Relacja | Z wizytą w świątyni Porsche. [Cz. I]

Jest takie miejsce, w którym nawet nazwa przystanku autobusowego powoduje uśmiech na twarzy miłośnika motoryzacji. Jest takie miejsce w którym, bez względu na kierunek w którym odwrócimy wzrok, patrzymy na budynki nierozerwalnie związane marką, która chyba jak żadna inna, na każdym kroku podkreśla istotę swojej historii oraz dziedzictwa. I właśnie w tym miejscu  możemy w namacalny sposób poznać i zgłębić tę bogatą historię. To miejsce to Porscheplatz, Stuttgart-Zuffenhausen. Matecznik wszystkiego co związane z marką Porsche.

fot. Michał Luboń
Porsche Platz w Zuffenhausen

Sam plac jest de facto rondem, pośrodku którego stoi, widoczny już z daleka, strzelisty postument ?Inspiration 911? autorstwa brytyjskiego artysty Gerrego Judah, który w przeszłości projektował już podobne postumenty na Goodwood Festival of Speed. Na szczycie dzieła umieszczono trzy białe modele 911: F Modell z 1970 roku, G Modell z 1981 roku oraz współczesne 991. Tuż obok, pod adresem Porscheplatz 1 znajduje się imponujące muzeum marki, które było głównym celem naszej wizyty w Stuttgarcie. Po drugiej stronie stoi okazały salon Porsche Centrum Stuttgart, a to wszystko w otoczeniu licznych budynków fabrycznych. Już sam spacer po okolicach placu jest interesujący ? przeszklonym fabrycznym łącznikiem nad ulicą powoli przesuwają się nadwozia do hali montażu końcowego, poniżej za płotem widać zjeżdżające z taśmy, oklejone fabrycznymi zabezpieczeniami 911, Boxstery i Caymany, a do tego bardzo duża ilość różnych modeli Porsche poruszających się po ulicach powodują radość każdego petrol-heada. A to dopiero preludium tego, co czeka na nas po przekroczeniu progu muzeum. Kolejnym miejscem powodującym lekki opad szczęki jest parking pod muzeum. Ilość stojących tam Porsche może przebić chyba większość polskich spotów tej marki ? i dotyczy to zarówno aut osób odwiedzających muzeum, jak i pojazdów należących do muzeum oraz samochodów dostępnych pod wynajem w ramach programu Porsche Drive. 964 Turbo, które stojąc w Polsce na ulicy spowodowałoby spore zamieszanie, tam stało odosobnione w kącie parkingu, nie wzbudzając większego zainteresowania (oczywiście nie licząc nas). Niemałe rozbawienie wśród osób znajdujących się na parkingu spowodował przyjazd żółtego Ferrari 458 Italia; można rzec włoski konik w gnieździe os. We wnętrzu muzeum otoczeni jesteśmy przez sterylną biel i ogólnie surowy styl. Z uwagi na ilość eksponatów niniejsza relacja podzielona jest na dwie części. W pierwszej części skupimy się na pokazaniu Wam samochodów, nazwijmy to, cywilnych. To co pojawi się w drugiej części niech na razie pozostanie tajmnicą. Zaczynamy!

„W odpowiedni nastrój wprowadza nas umieszczony na ścianie cytat Ferriego Porsche : ?In the beginning I looked around but couldn?t  find the car I dreamt of, so I decided to build it myself.?, a na podeście obok stoi model od którego wszystko się zaczęło – Typ 365 ?Nr. 1?.”

Ekspozycja uszeregowana jest chronologicznie i obejmuje również okres działalności rodziny Porsche jeszcze przed założeniem firmy. Pierwszym eksponatem jest Egger-Lohner-Elektromobil C.2 Phaeton z 1898 roku, który jest zarazem pierwszą w historii konstrukcją autorstwa Ferdynanda Porsche. Jak większość pojazdów z przełomu XIX i XX wieku bardziej przypomina powóz konny niż samochód, jednak nie można mu odmówić nowatorstwa, zwłaszcza jak na tamte czasy. Napędzany jest on silnikiem elektrycznym o mocy 3 do 5 KM sprzężonym z 12 biegowym kontrolerem, dzięki czemu osiągał prędkość maksymalną 25km/h. Tuż obok możemy zobaczyć silnik elektryczny w piaście z samochodu Lohner-Porsche z 1900 roku. Niespełna 25 letni Porsche mocno rozwijał ówczesne rozwiązania napędu elektrycznego, czego efektem był pierwszy samochód o napędzie hybrydowym, czy z napędem na cztery koła oraz z czterema hamulcami. O konstruktorskim talencie Ferdynanda świadczą kolejne eksponaty : silnik lotniczy z 1912 roku, czy pochodzący z tego samego roku wóz strażacki Austro-Daimler. Jako główny inżynier w tej firmie skonstruował on także, stojący obok, sportowy model ADS R ?Sascha?, który odnosił wiele sukcesów na trasach wyścigów w latach dwudziestych XX wieku, między innymi podczas wyścigu drogowego Targa Fiorio na Sycylii. Przy konstruowaniu tego modelu szczególną uwagę zwrócono na odpowiednie zbilansowanie mocy i masy samochodu (?Sascha? ważyła jedynie 598 kg). Ferdynand Porsche już wtedy dostrzegał potencjał sportu motorowego, jako poligonu do testów nowych rozwiązań konstrukcyjnych. Jak wiemy, idea ta przyświeca inżynierom Porsche do dziś. Na kolejnym podeście stoi piękne, aluminiowe aerodynamiczne nadwozie Typu 64 z 1939 roku, uważanego za protoplastę pierwszych samochodów spod marki Porsche. Tuż obok VW Kafer, czyli poczciwy Garbus, a dosłownie kilka kroków dalej historia marki Porsche zaczyna się na dobre.

fot. Michał Luboń
Porsche 356 Speedster

W odpowiedni nastrój wprowadza nas umieszczony na ścianie cytat Ferriego Porsche : ?In the beginning I looked around but couldn?t  find the car I dreamt of, so I decided to build it myself.?, a na podeście obok stoi model od którego wszystko się zaczęło – Typ 365 ?Nr. 1? Roadster z 1948 roku. Wyposażony w wywodzący się z Volkswagena Garbusa, czterocylindrowy silnik bokser o pojemności 1131 cm?, mocy 35 KM w połączeniu z niską masą ? 585 kg ? pozwalał na osiągnięcie prędkości maksymalnej 135 km/h. Co prawda w pierwszej części relacji obiecałem omówić jedynie modele cywilne, jednak w przypadku Porsche granica między autem drogowym a sportowym bywa momentami naprawdę cienka. Nie inaczej jest w przypadku 365 ?Nr. 1?, który mimo, iż nie stwarza pozorów auta wyczynowego, to jednak wygrało klasę w wyścigu ulicznym w Innsbrucku w lipcu 1948, niespełna dwa miesiące po rozpoczęciu testów drogowych. Na kolejnych metrach wystawy czekają na nas różne ewolucje modelu 365 : od wczesnego 365/2 Coupe oraz pierwszego produkcyjnego 365 Coupe ?Ferdinand? z 1950 roku, przez przeznaczony na rynek amerykański 365 America Roadster z 1953 roku, kultowy 365 1500 Speedster z 1955 roku, na unikatowym 365 B Carrera 2 Cabriolet kończąc (wyprodukowano jedynie 34 egzemplarze tej wersji). Nie sposób też nie wspomnieć o wręcz legendarnym modelu 550 Spyder, obok którego zaprezentowano również sportowe modele 718, o których szerzej napiszę w kolejnej części relacji. Uśmiech na twarzy zwiedzających wzbudzał czerwony ciągnik rolniczy Standard 218, oczywiście z silnikiem wysokoprężnym. Choć wiele osób uważa ten epizod w historii Porsche za nieistotny, to jednak warto pamiętać, iż w latach 50 i 60 XX wieku wyprodukowano ponad 125 tysięcy egzemplarzy różnych modeli ciągników Porsche-Diesel.?Kolejny krok w historii Porsche a także podczas zwiedzania muzeum, to oczywiście pierwszy model 911, na wystawie reprezentowany przez beżowe Coupe 2.0 z 1966 roku. Nie zabrakło też modelu 912, będącego połączeniem klasycznego 911 z czterocylindrowym silnikiem 1.6 z modelu 356. Model 912 został zastąpiony przez, będący owocem współpracy Volkswagena i Porsche, model 914, który był dostępny w wersjach cztero i sześciocylindrowych. Ciekawostką jest fakt, iż z okazji 60-tych urodzin Ferry?ego Porsche powstały dwa egzemplarze 914 z silnikiem ośmiocylindrowym (914/8) i właśnie jeden z tych pojazdów prezentowany jest w muzeum.

fot. Michał Luboń
Wnętrze Porsche 911 Turbo używanego przez samego Ferry?ego Porsche.

Przełom lat 60 i 70-tych XX wieku to okres dynamicznego rozwoju gamy modelowej Porsche. W 1973 roku na rynek wprowadzono sportową wersję 911 o oznaczeniu Carrera RS 2.7, z charakterystycznym ?kaczym kuprem? na tylnej klapie. Model ten stanowiący de facto bazę homologacyjną dla wersji wyczynowych w muzeum reprezentowany jest przez biały egzemplarz z klasycznymi zielonymi felgami. Muszę przyznać, że w tym miejscu zwiedzania miałem już duży problem ze skupieniem się na spokojnym oglądaniu eksponatu za eksponatem. Ale jak tu w spokoju skupić wzrok na autach drogowych gdy w sąsiedztwie zjawiskowego RS 2.7 stoją wszystkie kultowe modele wyczynowe z tamtego okresu, począwszy od filigranowego 904 Carrera GTS, przez 908, 909, a kończąc na dwóch (!) egzemplarzach ukochanego przez nas 917. O nich szerzej w drugiej części relacji, tymczasem kontynuujmy podróż w czasie z modelami drogowymi. Klasyczne 911 Turbo reprezentowane jest przez dwa ciekawe egzemplarze. Pierwszy to pochodzące z 1974 roku srebrne, nieposiadające charakterystycznego szerokiego nadwozia oraz emblematu ?Turbo? coupe, będące prezentem urodzinowym dla siostry Ferry?ego, Loiuse. Drugi egzemplarz to już ?książkowe? 930 Turbo 3.0 z 1976 roku, w obłędnym kolorze ?Oak Green?, z jasnym wnętrzem wykończonym w kratę. Prezentowane zielone Turbo w przeszłości należało do Ferry?ego Porsche, który używał go jako auta służbowego (prywatnie był wielkim miłośnikiem turbodoładowanej 911). Obsługa muzeum umożliwia zaprezentowanie wnętrza tego egzemplarza. Odbywa się to z wielkim pietyzmem, po uprzednim założeniu białej rękawiczki przez pracownika muzeum (!).?W muzeum zgromadzono również kilka modeli koncepcyjnych, lub projektów realizowanych na zlecenie innych firm i koncernów. I tak, zwiedzających zdziwić może widok motocykla Harley-Davidson V-Rod z 2002 roku, jednak to właśnie Porsche brało udział w projektowaniu silnika Revoluton, w który wyposażony jest ten motocykl. Podobne zdziwienie budzi zielony, kompaktowy sedan o zaoblonych kształtach, typowych dla lat 90-tych. To koncepcyjny model C88, stworzony w zaledwie 4 miesiące w 1994 roku na potrzeby chińskiego rynku. Ostatecznie nie doszło do produkcji tego modelu, ponieważ ówczesne władze chińskie odrzuciły pomysł produkowania w Chinach samochodów przez zagraniczne koncerny.

Po sąsiedzku stoi Porsche 597 ?Jagdwagen?, stworzony w połowie lat 50-tych w ramach konkursu Bundeswehry na lekki pojazd wojskowy. Typ 597 bazował na modelu 356. Ostatecznie w konkursie wybrano konstrukcję Auto Union DKW Munga, a model 597 był przez krótki okres czasu produkowany w wersji cywilnej. W sumie powstało około 70 egzemplarzy tego charakterystycznego pojazdu, z czego 49 w wersji cywilnej. Na wystawie natkniemy się też na studyjny model 924 Carrera GT z 1979 roku, będący zapowiedzią wprowadzenia do produkcji modelu stanowiącego bazę homologacyjną dla modeli wyczynowych. Oprócz koncepcyjnego 924 Carrera GT,  na liście eksponatów znajduje się także egzemplarz seryjnego 924, nota bene obchodzącego w tym roku 40 lecie powstania. Przykładem fantazji inżynierów Porsche jest kolejny model koncepcyjny, wariacja na temat 911 Speedster. Prezentacja nietypowego perłowobiałego 911 G serii na salonie samochodowym we Frankfurcie poprzedziła podjęcie decyzji o wyprodukowaniu krótkiej serii wersji Speedster, nawiązującej do kultowej 356 Speedster z lat 50-tych. Koncept bazował na 911 Carrera kabriolet z poszerzonym nadwoziem ?turbo-look?, jednak nadwozie pozbawiono przedniej szyby, pałąka i miękkiego dachu na rzecz ogromnej pokrywy przykrywającej całe wnętrze za wyjątkiem miejsca kierowcy. Na stanowisku obok stoi czerwony Speedster w wersji produkcyjnej, już nie tak ekstremalnej jak koncept z 1987 roku ? w sumie do klientów trafiły 2274 egzemplarze, w tym 171 sztuk najbardziej poszukiwanego Speedstera z ?wąskim? nadwoziem. Produkcja Speedstera była niejako próbą ożywienia klasycznej 911 tuż przed wprowadzeniem następcy, czyli modelu 964.

Pomiędzy wymienionymi powyżej egzemplarzami koncepcyjnymi stoi jeszcze jeden model krótkoseryjny z końca lat 80-tych XX wieku. Mowa oczywiście o rewolucyjnym 959, który w momencie prezentacji w 1988 roku był najszybszym seryjnie produkowanym autem na świecie (315 km/h). Jednak to nie czysta prędkość była w nim najważniejsza, lecz mnogość zastosowanych zaawansowanych rozwiązań technologicznym sprawiających, iż nie była to jedynie poszerzona, opływowa Carrera z napędem na cztery koła. Rodowód 959 ma źródła w rajdowych regulaminach legendarnej Grupy B z pierwszej połowy lat 80-tych. Zgodnie z przepisami, w celu homologacji producent był  zobligowany do wyprodukowaniu co najmniej 200 egzemplarzy wersji drogowej. Niestety nagła zmiana regulaminu z 1986 roku, wprowadzająca zakaz stosowania konstrukcji tej klasy sprawiła, iż 959 nie miało szansy zadebiutować w rajdach drogowych. Pomimo tego Porsche zdecydowało się rozwijać konstrukcję pod kątem rajdów terenowych (sukcesy w Rajdzie Paryż-Dakar) oraz wyścigów (triumf z klasie modelu 961 będącego wyścigową wersją 959 w 24-godzinnym wyścigu Le Mans w 1986 roku). Ostatecznie do klientów trafiło ponad 300 egzemplarzy drogowej wersji 959, która dostępna była w astronomicznej, jak na ówczesne czasy, cenie 420 tys. marek niemieckich.?Kierując swoje kroki w dalszą część ekspozycji wchodzimy w epokę lat 90-tych XX wieku, tym samym obcując z modelami spotykanymi regularnie na ulicach oraz spotkaniach miłośników marki, choć z pewnymi wyjątkami, bo jak inaczej nazwać 911 (993) Carrera w wersji policyjnej, wściekle niebieskie 911 (993) Carrera RS 3.8 Clubsport, czy absolutnie powalającą na kolana 911 GT1 Straßenversion (nota bene stojącą w towarzystwie wersji wyścigowej). Nie zabrakło też Boxstera (986), 911 (996) w różnych wersjach, w tym pełnowymiarowej, jeżdżącej repliki ?Sally Carrera? z filmu ?Auta? wytwórni Pixar.

fot. Michał Luboń
Porsche 911 „Sally Carrera” z filmu Cars

Podążając w kierunku górnego poziomu muzeum na którym kończy się ścieżka zwiedzania mamy możliwość skorzystania z interaktywnych stanowisk na których możemy np. posłuchać dźwięków silnika różnych modeli Porsche czy nawet skomponować utwór składających się z przeróżnych dźwięków, które może wydać z siebie samochód (od dźwięku ryglowania drzwi, przez szum opuszczanych szyb, po wkręcany na obroty silnik). Nie muszę chyba dodawać, iż stanowiska te są szczególnie oblegane przez dzieci. Dla chcących odpocząć rodziców przygotowano siedziska ze słuchawkami z których sączył się klasyczny? jazz ?. Na przedostatniej prostej na zwiedzających czekają modele z XXI wieku, zaczynając od zjawiskowej Carrery GT, czyli topowego supercara z 2004 roku. Ten dwuosobowy roadster wyposażony był w fenomenalny, wolnossący silnik V10 o pojemności 5.7 l i mocy 612 KM, mający swoje korzenie w Formule 1. Krok dalej spotykamy kolejne wcielenie modelu 911 (997) w wersji GT3 RS oraz w limitowanej do 356 egzemplarzy wersji Speedster z 2011 roku, a także Caymana S (987). W tym miejscu już tylko metry i kilka schodów dzielą nas od końca ekspozycji. Ostatnie eksponaty to modele aktualnie znajdujące się w ofercie Porsche: Panamera, Cayenne, Macan oraz Cayman ? wszystkie cztery w wersjach GTS i wszystkie w charakterystycznym dla GTS kolorze Carmine Red. Ciekawostką w tym miejscu jest wielki interaktywny ekran dotykowy na którym zwiedzający mogą jeszcze raz prześledzić historię marki oraz poznać bliżej poszczególne modele ? można się poczuć jak w filmie ?Raport mniejszości? z tymże w klimatach Porsche. Ostatnim eksponatem czekającym na zwiedzających jest 918 Spyder, będący kwintesencją możliwości technologicznych Porsche. Zaprezentowany w 2013 roku hypercar wyposażony jest w spalinowy, wolnossący silnik V8 o pojemności 4.6 l o mocy 608 KM połączony z dwoma silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 286 KM, napędzającymi przednią oś. Dzięki zaawansowanej technologii hybrydowej 918 osiąga 100km/h w czasie 2,6 sekundy oraz  prędkość maksymalną 345 km/h, co przekłada się np. na imponujący czas 6 minut i 57 sekund okrążenia Północnej Pętli toru Nürburgring. 918 Spyder doskonale wpisuje się w aktualną filozofię Porsche – ?Sportscar of the future?. Można powiedzieć, że w ten sposób historia zatacza koło ? ponad 100 lat temu Ferdynand Porsche pracował nad pierwszymi automobilami z elektryczno-spalinowym układem napędowym, a dziś ten koncept jest rozwijany w dalszym ciągu. Ścieżka historii Porsche pokazuje doskonale, iż trudno jednoznacznie określić czym jest ?tradycyjne Porsche?. Zarówno technologia hybrydowa, jak i modele cztero-, sześcio- i więcej cylindrowe, te z silnikiem z tyłu, jak i te z układem trans-axle, ba ? nawet te z silnikami wysokoprężnymi, są wpisane w DNA marki z Zuffenhausen, wbrew opinii co poniektórych krytyków zarzucających Porsche oderwanie od tradycji modeli takich jak współczesne czterocylindrowe 718 czy koncept E-Mission.

Porsche Museum to miejsce, które z pewnością powala ilością legendarnych modeli marki zgromadzonych w jednym miejscu. Sam w niektórych momentach łapałem się na tym, że zaczynam obojętnie przechodzić obok samochodów, które spotkane na ulicy lub oddzielnie w jakimkolwiek innym miejscu spowodowałyby niemałe zamieszanie wśród całej rzeszy miłośników motoryzacji. Niesamowite miejsce. A to dopiero wstęp do spotkania ze sportowymi legendami marki z Zuffenhausen, o których będziecie mogli przeczytać już niedługo w kolejnej części relacji Porscheblog.pl.

Relacja | Z wizytą w świątyni Porsche. [Cz. I]
Tagged on:                                 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *