przedstawiciel każdego z modeli oraz niesamowicie liczną grupą Boxsterów (986) i 911 (996), które od lat są już zaliczane do kategorii Porsche Classic, to w sumie było to ponad 60 aut historycznych.

Wśród nich można było znaleźć te, które zachowano lub odtworzono w oryginalnej specyfikacji, ale także takie, które wpisywały się w trend popularnych modyfikacji (np. RWB, restomodów oraz zmodyfikowanych w tzw. stylu outlow). Wśród 996 najciekawsze były dwa egzemplarze 911 GT3 w kolorze żółtym. Ta barwa lakieru kilku „jedenastek” podczas tej edycji „Porsche i kawa” zastąpił promienie słońca, bo kolor ten w różnych odcieniach obecny był na kilku samochodach – od 911 Targa z 1969 roku, przez różne generacje 911 Carrera T, a na wspomnianych 911 GT3 dwóch różnych generacji kończąc. Razem, stojąc blisko siebie wyglądały wręcz nieprawdopodobnie. 

Żywe kolory, często z palety opcji Paint To Sample były motywem przewodnim tego spotkania, do czego nawiązywały grafiki komunikacyjne oraz przygotowana przez dilera z Okęcia ekspozycja czterech niesamowitych aut właśnie w indywidualnie zamawianych kolorach. Wystawione obok siebie cztery różne wersje Porsche 911 generacji 992, których kolory podkreślały imitacje wylewających się spod aut lakierów oraz oznaczone ich nazwą puszki, tworzyły spektakularną całość. Salon Porsche Centrum Warszawa Okęcie jest jednym z dwóch w Polsce, które są oficjalnymi przedstawicielami Porsche Exclusive Manufaktur, dlatego auta w lakierach PTS pojawiają się tutaj bardzo często.

W robieniu dużego wrażenia wtórowały im współczesne auta uczestników, wśród których trzeba wyróżnić 911 GT3 RS (992), 911 Carrera 4 GTS Cabriolet w kolorze Mint Green, 911 GT3 w barwach kultowej marki Gulf czy kilka GT4 RS. Wydarzeniem było też pojawienie się aż dwóch limitowanych egzemplarzy Porsche 911 Sport Classic (992)!

Auta klasy GT stanowiły poważną grupę wśród znacznie ponad stu sportowych modeli z ostatnich 20 lat produkcji. Na „Porsche i kawa” przyjechały wszystkie generacje 911, Boxsterów, Caymanów, a także rodzinnych Macanów, Cayenne i Panamery. Specjalne miejsca, oczywiście przy ładowarkach miały także Taycany.

 

„Porsche i kawa” to nie tylko samochody, ale także doskonała atmosfera i jedzenie z food trucków na najwyższym poziomie. Te z racji na temperaturę cieszyły się ogromnym powodzeniem, a obsługa pracowała na najwyższych obrotach godnych wolnossących silników w RS-ach. Uczestnicy mogli też swobodnie zapoznać się z ofertą salonu oraz skorzystać ze sklepu. Dzieci doskonale bawiły się w specjalnej strefie, gdzie królowały kolorowanki z Porsche i inne atrakcje. Wszystko to działo się przy doskonałej muzyce serwowanej przez DJ-a. Obok można było również pojeździć, ale w świecie wirtualnym, na profesjonalnych symulatorach.

 Na koniec pozostaje nam tylko podziękować za Wasz udział oraz zaprosić, zarówno do galerii zdjęć z ostatniej niedzieli, jak i na kolejną edycję, która odbędzie się już 26 maja w Poznaniu!